
Rozmowa z Pawłem Suskim – Posłem RP
Panie pośle, czy określenie poseł aktywny oznacza to samo, co poseł skuteczny? - Aktywność poselska postrzegana jako zaangażowanie parlamentarzysty w słusznych sprawach, w stanowienie prawa, w prace komisji, podczas głosowań, czy też w innych kwestiach nie oznacza jego skuteczności. W Sejmie są posłowie bardzo aktywni na mównicy, którzy biorą udział w debatach na każdy temat i w każdym punkcie obrad, zwykle nie wnosząc w dyskusji nic nowego, poprawiają wyniki statystyk wystąpień. Skuteczność poselska natomiast przejawia się w jego inicjatywach legislacyjnych, w stanowieniu prawa, jego poprawianiu przez zgłaszanie poprawek, w przełamywaniu barier dla pozyskiwania środków, w otwieraniu drzwi potrzebom regionu, samorządowcom, jak również w niesieniu pomocy osobom potrzebującym. Co w konsekwencji jest miarą skuteczności? I jak ta skuteczność jest postrzegana przez mieszkańców regionu z którego otrzymał mandat a jak i przez innych? - Niestety nie ma możliwości zmierzyć skuteczności posła, można ją wprawdzie ocenić, ale ocena nie będzie obiektywna, ponieważ zależy od oczekiwań, jakie wyborcy stawiają przed parlamentarzystą. Jeżeli wyborca chce załatwienia jego osobistych problemów, to zwykle poseł nie ma takich możliwości. Jeżeli twierdzi, że miasto nie ma prawidłowej polityki mieszkaniowej, to jest to sprawa dla burmistrza, natomiast, jeżeli oczekuje, że poseł zajmie się problematyką masowo zabijanych w polskich schroniskach dla zwierząt psów, to jest to temat dla posła. Kiedy uzyskałem mandat posła na Sejm, założyłem sobie kilka tematów, którymi chciałbym się zająć, m.in. ochroną zwierząt. Od początku kadencji zacząłem zgłębiać tematykę prozwierzęca, ale dopiero po wypracowaniu lepszej pozycji w Klubie Parlamentarnym PO, otrzymałem zgodę na przeprowadzenie inicjatywy legislacyjnej w tym zakresie. Działając w imieniu Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt napisałem nowelizację ustawy o ochronie zwierząt i przeprowadziłem ją przez Sejm i Senat. Jestem z tego dumny, ponieważ skutecznie przeprowadziłem zmianę w prawie, tak oczekiwaną społecznie. Środowiska prozwierzęce nazywają mnie niezwykle skutecznym posłem, stale otrzymuję meile z podziękowaniami. Od czego zależy przynależność do poszczególnych komisji sejmowych i zespołów parlamentarnych? - Zgodnie z regulaminem Sejmu RP poseł ma obowiązek pracować w komisjach stałych, przynajmniej w jednej, ale nie więcej niż w dwóch. Do komisji posłowie zapisują się po uzyskaniu mandatu i są zwykle przydzielani zgodnie z wnioskiem, ale jest jeszcze coś takiego, jak parytet sejmowy, czyli liczebność w komisjach zgodna z wynikiem wyborczym, pozwalająca również w każdej komisji zachować większość koalicji rządzącej. Oczywiście przynależność do komisji zwykle jest związana z wykształceniem i zainteresowaniami posła, podobnie, jak przynależność do zespołów parlamentarnych, która jest całkowicie dobrowolna. Posłowie mogą ponadto należeć do grup bilateralnych, ja należę do grupy polsko-francuskiej oraz polsko-afgańskiej. Praca w grupach bilateralnych sprowadza sie do uczestniczenia w spotkaniach z parlamentarzystami i dyplomatami odpowiednich krajów, organizowaniu konferencji, omawianiu problematyki współpracy pomiędzy krajami, wymianie doświadczeń parlamentarnych itp. Poza tym, niektórzy posłowie należą do oficjalnych parlamentarnych delagacji. Moje zaangażowanie w pracach nad profesjonalizcją Sił Zbrojnych RP zostało przez władze Klubu dostrzeżone i w 2008 roku po ministerialnej nominacji Pawła Grasia, zająłem jego miejsce w delegacji. Przypadł mi olbrzymi zaszczyt reprezentowania polskiego Sejmu w Zgromadzeniu Parlamentarnym NATO. Jako jeden z dziewięciu posłów należących do delagacji reprezentowałem Sejm na posiedzeniach sesji ZP NATO w Edynburgu, Rydze, Warszawie, Warnie, a jako członek Komisji Obrony, podczas