Kategorie newsów
Zdjęcie tygodnia
Reklama
ELMAT Mauxion Wałcz, Piła, Ogłoszenia ZKM Metaltech
Newsy > Z Miast i Gmin > Tylko krawatów nie wiąże
06:11 - 21 09 2011 ~dady

Tylko krawatów nie wiąże

Tylko krawatów nie wiąże

Do niedawna w lesie zamawialiśmy drewno, które po ścięciu przywożono w krótszych lub dłuższych balach do domu. Aby nadawało się ono do palenia w piecu czy kominku, trzeba je było jeszcze pociąć na klocki lub wałki, a te z kolei połupać siekierą.

Tylko krawatów nie wiąże

Jest to najłatwiejsze, kiedy drewno jest świeże, krótko po ścięciu. Wiadomo jednak, że mokrego raczej się do pieca, czy kominka nie wrzuca. Dlatego najczęściej takie właśnie drewno wprost z lasu, składuje się w pryzmy i zostawia do przesuszenia. Kiedy ono wyschnie, staje się twarde, a wówczas jego rozłupywanie jest naprawdę trudne. Wiedzą o tym ci, którzy zmuszeni byli już do takiego wysiłku. Teraz jest na to rada. Krzysztof Sawczyszyn z Golina (gmina Człopa) pracuje w lasach już przeszło 22 lata. W tym czasie poznał wiele maszyn i sprzętów, które są pomocne przy pozyskiwaniu i obróbce drewna. Dzisiaj piła łańcuchowa czy dobra siekiera, to nie tylko podstawowy osprzęt leśników, ale także niezbędne wyposażenie praktycznie każdego gospodarstwa wiejskiego czy domu. Wszystko po to, aby obrobić drewno na swój własny użytek, najczęściej do palenia w piecu, czy kominku. - Nie ma większych z tym problemów, kiedy mamy tak zwane drewno mokre, czyli krótko po jego ścięciu, ponieważ wtedy jest ono w miarę łatwe do pocięcia i rozbicia siekierą – mówi Krzysztof Sawczyszyn – gospodarz z Golina. - Jednak najczęściej odbywa się to tak, że przywożą nam mokre drewno na podwórko, my je składamy i zostawiamy, aby przeschło. Kiedy po jakimś czasie zabieramy się do jego rozłupywania, to okazuje się, że nie jest to już takie proste , ponieważ niektóre gatunki, zwłaszcza liściaste kiedy są suche, stają się naprawdę twarde. O tym, jak jest to uciążliwe wiedzą przede wszystkim ci, którym przyszło to robić na przykład przy10 -15 stopniowym mrozie. Na szczęście pojawiają się już maszyny, które w takiej sytuacji okazują się bardzo przydatne. - Kiedy w Niemczech po raz pierwszy zobaczyłem ten zestaw, od razu pomyślałem, że jest to naprawdę wyjątkowa maszyna – mówi Krzysztof. – Przede wszystkim jest nieduży i łatwy w obsłudze. Poza tym można pracować nim wykorzystując do napędu energię elektryczną albo odpowiednio zamontowaną przekładnię traktora. Tnie i rozłupuje bez żadnego problemu bale o długości 2 metrów i średnicy około 30 cm, czyli takie, jakie najczęściej można kupić jako drewno opałowe. Wszystko odbywa się szybko i sprawnie. W zasadzie maszynę może obsługiwać jedna osoba. Bardzo ważną zaletą tego sprzętu, jest jego mobilność – zestaw podczepiany jest do traktora i bez żadnego problemu można ją przewieźć tam, gdzie jest potrzeba taka usługa. Zestaw nie sprawia wrażenia jakiejś skomplikowanej maszynerii. Kiedy się na niego patrzy, widać przede wszystkim sztywną ramę taśmociągu transportującego pocięte i rozłupane już drewno. Reszta to piła tnąca oraz hydrauliczny przecinak o dwóch rodzajach ostrzy – pojedynczym i podwójnym. Całością pracy steruje komputer, zamocowany z tyłu. Obsługujący układa belkę na niewielkim blacie, ustawia długość, na jaką mają być pocięte kawałki drewna. Po ich obcięciu na żądaną odległość (od 15 do 60 cm), opadają one na dół, gdzie są rozcinane przecinakiem na połowę lub na ćwiartki. Wszystko odbywa się bardzo szybko, a pocięte już szczapy transportowane są taśmociągiem poza zasięg samej maszyny. Kiedy przyglądałem się temu i robiłem zdjęcia, w ciągu dosłownie 15 - 20 minut, maszyna pocięła i połupała 12 dwumetrowych bali na kawałki długości 30 cm (w wersji połówkowej i ćwiartkowej). - Tu miałeś okazję zobaczyć materiał w miarę przygotowany do cięcia, ale nie ma żadnego problemu z jego większymi gabarytami, na przykład o średnicy 40 i więcej centymetrów – mówi Krzysztof. – Do tego mam rozłupak pionowy, który poradzi sobie z szerokością, doprowadzając każdy pieniek do takiej średnicy, przy której można go wrzucić do maszyny. Trwa to nieco dłużej, ale nie sprawia problemu. Krzysztof Sawczyszyn dysponuje tym zestawem od około półtora, może dwóch miesięcy. W tym okresie miał już (jak sam ocenia) okazję przygotować kilkaset metrów przestrzennych drewna. Już na podstawie tego krótkiego okresu użytkowania określa, że dziennie jest w stanie pociąć około 50 mp drewna (ok. 8 mp na godzinę). Jedynym ograniczeniem są tylko siły ludzkie, bo jeśli policzymy, że na jeden metr przypada około 10 dwumetrowych bali o średnicy 25 – 30 cm., to każdy z nich trzeba podnieść i położyć na blacie, aby został pocięty. Wszyscy na początku z niedowierzaniem oglądają urządzenie, przyglądają się bacznie, a potem z podziwem komentują efekty pracy. Doceniają szybkość, siłę, precyzję. Pomysł na taki rodzaj usług wydaje się tym bardziej trafiony, że coraz więcej gospodarstw domowych, a już praktycznie większość funkcjonujących na terenach wiejskich korzysta z najtańszego opału jakim jest drewno. Ułatwieniem tego jest obecność maszyn i urządzeń rozłupujących pozyskany materiał na kawałki, możliwy do użycia w piecach bądź kominkach. Zastosowaniu takich urządzeń w gospodarstwach i firmach na wsi wróżymy sukces. Zwłaszcza, ze cena usług wykonywanych przez maszynę jest w zasięgu praktycznie każdego.