Kategorie newsów
Halówka w powiecie
Zdjęcie tygodnia
Reklama
Mauxion Mauxion ELMAT Wałcz, Piła, Ogłoszenia 3. wałecki bieg filmowy ZKM
Newsy > Z Miast i Gmin > Nie tylko sprzątanie po wojnie
07:35 - 20 03 2014 ~dady

Nie tylko sprzątanie po wojnie

Nie tylko sprzątanie po wojnie

Z Tomaszem Partyką - nadleśniczym Nadleśnictwa Wałcz, rozmawia Dariusz Dymarczyk.

Nie tylko sprzątanie po wojnie

 

 

            Już drugi rok na terenach kierowanego przez pana Nadleśnictwa prowadzone są prace mające na celu usunięcie materiałów niebezpiecznych. Na jakim obecnie etapie są te działania ?

            - Nadleśnictwo Wałcz realizuje projekt: "Rekultywacja na cele przyrodnicze terenów zdegradowanych, popoligonowych i powojskowych na terenie Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe". Projekt współfinansowany jest przez Unię Europejską w ramach Funduszu Spójności - Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko. W projekcie uczestniczy 48 nadleśnictw z terenu całej Polski, obejmują on przede wszystkim te obszary, na których odbywały się kiedyś działania wojenne, jak również znajdowały się w ich granicach tereny poligonów wojskowych. Wszystkie te rejony są zanieczyszczone różnymi pozostałościami niebezpiecznymi - niewybuchy, niewypały, ale także wiele innych substancji i materiałów. W momencie uruchomienia projektu, musieliśmy uzyskać niezbędne zgody między innymi z Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska w Szczecinie i Poznaniu, ponieważ realizujemy go na terenach objętych programem Natura 2000, ale swoje zdanie w tej sprawie wyrazili także Wojewódzcy Konserwatorzy Zabytków. Rozminowywanie naszego obszaru, realizowane jest już drugi rok. Prowadzone u nas prace obejmują poszukiwanie, odnajdywanie, wydobywanie i utylizację tych wspomnianych przeze mnie materiałów niebezpiecznych, ale także wszystkich pozostałych znalezionych przedmiotów metalowych, które trzeba wydobyć i oddać do utylizacji. Wszelkie prace ziemne, prowadzone są na głębokości do 1 metra, działania obejmują łączną powierzchnię 3 tysiące hektarów.  Idea udziału w tym przedsięwzięciu była konsekwencją zgłoszeń i zdarzeń, z jakimi mamy do czynienia w naszych okolicach; mogę powiedzieć, że tylko w ciągu minionych 10 lat, odkąd pełnię funkcję nadleśniczego, tego typu sygnałów i informacji było naprawdę dużo. Otrzymywaliśmy je przede wszystkim od osób wykonujących różne prace w lasach, ale także wielu mieszkańców czy turystów. Nie wspomnę w tym momencie o wielu nielegalnych grupach poszukiwaczy, bo z tym także mamy do czynienia. Wszystkie prace realizuje wyspecjalizowana cywilnafirma saperska Konsorcjum „Piła”, która działa od początku do końca. Działania wyglądają mniej więcej tak - podzieliliśmy ten cały obszar na fragmenty, przekazujemy je firmie, oni prowadzą swoje działania, po ich zakończeniu zgłaszają nam gotowość do kontroli, przyjeżdża Jednostka Nadzorująca PrawidłowośćWykonanych Prac, która dokonuje sprawdzenia danego terenu, jeżeli wszystko jest w porządku - przyjmujemy ten fragment, otrzymujemy certyfikat i realizujemy zobowiązania finansowe. Chcąc pokazać skalę tego przedsięwzięcia posłużę się dwoma informacjami - otóż na obszarze około 1000 hektarów, w roku 2013 zebrano w sumie 5321 sztuk; natomiast aktualnie jest czyszczony teren w bezpośrednich okolicach drogi Wałcz - Ostrowiec; tylko w okresie od 25 lutego do 12 marca, na tak niedużym obszarze znaleziono ponad 2 tysiące  niebezpiecznych przedmiotów, w tej liczbie bardzo dużo było pocisków artyleryjskich. To pokazuje skalę tego zjawiska, jakie występuje na naszym terenie. Tu pojawia się ogromna prośba - otóż pomimo postawienia wielu tablic, informujących o zakazie wstępu do lasu, pomimo zamieszczonych w mediach informacji, nadal wielu ludzi kompletnie nie przestrzega tych zakazów. Jedni poruszają się po tych obszarach rekreacyjnie, inni sportowo, a oprócz tego nadal te rejony penetrują poszukiwacze. Przyznam szczerze, że kiedy słyszę relacjE oraz wiadomości od pracujących tam ludzi, ogarnia mnie przerażenie - proszę sobie wyobrazić co na przykład może się wydarzyć, kiedy ktoś nieodpowiedzialnie będzie postępował ze znalezionym pociskiem artyleryjskim o kalibrze 120 mm, który w wyniku nieostrożnego obchodzenia się z nim eksploduje ? Przecież to jest horror. Dlatego też raz jeszcze gorąco apeluję do wszystkich - proszę naprawdę poważnie traktować nasze zakazy i zastosować się do nich. Nie jesteśmy w stanie ogrodzić czy wynająć ochrony fizycznej do zabezpieczenia tak olbrzymiego terenu. Nie możemy pozwolić na to, aby coś się tutaj wydarzyło. Zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że las jest otwarty, ale są sytuacje, kiedy trzeba po prostu czasowo zamknąć do niego wstęp. bo nie możemy pozwolić na beztroskie poruszanie się akurat w tym, jak widać bardzo niebezpiecznym obszarze. Wiemy doskonale, jak te okolice są atrakcyjne i lubiane przez mieszkańców, amatorów jazdy rowerem czy biegania, dlatego też zdecydowaliśmy się na jego oczyszczenie właśnie teraz, na przełomie lutego i marca, kiedy ruch tutaj powinien być znacznie mniejszy. Raz jeszcze gorąco apeluję - proszę zastosować się do naszych zaleceń i - zwłaszcza we wspomnianym rejonie, nie wchodzić do lasu, dopóki nie zostanie on oczyszczony z tych powojennych pozostałości.