posiedzeń komisji w Neapolu, Waszyngtonie i Tampie, w Seulu, w Atenach, czy na Sardynii. Dlaczego biura poselskie noszą nazwę biur spraw niezałatwialnych? - Do biur poselskich zgłasza się bardzo dużo osób z prośbą o interwencję, czy pomoc, rownież finansową. Zwykle są to sprawy niezwiązane ze sprawowaniem mandatu, a dotyczące problematyki leżącej po stronie samorządów. W przypadku moich interwencji, wszczynanych postępowań najwięcej dotyczyło kwestii socjalnych, ZUS-owskich, czy braku mieszkań w Wałczu. Burmistrz miasta jak dotąd, żadnego z przypadków nie rozpatrzył pozytywnie. Ponadto bardzo dużo wniosków dotyczyło prawomocnych wyroków sądów, czyli spraw absolutnie poza możliwościami jakiejkolwiek interwencji. Poseł również nie może, nie jest w stanie pomagać finansowo. Mając na względzie skalę właśnie takich spraw można postawić tezę, że sa to biura niezałatwialnych spraw, ale są również pozytywne, wprawdzie jednostkowe przypadki, kiedy można było pomóc i mieć istotny wpływ na poprawę jakości życia, czy przyszłość potrzebującej osoby. Mam niesamowitą satysfakcję pomocy wielu osobom. Czy posła można nazwać politykiem? - Oczywiście, poseł jest politykiem, jest w polityce i to tej największej. W związku z obowiązującą ordynacją wyborczą jest związany z partią i komitetem wyborczym, który ta partia utworzy w kampanii wyborczej. Przez to w oczywisty sposób jest zależny od władz partii, a to trochę wypacza mechanizmy demokracji, ponieważ zależność w jakiś sposób ogranicza jego konstytucyjną wolność w podejmowaniu decyzji, szczególnie podczas głosowania. Ale cóż,,demokracja to najgorszy system, ale nie wymyślono nic lepszego”, jak to określił Winston Churchill. Jak długo w praktyce trwa opracowanie i wprowadzenie autorskiego projektu ustawy do Laski Marszałkowskiej. Czy wielu posłów korzysta z tej możliwości. - Napisanie nowelizacji, bądź nowego projektu ustawy, to nie jest długi proces, natomiast uzykanie zgody na inicjatywę legislacyjną, czyli wprowadzenie projektu do procedowania, jest zależne od tego jaką determinacją wykaże się poseł, czy grupa posłów i jak bardzo są skuteczni. Osobiście zgodę na nowelizację ustawy o ochronie zwierząt uzyskałem dopiero po trzech prezentacjach na Prezydium Klubu PO, po wielu rozmowach i wsparciu Stefana Niesiołowskiego, Jarosława Gowina, Sławomira Rybickiego i wielu koleżanek i kolegów. Po otrzymaniu zielonego światła, pod projektem trzeba zebrać minimum 15 poselskich podpisów i można projekt złożyć do Laski Marszałkowskiej. Moja nowela została złożona 12. maja br., a dopiero w najbliższy czwartek ustawa wróci z Senatu RP z kilkoma poprawkami i Sejm zakończy procedowanie głosując nad tymi poprawkami i ustawa pójdzie do Prezydenta RP do podpisu. W statystykach sejmowych nie ma zbyt wielu poselskich inicjatyw ustawodawczych, większość, to są projekty rządowe. Czy obecna ordynacja wyborcza, nie powoduje sytuacji, że poseł jest bardziej wyalienowany od spraw okręgu, w którym został wybrany? - Myślę, że nie można wykluczyć, ze tak jest. W obecnym stanie prawnym, wyborcy nie zawsze mają wpływ na wybieraną osobę, kandydaci rywalizują między sobą nawet w ramach tego samego ugrupowania, tej samej listy wyborczej. W moim przypadku, nie można wykluczyć, że losy mojej reelekcji, rozegrają się pomiędzy mną, a kandydatem se Szczecinka. Dlatego tak ważna jest mobilizacja lokalnego elektoratu w ramach patriotyzmu lokalnego, aby oddać głos pozytywnie, aby mieć swojego posła. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłyby jednomandatowe okręgi, bo wtedy na pewno wybór danego posła byłby zależny tylko i wyłącznie od liczby głosów, jakie zdobędzie, a nie listy wyborczej, jak jest teraz. Ale i tak posła wiąże ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora, która określa jego prawa i obowiązki, a te zwykle rozbiegają się z oczekiwaniami jego wyborców. Dziękuję za rozmowę
