Kategorie newsów
Zdjęcie tygodnia
Reklama
ELMAT Mauxion Wałcz, Piła, Ogłoszenia ZKM Metaltech
Newsy > Sport > Kruk "zadziobał" lidera
08:10 - 21 02 2012 ~dady

Kruk "zadziobał" lidera

 Kruk

Podczas rozegranej w niedzielę XV kolejki wałeckiej "halówki", dwa spotkania miały szczególne znaczenie. Najpierw zawodnicy Furman Nieruchomości zremisowali 1:1 z Farmerami (po naprawdę dobrym spotkaniu), a później naprzeciwko siebie stanęli: lider tabeli - zespół T.S. Kowalczyk i zajmujący do tej pory 6 lokatę piłkarze KRUK - TRANS. Po pół godzinnej rywalizacji, okazało się, że KRUK wręcz "zadziobał" lidera, wygrywając 6:2.

 Kruk

MECZ DNIA nr 1 KRUK - TRANS - T. S. Kowalczyk 6 : 2 (2:0) Bramki: Kruk - Trans - Mateusz Trzebiatowski i Daniel Popiołek - po 2 oraz Przemysław Stolarski Wojtek Wesołowski - po 1; T. S. Kowalczyk - Rafał Trzebiatowski i Adam Wijatowski - po 1. Przed tym spotkaniem, wiadomo już było, że po rozstrzygnięciach, które padły we wcześniej rozegranych meczach, sytuacja w tabeli jest już ciekawa - zespół Furman Nieruchomości ma na swoim koncie 38 punktów, a Farmerzy - 35. W przypadku zwycięstwa, piłkarze T.S. Kowalczyk mogli "odskoczyć" rywalom na 4 punkty. Z kolei zajmujące 6 lokatę w tabeli "Kruki" w przypadku wygranej, mogą się jeszcze włączyć w rywalizację o podium tegorocznych rozgrywek. Obydwie drużyny miały więc o co walczyć. Tym niemniej, raczej niewiele osób widziało w roli faworyta ekipę Przemka Stolarskiego & Co, zwłaszcza, iż wszyscy mieli w pamięci ich ubiegło tygodniową porażkę z TMC 2:4. Tymczasem mecz rozpoczął się dosyć niespodziewanie dla liderów, ponieważ już w 35 sekundzie, po błędzie obrony "Kowalczyków" Przemek Stolarski uderzył górną piłkę głową obok nie mogącego już nic zrobić Wierciocha i w ten sposób Kruk - Trans objęli prowadzenie 1:0. Po upływie kolejnych 90 sekund, na tablicy wyników widniało już 2:0 dla "czarnych koszul", a zasłużone gratulacje od kolegów zbierał tym razem Mateusz Trzebiatowski. Było to dosyć sporym zaskoczeniem, ponieważ od co najmniej 10 kolejek ekipa T.S. nie tylko nie poniosła porażki, ale nie miała takiej sytuacji, kiedy na początku trzeciej minuty meczu, jej zawodnicy przegrywali by 0:2. Jakby jeszcze tego było mało, w 5 minucie sędziowie Hajdasz i Marynka nie uznali gola, którego zdobył Maciej Ossowski, argumentując, że został on zdobyty nieprawidłowo. W miarę upływu czasu, coraz wyraźniej było widać ogromną determinację w grze "Kruków", którzy chcieli w ten sposób pokazać, że pomimo kilku "potknięć" z rozgrywkach, są oni nadal bardzo groźnym przeciwnikiem, co zresztą starali się udowodnić nie tylko zdobywcy bramek, ale także Wojtek Wesołowski i Daniel Popiołek. Bardzo dobrą "partię" rozgrywał również Andrzej Gargasz, którego wspaniałe i skuteczne interwencje, przynajmniej 3 - krotnie uchroniły zespół przed utratą bramki. Ale i zawodnicy lidera nie "grali na stojąco", starając się zdobyć przynajmniej "kontaktowego gola" - swoich sił niejednokrotnie próbowali wspomniany już Ossowski, Adam Wijatowski, Rafał Trzebiatowski, Arek Kika, Daniel Szymański, Grzegorz Świerszcz. Jednak pomimo ich wysiłków, do końca pierwszego kwadransa wynik nie uległ zmianie. W drugiej połowie, zawodnicy Kowalczyka próbowali różnych kombinacji i zagrań, ale bez efektu. Kiedy wydawało się, że nic z tego, w 18 minucie Rafał Trzebiatowski zdecydował się na strzał z 10 metrów, a że zrobił to, będąc częściowo zasłoniętym, Gargasz nie miał ani czasu, ani też możliwości, aby obronić to uderzenie i było 2:1. Tak na dobrą sprawę losy meczu rozstrzygnęło dwóch piłkarzy "Kruków". Najpierw w 20 minucie Daniel Popiołek "pociągnął" z piłką niemal do linii końcowej boiska i kiedy wszystkim wydawało się, iż nic już nie będzie z tej akcji, uderzył technicznie obok zdezorientowanego Wierciocha, a piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki rywali. Niecałe 120 sekund później Mateusz Trzebiatowski popisał się wspaniałym atakiem, zakończonym celnym uderzeniem w górny róg i było już 4:1. Kilkadziesiąt sekund później Adam Wijatowski zdobył drugiego (i jak się później okazało ostatniego dla swoich kolegów gola na 4:2. Pomimo różnych prób i wysiłków, zawodnikom T.S. Kowalczyk nie udało się już nic uzyskać, a ich rywale, grając do końca konsekwentnie i ofensywnie zdobyli jeszcze dwie bramki, po strzałach Wesołowskiego(28') i Popiołka (30'). MECZ DNIA nr 2 FURMAN - FARMERZY 1 : 1 (1:1) Bramki: Furman - Damian Wysocki; Farmerzy - Adrian Kaczanowicz. Ten mecz odbył się nieco wcześniej i również skupił na sobie uwagę wielu kibiców. Kiedy zawodnicy pojawili się na parkiecie okazało się, że w ekipie "rolników" nie zagrają (z różnych powodów) Robert Drapiński i Jarosław Pająk. Ich przeciwnicy stawili się praktycznie w pełnym zestawieniu, co od początku "ustawiało" ich w gronie faworyta. Z konieczności w bramce Farmerów stanął Bartek Kuzka, a ciężar gry przyjęli na siebie Przemek Truszkowski i Adrian Kaczanowicz. Mecz rozpoczął się dosyć obiecująco dla Furmana, ponieważ zespół objął prowadzenie już w 2 minucie - po mocnym uderzeniu Wysockiego, nieco zasłonięty Kuzka nie zdołał odbić piłki zmierzającej do bramki. Ale tuż po wznowieniu gry, niespodziewaną sytuację wykorzystał Kaczanowicz i był remis 1:1. Obydwie drużyny, znające wartość i umiejętności swoich rywali, starały się przede wszystkim nie dopuścić przeciwnika do wypracowania czystej okazji strzeleckiej, dlatego między innymi Truszkowski wziął niemal "na plaster" Krzysztofa Bakunowicza, a Wysocki, Andrzej Czyżak i bracia Rosińscy ze wszystkich sił starali się przeszkadzać rywalom w grze. Jednak nie zawsze im to się udawało, czego dowodem były okazje Dudzińskiego, Kaczanowicza (trzykrotnie) czy wspomnianego już Bakunowicza (dwukrotnie). Pomimo tych prób, wynik spotkania nie uległ zmianie do końca pierwszej połowy. Na początku drugiej Bakunowicz trafił w słupek. Wydawało się, że losy spotkania mogą rozstrzygnąć się w 23 minucie, kiedy sędziowie podyktowali rzut karny dla Farmerów za faul na Dudzińskim. Do piłki podszedł Truszkowski, strzelił mocną, półgórną piłkę, ale Krzysztof Rodzik wybić ją na aut. Kilkadziesiąt sekund później nie mniej udaną interwencją popisał się Kuzka, który obronił uderzenie Wysockiego w sytuacji "sama na sam". Do końca meczu żadnej z drużyn nie udało się zdobyć już bramki i w ten sposób druga i trzecia drużyny w tabeli, podzieliły się punktami. SIÓDEMKA - PSP 4 : 1 (2:0) Bramki: Siódemka - Artur Osmyk, Waldemar Witkowski, Mariusz Rybicki i Konrad Trocki - po 1; PSP - Grzegorz Kilańczyk. W pierwszej połowie obydwie drużyny starały się uzyskać przewagę; sztuka ta udała się wojskowym, których akcje były bardziej przemyślane; z kolei strażacy grali dosyć nerwowo i brakowało im skuteczności. Pierwszego gola, zdobył w 3 minucie Trocki, na 2:0 podwyższył tuż przed syreną kończącą pierwszy kwadrans Witkowski. W 17 minucie Osmyk wykorzystał niezdecydowanie obrońców PSP i podwyższył na 3:0. Jednak po kilkudziesięciu sekundach po jednej z kontr strażaków ich zawodnik został nieprzepisowo zatrzymany w polu karnym i arbiter podyktował rzut karny, pewnie wykorzystany przez Kilańczyka. Od tego momentu ton grze