
Z Pawłem Suskim Posłem RP rozmawia Bożena Dymarczyk
Jak ocenia Pan przebieg kampanii wyborczej? Podstawą do rozmów z wyborcami były Pańskie dokonania i praca w Sejmie. Czy to oznacza, że pracowistość i skuteczność parlamentarna zwycieżyły? - Kampania wyborcza, to dla polityka czas egzaminu, weryfikacji, której musi poddać się po zakończonej kadencji. Podejmując decyzję o ponownym kandydowaniu wiedziałem, że mieszkańcy mojego okręgu wyborczego, a w szczególności miasta Wałcza i Powiatu Wałeckiego nie mają pełnej wiedzy o mojej pracy parlamentarnej, jak również o moim zaangażowaniu w sprawy regionalne. Musiałem więc jak najlepiej poinformować elektorat o tych tematach. Dlatego w kampanii postawiłem na dotarcie do wszystkich mieszkań i domów osób, które miały prawo dowiedzieć się tego, czym zajmował się ich poseł w ostatniej kadencji Sejmu. Kampania przebiegała spokojnie i bardzo merytorycznie, najlepiej wspominam spotkania i rozmowy z ludźmi na ulicach, podczas których w zasadzie większość osób deklarowała oddanie głosu na moją osobę. Czułem niebywałe wsparcie wśród mieszkańców miasta i Powiatu, to niesamowite uczucie, kiedy tak wiele osób ci ufa. W związku z tym jestem świadomy olbrzymiej odpowiedzialności, która na mnie spoczywa, a czy jestem pracowity? Myślę, że tak, chociaż trochę niezręcznie jest mi o tym mówić. Niekonwencjonalną formą prowadzenia kampanii był suskobus, auto kempingowe, odpowiednio przygotowane i oklejone, którym poruszali się wolontariusze po całym okręgu wyborczym, zachęcając do oddania głosu na moją osobę. Czy jest Pan zadowolony z liczby otrzymanych głosów? Duże poparcie w Wałczu, znacznie mniejsza liczba głosów w terenie, świadczy o tym, że wałczanie chcieli mieć własnego posła. Po raz drugi wybrali Pawła Suskiego. Czym jest dla Pana ten wybór? - Oczywiście, ponad 7500 głosów, dających mandat posła na Sejm RP, to wspaniała liczba osób, którzy wsparli moją kandydaturę w wyborze. To osoby, które, być może niekoniecznie zgadzają się z Platformą Obywatelską, ale które postawiły na patriotyzm lokalny, na swojego człowieka w Sejmie. Tak duże poparcie mojej kandydatury, to świadectwo dużej dojrzałości i świadomości naszej społeczności lokalnej, to przejaw utożsamienia się z miastem, czy powiatem. Najwspanialsze właśnie w tym jest to, że ponad 6500 głosów, znaczna większość głosów, oddanych zostało właśnie w naszym powiecie. To również niesamowity zryw i konsolidacja społeczeństwa, w jednym celu, jest to nowa jakość obywatelskiego podejścia do wyborów. Warto to docenić. Pierwsza wygrana w wyborach parlamentarnych wiąże się z marzeniami realizacji całego wachlarza problemów zawartych w programie partii i własnym. Praca w parlamencie, weryfikuje nieco niektóre ambicje. Jakie działania znajdą się w kręgu Pana zainteresowań w drugiej kadencji parlamentu? Druga kadencja, to większa skuteczność, to wyższa pozycja we władzach Klubu, to zaoszczędzony czas na naukę, to dużo większa szansa na zrealizowanie zamierzeń dla regionu. Od razu przystąpię do pracy w Komisji Obrony Narodowej i problematyki związanej z funkcjonowaniem Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Kolejne priorytety to ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych, ustawa o podpisie elektronicznym i praca w Komisji Innowacyjności oraz ustawa o znakowaniu psów i utworzeniu ich centralnego rejestru. Dla regionu swoją energie nadal będę kierować na wspieranie szpitala i garnizonów na naszym terenie, rozwój Regionalnej Bazy Logistycznej, no i oczywiście zabieganie tym razem już o środki w budżecie państwa na budowę obwodnicy. Niewątpliwie reelekcja jest sukcesem parlamentarzysty i grona ludzi wspierających go, komu chciałby Pan podziękować? W tym przypadku reelekcja jest naszym wspólnym sukcesem, jest radością naszej małej Ojczyzny. Wiem jak wiele osób jest dumnych z tego, że posiada swojego posła w Sejmie. Dla mnie natomiast jest to niesamowite wyróżnienie. Do jego osiągnięcia niewątpliwie przyczyniło się bardzo dużo osób, którym bardzo serdecznie dziękuję za pomoc.
