Kategorie newsów
Zdjęcie tygodnia
Reklama
ELMAT Mauxion Wałcz, Piła, Ogłoszenia ZKM Metaltech
Newsy > Z Miast i Gmin > Szacunek, odpowiedzialność i bezpieczeństwo
06:16 - 21 09 2011 ~dady

Szacunek, odpowiedzialność i bezpieczeństwo

Rozmowa ze Stanisławem Wziątkiem, Posłem RP, Przewodniczącym Komisji Obrony Narodowej VI kadencji Sejmu RP.

Szacunek, odpowiedzialność i bezpieczeństwo

Dobiega końca kadencja parlamentarna, chyba jedna z najtrudniejszych w najnowszej historii polskiej demokracji. Jak ocenia Pan minione cztery lata, jako polityk, działacz lewicy, samorządowiec? Mijający okres rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, to z jednej strony czas niespotykanej wcześniej „propagandy sukcesu” a z drugiej stałe pogarszanie się sytuacji życiowej większości Polaków. Bycie „zieloną wyspą” nie przełożyło się na zmniejszenie bezrobocia, ani poprawę bytu ludzi pracujących. Przeciwnie, wzrosła liczba osób żyjąca poniżej progu ubóstwa, a ludziom, którzy mają pracę (szczególnie młodym) coraz trudniej jest zaspokoić podstawowe potrzeby. Hasło „Polska w budowie” okazuje się w praktyce ledwie poprawnym wydatkowaniem unijnej pomocy przy jednoczesnym wzroście zadłużenia państwa do rozmiarów najwyższych w historii kraju. Jako człowiek lewicy krytycznie oceniam też takie działania rządu, jak rabunkowa prywatyzacja dochodowych spółek Skarbu Państwa oraz drenaż kieszeni ludzi najniżej sytuowanych – myślę o podwyżce podatku VAT, a co za tym idzie wzroście cen na podstawowe artykuły spożywcze. Właściwie analizując stan poszczególnych dziedzin życia, czy to służby zdrowia, przeciążenie samorządów, problemy w oświacie, czy w końcu jakość debaty publicznej sprowadzonej do straszenia PiS-em, to widać jak na dłoni, że ostatnie cztery lata, to czas polityki zaniechań, nieudolności i nadużywania marketingu politycznego. Od samego początku Pańskiej pracy parlamentarnej, w sferze zainteresowań są sprawy związane z samorządem lokalnym, transportem oraz wojskiem i bezpieczeństwem. Jak Pańskie zaangażowanie parlamentarne przełożyło się na rozwiązywanie problemów miast i gmin w okręgu, w którym otrzymał Pan mandat poselski. Co może Pan poczytywać za osobisty sukces? - Funkcjonowanie i działanie w polskiej polityce, praca w Sejmie, ma na celu przede wszystkim reprezentowanie interesów ogólnokrajowych. Ma to jednak ogromny wpływ na bieg wydarzeń wszystkich miast i gmin, także tych, w których uzyskałem mandat zaufania wyborców. W zakończonej kadencji pełniłem funkcję przewodniczącego Komisji Obrony Narodowej. To pełne wyzwań zadanie wykonywałem z poczuciem odpowiedzialności za „rację stanu”, jaką jest Obrona Narodowa. Zabiegałem o istnienie i rozwój, w tym inwestycje w Szpitalu Wojskowym w Wałczu. Przede wszystkim dlatego, że jest to zaplecze zdrowotne dla mieszkańców Wałcza i jego okolic, którzy muszą mieć gwarancję właściwego poziomu leczenia. Podejmowałem działania mające doprowadzić do podniesienia standardu świadczonych usług i skrócenia czasu oczekiwania na wizytę u lekarza specjalisty. Wałecki szpital to tak także zabezpieczenie dla każdej formy ćwiczeń odbywających się na drawskim poligonie i lotnisku w Mirosławcu. A więc kontynuacja misji, dla której ta placówka zdrowotna została powołana kilkadziesiąt lat temu. Wielokrotnie zabiegałem też u Ministra Infrastruktury w sprawie obwodnicy i wierze, że w kolejnej kadencji, dla tej najważniejszej dla powiatu inwestycji uda mi się pozyskać sojuszników z innych partii. Choć rola posła nie polega generalnie na załatwianiu spraw obywatelskich, to jednak jest on postrzegany jako ta instancja, która wiele może. Z jakimi problemami zgłaszali do Pana pańscy wyborcy w minionej kadencji? - Spektrum zagadnień, z jakimi zwracali się do mnie mieszkańcy naszego regionu najlepiej odzwierciedlają tematy składanych przeze mnie interpelacji poselskich. W mijające kadencji złożyłem ich ponad 100 i znakomita większość dotyczyła spraw naszego regionu. W przypadku Ziemi Wałeckiej kilkakrotnie pisałem do Ministra Infrastruktury w sprawie obwodnicy Wałcza, połączenia kolejowego Wałcz-Szczecin, protestowałem