            Kolejnym problemem, z jakim borykacie się od lat, jest kwestia śmieci, które znajdujecie na terenach leśnych. Czy według pana po wejściu w życie w roku ubiegłym nowej ustawy o gospodarce odpadami, coś zmieniło się w tej dziedzinie na lepsze ?

            - Śmieci w lesie nie jest ani więcej, ani mniej niż przed wprowadzeniem ustawy o zagospodarowaniu odpadami. Nadal spotykamy się przypadkami wywożenia do lasu całych przyczepek, a nawet wywrotek odpadów, jednak największe problemy stwarzają nam nieczystości, pozostawiane w tych miejscach w lesie, które są udostępnione dla wszystkich - to wszystkie parkingi, ścieżki pieszo - rowerowe, ale również bezpośrednie okolice Morzycówki. Pomimo tego, że: po pierwsze - w tych miejscach jest naprawdę wystarczająca ilość koszy i pojemników, ponadto są one opróżniane dwa razy w tygodniu, to nadal są to skupiska śmieci. Tu mała dygresja - niejednokrotnie miałem okazję chodzić po ścieżkach leśnych w Niemczech i tam w ogóle nie ma koszy, a co ważniejsze - nie widać zupełnie śmieci. Tymczasem u nas koszy jest pełno, a przy nich jeszcze więcej śmieci. Tylko częściowo można tłumaczyć fakt, iż winowajcami bałaganu są zwierzęta, bo rzeczywiście zdarza się tak, że to one plądrują kosze wtedy, kiedy ktoś do nich wyrzuca resztki jedzenia. Chcę jednak zastrzec, że nie dzieje się to nagminnie. Ale przecież to nie zwierzęta pozostawiają niedopałki, puste butelki czy np. części mebli albo sprzęt AGD. Czasami nie wiem, jak mamy reagować na zaistniałe sytuacje, powiem szczerze - edukujemy, uczymy, pokazujemy, przestrzegamy, a nadal efekty wielu tych i podobnych działań są mizerne. Zresztą nie jest to tylko problem naszych lasów, ta tendencja utrzymuje się na terenie całego kraju. Jeszcze myśleliśmy o tym, żeby prowadzić zwiększone działania informacyjno - edukacyjne już w przedszkolach, a przy tym namawiać rodziców, ale dosyć szybko ostudziliśmy nasz zapał, wszak te same dzieci widzą niejednokrotnie, jak ich najbliżsi pozbywają się śmieci w lesie na parkingu. I tu koło się zamyka. Ba - nawet system kar, zwłaszcza finansowych, także czasami się obraca przeciwko karzącym. Liczyliśmy, że wywołana na początku ustawa, przynajmniej w jakiejś części zmieni tę sytuację, jednak odnoszę wrażenie, że jej efekty są niewspółmierne. Zastanawiam się, czy samorządy, które są głównym jej realizatorem, wykorzystują w swojej działalności w tej dziedzinie na przykład rzeczywistą kontrolę wykonywanych umów na odbiór. Nie tylko z moich obserwacji wynika, że nadal poważnym problemem jest chociażby kwestia regularnego odbioru tak zwanych odpadów czy śmieci wielkogabarytowych. Skoro każdy z nas jest ich wytwórcą i jednocześnie nie mamy możliwości regularnego się ich pozbycia, to zdarza się i tak, że ktoś "wpada na pomysł" i wywozi je w miejsca do tego zupełnie nieodpowiednie. Koniec końców i tak to na leśników spada konieczność posprzątania w lesie. Tylko czy musimy wydawać na to pieniądze, czy nie korzystniej byłoby je przeznaczyć na inne, może bardziej potrzebne cele ?

            W roku bieżącym Lasy Państwowe będą obchodzić 90 - lecie istnienia. Czy przewidujecie jakieś imprezy z tej okazji ?