nadawali zawodnicy PSP, ale w ich poczynaniach brakowało skuteczności. Wynik spotkania na 4:1 dla Siódemki, ustalił w 27 minucie Rybicki po indywidualnej akcji. ELMES - KAM - BRUK 5 : 2 (3:1) Bramki: Elmes - Marek Pasierbski i Szymon Danilewicz - po 2 oraz Michał Łukasiewicz; Kam - Bruk - Mariusz Rolka i Dominik Ozóg - po 1. Od pierwszego uderzenia piłki, do ataku przystąpili zawodnicy z Witankowa, którzy bardzo chcieli wygrać to spotkanie. Ich żywiołowe ataki, nie przynosiły rezultatu, natomiast "elektryczni" wykorzystali dwa błędy w obronie "kamieniarzy" i w 5 minucie prowadzili już 2:0 po bramkach strzelonych przez Pasierbskiego i Danilewicza. W 10 minucie Rolka zdołał w końcu znaleźć drogę do siatki bramki Elmesu i było 2:1, ale po upływie kolejnych 300 sekund Łukasiewicz znalazł się "sama na sam" z Bierbaszem i nie dał mu żadnych szans obrony. W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie, a bramki zdobywali jeszcze: ponownie Pasierbski na 4:1 (17'), Ozóg (23'), zaś wynik meczu na 5:2 dla Elmesu, ustalił w 24 minucie spotkania Danilewicz. TMC - MATELA 5 : 3 (2:1) Bramki: TMC - Mariusz Kowalski - 3 oraz Bartosz Kamiński - 2; Matela - Przemysław Rychlik - 2 i Karol Gala - 1. Przed pierwszym gwizdkiem nie spodziewano się niespodzianki, wskazując ekipę TMC jako potencjalnego zwycięzcę tego spotkania. Tymczasem w 2 minucie Karol Gala zdecydował się na strzał z odległości ponad 10 metrów, a piłka po jego uderzeniu trafiła do bramki przeciwnika. Drużyna z Tuczna zwarła jednak swoje szyki i zaczęła przeprowadzać akcje ofensywne, czego efektem było zdobycie wyrównania przez Kowalskiego (7'). Do przerwy ten sam zawodnik zdołał raz jeszcze pokonać dobrze spisującego się w bramce Mateli Artionowa. Drugi kwadrans chciał "z efektem" rozpocząć Świerad, ale piłkę po jego naprawdę mocnym i celnym uderzeniu nie bez trudu sparował Sobczak. W 23 minucie Mariusz Kowalski wykorzystał celne podanie od Wrońskiego i było 3:1; po kolejnych 60 sekundach TMC prowadzili 4:1 - tym razem gratulacje zbierał Kamiński, któremu równie celną piłkę podał Wroński. Końcówka meczu, to swoista "wymiana ciosów" - najpierw Rychlik pokonał Sobczaka, chwilę później Kamiński po raz drugi zmusił do kapitulacji Artionowa, a wynik meczu na 5:3 ustalił w 30 minucie Rychlik. MRÓWKA - DCM 8 : 0 (3:0) Bramki: Mrówka - Marek Hermanowicz i Adrian Pacyk - po 3 oraz Radosław Stefański i Marcin Michalczak - po 1. Przed pierwszym gwizdkiem zastanawiano się nawet, czy w tym meczu może dojść do niespodzianki, ponieważ zawodnicy DCM znani są z walki i "serca do gry" im odmówić nie można. Z kolei piłkarze Mrówki potrafią zagrać mecz na naprawdę wysokim poziomie, ale zdarza się im także zaprezentować przeciętną postawę. Tym razem jednak zmobilizowali się, a ich niekwestionowanym liderem był Marek Hermanowicz. Nie dość, że sam zdobył trzy bramki, to zaliczył jeszcze dwie asysty. W pierwszej połowie piłkarze DCM potrafili jeszcze dotrzymywać kroku szybkim akcjom rywali, a trzy stracone bramki (Pacyk, Stefański i Michalczak) nie oddawały rzeczywistego przebiegu gry. Jednak drugi kwadrans - to już zupełna dominacja "budowlanych" na parkiecie, czego efektem było następnych 5 goli - 2 Pacyka i 3 Hermanowicza. W sumie w pełni zasłużone zwycięstwo i bardzo przydatne w walce o podium trzy punkty dla drużyny Mrówki. PKS - MBJ 5 : 3 (4:2) Bramki: PKS - Victor Kacprzak i Kamil Stanisławczyk - po 2 oraz Jarosław Haracewiat - 1; MBJ - Radosław Simiński - 2 oraz Karol Ograbek - 1. Mecz bez większych niespodzianek, ale i bez "fajerwerków". Od pierwszego gwizdka "transportowcy" narzucili rywalom swój styl gry, co dosyć szybko skutkowało uzyskaniem przewagi i zdobyciem trzech bramek (dwukrotnie Kacprzak oraz Stanisławczyk i Haracewiat). Rywale zdołali "odpowiedzieć" tylko dwoma bramkami, zdobytymi przez Simińskiego i Ograbka. W drugiej połowie tempo gry trochę osłabło, bramkę na 5:2 zdobył w 21 minucie Stanisławczyk, a wynik meczu na 3:5 ustalił w 26 minucie Simiński. DOBRZYCA - WERFT - TECH 2 : 2 (0:2) Bramki: Dobrzyca - Marcin Cierpicki i Marcin Sugier - po 1; Werft - Tech - Dominik Rynkiewicz i Łukasz Wos - po 1. Ciekawe widowisko. Obydwa zespoły grają "trudną piłkę" - szybką, nieszablonową i - zwłaszcza w wykonaniu zawodników z Wiesiółki - radosną. Tym razem jednak od początku do ataków przystąpili "technicy", którzy od początku nie bawili się w jakieś zawiłe czy "koronkowe" akcje, a grali szybką grę, często z pierwszej piłki. Pierwszego gola dla nich strzelił w 3 minucie Rynkiewicz. Jego koledzy nadal atakowali, ale i rywale postanowili "tanio skóry nie sprzedać". Efektem tego były chociażby dwa trafienia w poprzeczkę po strzałach Cierpickiego i Wróblewskiego. Jednak rywale także chcieli rozstrzygnąć to spotkanie na swoją korzyść, czego efektem był gol na 2:0, zdobyty na 20 sekund przed końcem pierwszego kwadransa przez Wosa. W drugiej połowie, w ciągu niecałych trzech minut najpierw Marcin Sugier zdobył bramkę kontaktową z rzutu karnego, a później Marcin Cierpicki wszedł "przebojem" pomiędzy dwóch rywali w strzałem z 9 metrów pokonał bramkarza Werft -Techu. Do końca meczu żadnemu z zawodników nie udało się już zdobyć gola i spotkanie zakończyło się podziałem punktów. BLANCOS - ENERGOINSTAL 3 : 2 - zweryfikowany na 0 : 3 Blancosi po raz czwarty w ciągu ostatnich 6 kolejek przybyli do hali w niepełnym składzie. Trudno jest określić taką postawę - czy wynika ona z niefrasobliwości, może braku szacunku dla rywali, czy też jest to wybieg "taktyczny". Piłkarze "białych" znani są bowiem nie tylko z efektownej, technicznej i widowiskowej gry, ale go tego potrzebują trochę "miejsca". Dlatego ich absencje, "spory w zespole" czy inne "kontuzje" mogą być taką zasłoną dymną, a poza tym nie ma co ukrywać - jego poszczególni zawodnicy dysponują nie tylko potencjałem, ale także techniką i kondycją, a wiedząc o tym, są w stanie wręcz zabiegać rywali. Tym niemniej nie jest to zbyt eleganckie, kiedy pozornie roztargnieni lub nawet "skruszeni" umawiają się z rywalami przed meczem i proponują grę w osłabionych zestawieniach. Podobnie było w niedzielę. Wprawdzie manager "elektrycznych" Darek Chudzyński myślał nad nie wyrażeniem zgody na taki gentleman's agreement, ale obawiając się reakcji i opinii widzów (także mediów), zdecydował się przystać na "prośbę" kolegów. Efekt - porażka 3:2. Po zakończeniu spotkania koordynator ligi Mirosław Wiercioch zakwestionował jednak udział jednego z zawodników Blancosów, co w konsekwencji doprowadziło do weryfikacji wyniku meczu na 3:0 dla EnergoInstalu. Tabela po XV kolejkach 1. TS. Kowalczyk 15 39 81-32 2. Furman Nieruchomości 15 38 49-17 3. Farmerzy Chude 15 35 68-33 4. Mrówka Wałcz 15 34 55-27 5. Blancos 15 32 67-36 6. Kruk Trans 15 29 62-35 7. EnergoInstal 15 26 63-37 8. TMC Tuczno 15 25 40-42 9. Dobrzyca Wiesiółka 15 23 65-45 10. Werft-Tech 15 21 42-37 11. PKS Wałcz 15 19 46-38 12. DCM 15 19 53-56 13. Siódemka 15 17 45-45 14. PSP Wałcz 15 16 24-51 15. Elmes 15 7 29-87 16. Matela i Przyjaciele 15 4 31-85 16. 17. Kam Bruk Witankowo 15 4 22-96 18.MBJ 15 3 26-70 Najlepsi strzelcy: Maciej Ossowski - 35 Patryk Steciak - 29 Damian Krzyżaniak - 18