

Rozmowa z dr Markiem Olesiakiem – Dziekanem Wydziału Społeczno – Inżynieryjnego oraz Jackiem Kasińskim – kanclerzem Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej
Dla absolwentów szkół ponadgimnazjalnych, którzy nie zdali w tym roku matury z matematyki, PWSZ w Wałczu zaproponowała w okresie wakacyjnym zajęcia uzupełniające wiedzę z tego przedmiotu i przygotowujące do poprawki. Czy dużo osób skorzystało z tej możliwości. Czy dzięki tej oryginalnej formie korepetycji, uczniowie ci zdali maturę? Dr Marek Olesiak – Dziekan Wydziału Społeczno – Inżynieryjnego – Jeszcze nie mamy pełnych informacji dotyczących zdawalności egzaminów poprawkowych, ale są już pierwsze sygnały, że część uczniów, którzy skorzystali z kursu, na pewno zdała, bo napływają pierwsze podania o przyjęcie na uczelnie, właśnie od nich. Na pewno dopilnujemy, aby uzyskać wiedzę na temat skuteczności naszych działań. Naszą intencja było nie tylko znalezienie kandydatów na uczelnię, w gronie osób, które chcą wzbogacić swoją wiedzę, ale mają braki z różnych przyczyn, ale także, uznając misję uczelni, jaką jest pomoc w podnoszeniu kwalifikacji i kształtowaniu przyszłych karier, żeby jakaś grupa zdała te matury z pozytywnym wynikiem. I to był nasz główny cel. Z naszego kursu skorzystało około trzydziestu osób. Postanowiliśmy wesprzeć się nauczycielami matematyki ze szkół wałeckich. Nie ukrywam, że poprosiliśmy o to tych najlepszych, uczących w szkołach, gdzie zdawalność matematyki z matury była najwyższa. Oni byli zatrudnieni przez PWSZ i poprowadzili około 30 godzin zajęć. Jacek Kasiński – Kanclerz PWSZ – Pan dziekan jest matematykiem, również mamy innych specjalistów w tym przedmiocie, ale obawialiśmy się nie posiadamy wiedzy tak dokładnej, nie wiemy, na co zwracają uwagę egzaminatorzy maturalni. Uznaliśmy więc, że lepiej zrobią to nauczyciele szkół ponadgimnazjalnych. Liczba zdanych egzaminów poprawkowych da wiedze, czy nauczyciele przygotowali ich dobrze. Pomysł kursu to inicjatywa pana dziekana. Czy zamierzacie kontynuować tego rodzaju zajęcia z uczniami szkół ponadgimnazjalnych podczas roku akademickiego? Wszak taka forma współpracy z młodzieżą może przełożyć się później na większe zainteresowanie młodych ludzi z powiatu Waszą ofertą edukacyjną. To swego rodzaju przywiązanie ewentualnego kandydata z uczelnią... M.O. – Decyzje w tej sprawie podejmiemy, jak poznamy skuteczność tegorocznych starań. Rachunek jest bardzo prosty. Wiemy, że zdawalność w drugim terminie w Polsce była na poziomie 50 proc. Jeśli stwierdzimy, że po naszym kursie zdawalność była wyższa, np. 60 proc., to będzie mieli pewność, że nasz trud nie poszedł na marne. Na pewno skuteczniejsze byłoby działanie, gdyby te kursy rozpoczęły się wcześniej, w czasie roku akademickiego. Nie ukrywam jednak, że jest tu pewien problem finansowy. Uczelnia działa w określonych warunkach. Ale na pewno lepiej jest wydawać pieniądze na tego typu akcje, aniżeli na plakaty i ulotki. A nie boicie się buntu ze strony nauczycieli zwłaszcza przedmiotów ścisłych, że wytrącacie im narzędzie z ręki , jakim są korepetycje, po które sięgają uczniowie, gdy mają jakieś problemy. M.O. – Misją naszej szkoły jest docieranie do tej młodzieży najbiedniejszej, która nie ma funduszy na korepetycje i jest najczęściej pozbawiona jakiejkolwiek pomocy. Po pierwszych zajęciach kursu, zapytałem osoby prowadzące, jaka jest ich opinia na temat poziomu. Nie była ona najlepsza. Z jakich gmin rekrutowali się kursanci? J.K. – Głównie z gmin powiatu wałeckiego, ale także z Piły, Trzcianki, były też zapytania ze Szczecinka. M.O. – Jeśli chodzi o nasze zamierzenia w tym zakresie, także w kwestii poszerzenia wiedzy w innych przedmiotach, to chciałbym powiedzieć o takim novum, które stwarza nowa ustawa o szkolnictwie wyższym, która wchodzi w życie z dniem 1 października. Daje ona możliwość studiowania dla młodzieży która jeszcze nie zdała matury. Uczniowie podczas roku akademickiego mogliby uczestniczyć w pewnych wybranych zajęciach, nie na prawach studenta, ale na prawach wolnego słuchacza, ale i z pewną konsekwencją. Bo w chwili zdawania na studia przedmiot z kursu były zaliczany danemu kandydatowi. Oferta dotyczyć będzie także młodzieży zdolnej, która chciałaby rozszerzyć swoją wiedzę z zakresu matematyki, czy fizyki, bądź języków obcych. Nie ma zatem żadnych formalnych przeszkód żeby stworzyć możliwości uczestniczenia młodzieży tym bardziej ambitnym procesie dydaktycznym uczelni. J.K. – Należy jednak wziąć pod uwagę, że wspomniana ustawa wchodzi w życie od 1 października 2011 roku, stworzenie nowego regulaminu uczelni pewien okres czasu, więc te regulacje mogłyby obowiązywać dopiero od następnego roku akademickiego. I to jest oferta dla uczniów obecnej drugiej klasy szkół ponadgimnazjalnych. I na pewno z nią wyjdziemy. PWSZ w Wałczu działa już siedem lat. Jak na przestrzeni tego czasu poszerzała się oferta uczelni. Czy wraz z nią zwiększało się zainteresowanie poszczególnymi kierunkami studiów. Który z nich obecnie cieszy się największą popularnością. J.K. – Uczelnia ruszyła z trzema kierunkami - finanse i bankowość, który potem został zamieniony na finanse i rachunkowość oraz język niemiecki i angielski. Trzy lata później uruchomiono wychowanie fizyczne, który od razu stał się bardzo popularny. On spowodował duży rozwój uczelni. M.O. – Trzeba powiedzieć, że mieliśmy sukcesy i porażki. Do tych ostatnich należało uruchomienie i krótko po tym zamknięcie kierunku informatyka i ekonometria, z powodu braku kandydatów. Informatyka, nie tylko zresztą na naszej uczelni, cierpi na brak zainteresowania. Funkcjonuje jednak opinia, że informatycy szkolą się sami. Bo to pasja, która przy współczesnym dostępie do Internetu i oprogramowania powoduje, że nie trzeba kończyć studiów, żeby zostać informatykiem. J.K. - My jednak, nie chcieliśmy kształcić tylko informatyków, ale informatyków z pogranicza finansów. Pamiętajmy, że była to informatyka i ekonometria. Czyli umiejętność zastosowania narzędzia informatycznego w wszelkiego rodzaju analizach. Proszę zauważyć jeszcze jedno. Każda uczelnia kreuje określoną liczbę kierunków, często według własnego uznania, rozeznania na rynku pracy. Jeżeli przyjrzymy się kierunkom uruchomionym w PWSZ, to można powiedzieć, że może nie są one popularne ani łatwe. Jakie kierunki w kraju mają największą popularność. Politologia, administracja, turystyka i rekreacja, te czasami łatwiej skończyć, ale czy znajdziemy po nich pracę. Proszę jednak spojrzeć na nasze kierunki: finanse i rachunkowość – potrzebna jest pasja i dobra znajomość matematyki, zarządzanie i inżynieria produkcji – też potrzebne są podstawy matematyki i pewne cechy charakterologiczne, do filologii też niezbędne są pewne predyspozycje, tak samo jak przy wychowaniu fizycznym. Z jednej strony pokazujemy, że jesteśmy ambitni. Ale