

Podczas rozegranej w sobotę 6 kolejki piłkarskiej ”halówki”, zespoły przewodzące w rozgrywkach wygrywały swoje spotkania. Powoli zaczyna się krystalizować czołówka rywalizacji.
Mecz Dnia KRUK TRANS – PKS 8 : 5 (5:0) Bramki: Kruk Trans – Daniel Popiołek, Przemysław Stolarski i Adrian Popiołek – po 2 oraz Wojciech Wesołowski i Damian Ogrodnik – po 1; PKS – Jan Filarowski – 2, Roman Żerebiło i Hubert Pietrzak – po 1 oraz bramka samobójcza. Przed tym spotkaniem, można się było zastanawiać czy ambitni piłkarze PKS zdołają powstrzymać grających z „ofensywną agresją” zawodników Kruk Trans. Nie powstrzymali, chociaż gdyby nieco inaczej rozegrali pierwszy kwadrans, wynik meczu mógłby być inny. Tym niemniej i tak półgodzinne zmagania obydwu ekip dostarczyły kibicom wiele naprawdę ciekawych momentów. Przede wszystkim na parkiecie pojawił się (po raz pierwszy w rozgrywkach) Dariusz Pilip. Trener wałeckiego Orła wprawdzie zgodził się na grę w ekipie Kruk Trans, ale dotychczas najczęściej oglądał poczynania swoich młodszych kolegów z boku. W sobotę wszedł na parkiet i trzeba przyznać, że to, co robił miało swój wpływ na wynik meczu. Przede wszystkim coach Orła grał z wielkim „boiskowym” wyczuciem, jego poczynania były spokojne, pewne. Jeśli otrzymał piłkę, podawał szybko i celnie, a sam od razu „wychodził na pozycję” do kolejnego podania. Dzięki temu „młodzież” z jego zespołu miała ułatwione zadanie; poza tym Darek, mimo tego, że ustawiał się raczej w linii obrony, to kiedy trzeba było włączał się aktywnie do ataków, zaliczył dwie asysty, próbował także sam zdobyć gola. Jednym słowem jego tegoroczny „halowo – ligowy debiut”, można zdecydowanie uznać za udany. Zresztą do Darka „dostroił się” cały zespół, który wygrał ten ciekawy mecz. W pierwszej połowie na parkiecie dominowali piłkarze Kruk Trans, którzy pierwsze bramki zdobyli już na początku - Daniel Popiołek i Wojtek Wesołowski. W 6 minucie PKS miał rzut wolny w odległości 6 metrów od bramki Marcina Wierciocha, ale egzekwujący go Kamil Stanisławczyk przestrzelił. Kolejne trafienia „zaliczyli” w przeciągu 60 sekund Adrian Popiołek z podania Darka Pilipa oraz Przemek Stolarski. Wynik pierwszego kwadransa na 5:0 ustalił w ostatnich sekundach Damian Ogrodnik, co było tylko podkreśleniem zdecydowanej przewagi jego kolegów. Rywale wprawdzie nie tylko się bronili, ale też próbowali kontratakować, jednak wysiłki Jana Filarowskiego, Romana Żerebiło czy wymienionego już Stanisławczyka, nie przyniosły żadnych efektów. Zupełnie inny przebieg miała druga połowa. Zaraz na początku dwa gole zdobył Filarowski, a jego kolegom zaczęły „kleić” się zagrania i akcje tak, że Wiercioch miał co robić. Wprawdzie w 24 minucie było 7:2 dla Kruk Trans (bramki Daniela i Przemka), ale po kolejnych 180 sekundach, na tablicy wyników widniał rezultat 7:5 (bramki Pietrzak i Żerebiło oraz samobójcza). Wydawało się, że lada moment PKS „dojdzie” rywali, ale „komunikacyjnym” zabrakło czasu. Wynik meczu na 8:5 dla Kruk Trans ustalił na 30sekund przed końcową syreną Adrian Popiołek. FARMERZY – SIÓDEMKA 3 : 2 (1:1) Bramki: Farmerzy – