

Od wielu już lat wędkarze Koła PZW Wałcz Miasto prowadzą planową gospodarkę zarybieniową administrowanych przez siebie wód. W tym roku do jezior i rzek wpuszczono ponad 185 tysięcy sztuk narybku sielawy, pstrąga i lipienia oraz ponad 2 tony szczupaka, karpia, lina, karasia, węgorza i leszcza. Łączna wartość wszystkich ryb wpuszczonych przez wałeckich wędkarzy do akwenów, zamyka się w dosyć pokaźnej sumie ponad 106 tysięcy złotych.
Waleckie Koło administruje 24 jeziorami oraz dwoma odcinkami rzek. Łączna powierzchnia jezior przekracza nieco obszar 500 hektarów lustra wody, natomiast w przypadku rzek są to odcinki o długości ponad 20 kilometrów. Przeliczając to na ilość wędkujących w naszym regionie, można powiedzieć, że każdy z amatorów wędkarstwa dysponuje około półhektarowym kawałkiem jeziora i 20 metrowym fragmentem rzeki. Aby te wszystkie wody były atrakcyjne, trzeba dbać nie tylko o ich ochronę, ale także to, co w nich żyje i pływa. Temu między innymi służbą doroczne akcje zarybiania, które przeprowadzają członkowie PZW. Akcję zarybiania naszych jezior przeprowadzamy rokrocznie – mówi Tadeusz Kaczorowski – prezes Koła PZW Wałcz Miasto. – Jest ona ustalana nie tylko u nas, ale także w Okręgu Nadnoteckim PZW, do którego należymy. Tegoroczne działania w tym względzie rozpoczęliśmy pod koniec marca, natomiast ostatnie zarybianie odbyło 19 listopada. W tym okresie było to ponad 30 wyjazdów nad 15 jezior oraz rzeki, podczas których wpuściliśmy do naszych rzek 185 tysięcy narybku wylęgowego sielawy, pstrąga potokowego i lipienia. Do jezior, trafiły ponad 2 tony: szczupaka - 574 kg do 15 zbiorników, karpia - 760 kg /15 jezior, lina - 370 kg/ 14), karasia - 230 kg/ 10, leszcza – 110 kg/ 2 oraz węgorza – 15 kg/6. Łączna wartość wpuszczonych w roku 2011 do naszych wód ryb, zamyka się w kwocie ponad 106 tysięcy złotych, przy czym część z tej sumy zapłaciliśmy jako Koło, natomiast zdecydowaną większość tych pieniędzy uzyskaliśmy od ON PZW. Muszę przyznać, że tegoroczne wydatki na ten cel są rekordowe, dla porównania w roku ubiegłym była to kwota o połowę mniejsza. Cieszy nas to, bo w perspektywie kilku lat jest nadzieja, efekty tego wydatku wędkarze odczują „na kiju” za jakiś okres. Bylibyśmy jeszcze bardziej optymistami w tym względzie, gdyby na terenie powiatu wałeckiego funkcjonował posterunek Państwowej Straży Rybackiej – coś, o co dopraszamy się decydentów od wielu lat, a obserwując narastającą falę kłusownictwa na naszych wodach, wiemy o czym mówimy. Tym niemniej jesteśmy zadowoleni z tegorocznej akcji zarybieniowej, którą przeprowadziliśmy w naszym regionie.