z drugiej działa to na naszą niekorzyść, bo nie tak łatwo znaleźć kandydatów. M.O. - Uzupełniając to chciałbym powiedzieć, że ja zacząłem prace na uczelni od porażki, bo zamknięcie kierunku nie jest niczym przyjemnym. Natomiast uruchomiliśmy nowy, który okazał się hitem. To zarządzanie i inżynieria produkcji. To nie tylko kierunek dla ludzi którzy projektują, ale mają dobrą orientacje w technice, ale także umiejętności w zakresie zarządzania, administrowania i ekonomii. Kierunek który jest obecnie bardzo poszukiwany i oblegany na uczelniach. Aczkolwiek kiedy uruchomiliśmy go, na pierwszy rok nie mieliśmy naboru. W następnym zgłosiło się już ponad siedemdziesięciu kandydatów, w tym duża grupa osób pracujących, która zdecydowała się studiować w systemie stacjonarnym. Uruchomienie kierunku nie jest łatwą sprawą. To cała ministerialna procedura, zajmuje co najmniej jeden, lub dwa lata starań. Aktualnie trwają prace nad uruchomieniem kolejnych kierunków w PWSZ. Myślę tu o pedagogice. Tutaj nasze prace są najbardziej zawansowane. Chcemy uniknąć pustki, która powstanie po likwidacji kolegium, które w ogóle w całej Polsce w roku 2015 przestaną funkcjonować. A jednak w Wałczu są duże tradycje kształcenia pedagogów i chcielibyśmy czynić w tym kierunku starania J. K. – Choć niekoniecznie musi to być pedagogika nauczycielska. W tym zakresie trzeba patrzeć na przekrój społeczeństwa i na to, jakie ma ono potrzeby. Społeczeństwo się starzeje, więc myślimy o pedagogice skierowanej na pracę z ludźmi starszymi. M.O. - Potrzebne nam jest wsparcie uczelni zewnętrznej, i takie też otrzymujemy z Uniwersytetu Szczecińskiego od samego początku. Prof. Maria Czerepaniak – Walczak z Instytutu Pedagogiki US zgodziła się patronować powstaniu tego kierunku na naszej uczelni. Poszukaliśmy także osoby w Wałczu, które w tym kierunku chciałby się specjalizować. Panie Jadwiga Kosidło i Magdalena Krawczyk ze Stowarzyszenia Dzieci Niepełnosprawnych ,,Uśmiech’’ rozpoczęły pisanie pracy doktorskiej pod kierunkiem pani profesor. I one też będą tym zaczynem na kierunku pedagogicznym PWSZ. J. K. - Tak naprawdę wałecka uczelnia stara się rozwijać własną kadrę. Doktorat zrobiła już Anna Korzeniewska, Mariusz Wojtalik, mocno zaawansowane prace w tym zakresie mają Kamila Trojanowska i Agnieszka Astapczyk, do doktoratu przymierza się Łukasz Gniot, a w instytucie humanistycznym - Joanna Różańska, od tego roku w instytucie kultury fizycznej zatrudniamy także wałczankę dr Annę Krzak – Krzyżanowską. Przed nami rozpoczęcie kolejnego roku akademickiego. Ilu studentów rozpocznie naukę w PWSZ od 1 października? M. O. - Na dzień dzisiejszy mamy obecnie 140 kandydatów na pierwszy rok studiów. Każdego dnia dochodzą nowe podania. Tradycją jest, że na naszą uczelnię kandydaci zgłaszają się później, we wrześniu. Więc na pewno ich liczba będzie podobna do tej w ubiegłym roku - 200 studentów. J. K - W tym roku mury PWSZ opuściło około 130 osób, więc jeśli mamy nie przyrost, to przynajmniej zachowujemy status quo. M. O. - Można zatem powiedzieć, że jesteśmy na fali wznoszącej się. To cieszy zwłaszcza, że mamy niż demograficzny i wiele uczelni ma poważne kłopoty z rekrutacją. W sumie na wszystkich kierunkach studiować będzie około 600 studentów, na studiach stacjonowanych i niestacjonarnych. Dobrą widomością jest to, że na każdym kierunku w tym roku przekroczyliśmy wymaganą, minimalną liczbę kandydatów.