            - Trudno jest mi się wypowiadać, co będzie działo się z tej okazji w kraju, bo takiej odpowiedzi mógłby udzielić Dyrektor Generalny Lasów Państwowych. Powiem tak - 90 lecie Lasów Państwowych jest dla wszystkich nas okresem dumy i zaszczytu, już chociażby dlatego, że w tym okresie udało się nam nie tylko zachować nasze lasy, ale także  poprawić ich różnorodność, użytkować je w sposób racjonalny, udostępniać je wszystkim. Pewnego rodzaju miernikiem naszej dbałości o to dobro, jest bardzo dobra kondycja polskich lasów i nie jest to tylko moja opinia. Jak by na to nie spoglądać - mamy powody do dumy, że Państwowe Gospodarstwo Leśne "Lasy Państwowe" umiejętnie i właściwie zarządza oraz gospodaruje tym naturalnym zasobem Polski już od 90 lat i jesteśmy dumni z tego, że społeczeństwo powierza nam realizację tego zadania. Ta rocznica zbiegła się z nowelizacją brzmienia najważniejszej dla nas ustawy – Ustawy o Lasach; zgodnie z aktualnymi zapisami, ustawa nałożyła na PGL "Lasy Państwowe" obowiązek wpłaty do budżetu państwa dosyć pokaźnych sum - w roku bieżącym jest to kwota 800 milionów złotych, w roku 2015 ma się stać podobnie. Jesteśmy jednostką samofinansującą i sami wypracowujemy zyski, dlatego  skoro ustawodawca oraz rządzący podjęli takie decyzje, będziemy je realizować. Na pewno będzie to dosyć dużym obciążeniem naszego budżetu, spowoduje także konieczność rezygnacji z realizacji wielu zadań. W pierwszej kolejności musieliśmy zrezygnować z inwestowania, czyli nie rozpoczynamy już nowych, a tylko kończymy te, które były rozpoczęte wcześniej. Ograniczamy także wiele innych zadań gospodarczych, utrzymując je tylko w takim stopniu, aby zapewnić realizację nałożonych planami urządzenia lasu, zgodnie z zatwierdzonym przez ministra dokumentem w tej sprawie. Na pewno nie doprowadzimy do pogorszenia się kondycji i jakości naszych drzewostanów. Według mojej wiedzy i w oparciu o moje doświadczenie, mogę powiedzieć, że jako Nadleśnictwo Wałcz, w roku bieżącym nie powinniśmy mieć problemów ze wspomnianą wpłatą, natomiast trudno jest mi sobie wyobrazić rok przyszły. Wprawdzie do dzisiaj nie wiem jeszcze, ile dokładnie my - jako Nadleśnictwo, będziemy musieli dopłacić, tym niemniej jesteśmy w stanie w przybliżeniu określić, jaka może to być kwota. Mamy w Polsce 420 nadleśnictw, w tej liczbie część jest na takich terenach, gdzie nie ma możliwości prowadzenia gospodarki na tyle rentownej, aby mogły bez problemów realizować zasadnicze zadania. Dlatego też od lat pozostałe jednostki dopłacają do tak zwanego funduszu leśnego, aby właśnie te wspomniane przez mnie nadleśnictwa mogły prowadzić