przeciwko decyzji dyrektora Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Szczecinie o likwidacji Punktu Krwiodawstwa w Wałczu, monitowałem w sprawie inwestycji w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich, oraz, co chciałbym szczególnie podkreślić, walczyłem o szanse rozwoju wałeckiego szpitala. Został Pan szefem sztabu Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który jako pierwszy ogłosił swój program wyborczy. Jakie elementy tego dokumentu, pańskim zdaniem, mają szczególne zastosowanie do regionu województwa zachodniopomorskiego, które po warmińsko-mazurskim ma najwyższy wskaźnik bezrobocia w Polsce, jeden z najniższych wskaźników uprzemysłowienia w kraju, a poza linią brzegową ciągle nie wykorzystany potencjał oferty turystycznej? - Obecny kryzys udowodnił, że zarówno Europa, jak i Polska potrzebuje programu socjaldemokratycznego. Szczególnie w naszym kraju ostatnie dwudziestolecie dobitnie pokazało, że bezkrytyczna wiara w „rynek”, ograniczanie roli państwa w gospodarce i drastyczne zaniechania w polityce społecznej nie rozwiązują nabrzmiałych problemów ale przysparzają kolejnych. Nie można dłużej udawać, że wszystko załatwi „niewidzialna ręka rynku”, bo to prosta droga do bycia drugą Irlandią (z jej obecnymi problemami) albo wręcz drugą Grecją. Słabe polskie państwo nie potrafi reagować także na problemy dotykające poszczególnych regionów, stąd pogłębiające się różnice miedzy Polską A i B. Właśnie dlatego plan działań na rzecz wzmocnienia słabszych regionów, jak zachodniopomorski, uważam za mocną stronę programu SLD. Szybszy rozwój naszego regionu wymaga większych nakładów na infrastrukturę, szczególnie drogową i kolejową, ulepszenia systemu aktywizacji zawodowej bezrobotnych (a nie jego likwidacji, do czego zmierza rząd PO-PSL), oraz wsparcia samorządu terytorialnego. To ostatnie zagadnienie jest mi szczególnie bliskie, ponieważ jako wieloletni samorządowiec doskonale wiem, że z jednej strony samorząd okazał się w minionym dwudziestoleciu najsprawniejszą i najbardziej demokratyczną częścią struktur państwa, a z drugiej strony jest obecnie niewyobrażalnie przeciążony zadaniami nałożonymi przez rząd. Sporą ulgę zachodniopomorskim samorządom może przynieść, postulowane przez SLD, uproszczenie procedur w dostępie do środków Unii Europejskiej. Jest Pan zwolennikiem kampanii merytorycznej i bezpośredniej, bez rac i baloników. To jednak znacznie trudniejsza forma walki o mandaty poselskie dla ugrupowania, które znajduje się w opozycji. Jak przebiegać będzie ta praca w okręgu, do którego należy powiat wałecki. Kto poza Panem znajdzie się na liście? - Rzeczywiście, w przeciwieństwie do innych ugrupowań, kampania wyborcza Sojuszu Lewicy Demokratycznej nie przewiduje spektakularnych ani kosztownych „fajerwerków”. Staramy się skupiać na prezentowaniu merytorycznej strony naszego programu w bezpośrednim kontakcie z mieszkańcami regionu. Mówieniu o bezpieczeństwie, które jest naturalną potrzebą człowieka, a przekłada się praktycznie na każdą sferę ludzkiego życia, odpowiedzialności, bo to poważne traktowanie podjętych zobowiązań i ich realizacji z pełnym zaangażowaniem oraz o szacunku, bo to respekt dla potrzeb i godności człowieka. Z racji moich obowiązków w sztabie ogólnopolskim ogromnym zaufaniem obdarzyłem wszystkich kandydatów z naszej listy. Jest to grupa ludzi sprawdzonych i zmotywowanych do pracy. Jestem przekonany, że wielu kandydatów zaskarbi sobie zaufanie mieszkańców Ziemi Wałeckiej, a SLD osiągnie w naszym Okręgu jeden z najlepszych wyników w kraju. Oprócz mnie z listy Sojuszu w wyborach udział wezmą: Krystyna Kościńska, Jerzy Kotlęga, Stanisław Cybula, Krystyna Strzyżewska, Grzegorz Maciejasz, Dorota Chałat, Grzegorz Poczobut, Adam Ostaszewski, Eugeniusz Nykiel, Anna Wilkosz, Lech Fabiańczyk, Joanna Czerwińska, Beata Longa – Sucharkiewicz, Ewa Kokot, Robert Lepa. Mieszkańcom Wałcza chciałbym również rekomendować kandydata na Senatora, którym jest Jacek Woźniak – 38 latek z 13.letnim doświadczeniem samorządowym, były dyrektor zarządu Portu Morskiego w Kołobrzegu. Dziękuję za rozmowę