prawidłową gospodarkę leśną. Nie wdając się w kolejne wyjaśnienia - potrafimy liczyć, stąd też prognozuję, że Nadleśnictwo Wałcz będzie miało do wpłaty jakieś 3,5 może 4 miliony złotych. Reasumując ten wątek - skoro państwo od nas tego zażądało, zrobimy wszystko, aby ten obowiązek zrealizować i w ten sposób wesprzeć budżet kraju. Przy czym każdy z nadleśniczych uczyni to tak, aby utrzymać swoją jednostkę, nie zmniejszać zatrudnienia i oczywiście nie umniejszyć jej zasobów. Mamy jednak świadomość, że ta sytuacja będzie miała w perspektywie bliższej, czy dalszej swój wpływ na kondycję jednostek Lasów Państwowych. Nie wiemy, jaki będzie rok 2015, a musimy także pamiętać i o tym, że znowelizowane brzmienie Ustawy o Lasach, zawiera także zapis o 2% odpisie wszystkich finansów LP na rzecz budżetu państwa po 2015 roku. Rozumiejąc również i ten obowiązek, będziemy go realizowali. Nasze obawy wzbudza tylko jedna ewentualność - co wydarzy się w przypadku wystąpienia jakiejś katastrofy w lasach, która będzie zagrażała trwałości drzewostanów ? Mamy nadzieję, że tak nie będzie. A tak już kończąc te rozważania, powiem w ten sposób - jako leśnicy, jesteśmy dumni z tego, że w sytuacji, kiedy państwo oczekuje od nas wsparcia budżetu, Lasy Państwowe są w tak dobrej kondycji, że możemy wesprzeć budżet państwa wypracowanymi przez lata funduszami. Ważnym jest również to,że Lasy Państwowe nie są jednostką budżetową i z kieszeni naszych obywateli nie wychodzi nawet 1 złotówka na ich utrzymanie. Teraz wracając do postawionego pytania - jako Nadleśnictwo mieliśmy w planach na ten rok kontynuację "Festiwalu Natury" - imprezy, która spotkała się z naprawdę dużym i serdecznym przyjęciem przez Mieszkańców; w tym roku zakres tego przedsięwzięcia na pewno akcentowałby w sposób szczególny 90 rocznicę. ale ze wspomnianych wyżej powodów, zmuszeni jesteśmy z niej zrezygnować. Tej rocznicy poświęcimy tylko okolicznościowe sympozjum, które ma odbyć się 6 czerwca w Waleckim Centrum Kultury. Zdaję sobie sprawę z tego, że ograniczona ilość miejsc w tym obiekcie, wymusi na wszystkich jej organizatorach, czyli okolicznych Nadleśnictwach konieczność przygotowania zaproszeń na tę imprezę. Jest już kilka jej konkretnych punktów, między innymi chcemy, aby zgromadzeni tam goście mogli wysłuchać i zobaczyć koncert reprezentacyjnego zespołu orkiestry dętej Lasów Państwowych. Poza tym jako Nadleśnictwo Wałcz, chcemy współuczestniczyć w IV Biegu Filmowym, organizując przy jego okazji Bieg z Naturą. Z powodów wspomnianych przez mnie powyżej - są chyba wszystkie najważniejsze "eventy", w jakich będziemy brali udział w tym roku.

            A czy te konieczne ograniczenia, nie będą miały na przykład wpływu na funkcjonowanie "Morzycówki", nie ograniczą jej ciekawego i atrakcyjnego programu edukacyjno - szkoleniowego ?

            - Tak, jak już wspomniałem - ograniczamy wszelkie działania inwestycyjne, a niektóre z nich dotyczyły także Ośrodka Edukacji Przyrodniczo - Leśnej i Ekologicznej "Morzycówka". Te działania dotyczyły przede wszystkim kwestii modernizacji pokrycia dachowego, odnowienia stanu roślinności ogrodu botanicznego, chcieliśmy także wprowadzić tam elementy ogrzewania geotermalnego, wreszcie  - trochę odnowić ścieżkę edukacyjną. Nie wiemy, jaka będzie przyszłość zlokalizowanego tam placu zabaw, który w roku 2013 był poddany modernizacji, teraz czekamy na jego certyfikację w zakresie warunków bezpieczeństwa. Jeżeli takowej nie uzyskamy, będziemy zmuszeni go zamknąć dla użytku. Chcę jednak uspokoić wszystkich tych, którzy korzystają ze wszystkich części tego obiektu - utrzymujemy nadal jego funkcje edukacyjno - szkoleniową oraz poznawczą. Każda ze szkół czy placówek oświatowych, a także grup turystycznych, które wyrażą taką chęć, będą mogły skorzystać ze wspomnianych ofert tego bardzo popularnego miejsca. Tu się nic zmieni.

            Rozpoczął pan właśnie drugą dekadę jako nadleśniczy - czego zatem życzyć Tomaszowi Partyce ?

            - Z perspektywy minionych 10 lat, chciałbym życzyć sobie dobrego zdrowia, bo nie ukrywam, że po upływie tych już ponad 3700 dni, trochę "czuję" w sobie zmian. Z humorem mówię, że ta dekada zostawiła we mnie swoje ślady. A tak już poważniej - życzę sobie, żeby Państwowe Gospodarstwo Leśne "Lasy Państwowe" przetrwało w takiej kondycji, w jakiej jest obecnie, razem z jego wszystkimi jednostkami. Marzy mi się to, aby lasy były w tak dobrej formie ekonomicznej i biologicznej jak obecnie, a może jeszcze lepszej. Żeby udało się nam leśnikom doprowadzić do osiągnięcia założonej 30% lesistości Polski, jesteśmy już blisko tej granicy. Chciałbym, aby Polacy mogli jeszcze więcej korzystać z dobrodziejstwa lasów, ale też abyśmy wszyscy docenili ten nasz wyjątkowy w skali europejskiej skarb - piękny i zdrowy las.

            Dołączając się do tych życzeń - dziękuję za rozmowę.  

 

 

 

             


Z Miast i Gmin

07:12 - 15 07 2014

Dni Tuczna '2014

07:04 - 15 07 2014

Posterunek PSR otwarty

09:44 - 10 07 2014

Powiało, oj powiało

09:33 - 10 07 2014

Udany Festiwal Żubra

09:27 - 10 07 2014

Nie Olgierd, ale Gryfuś

09:25 - 07 07 2014

Zmiana Komendanta 1.RBLog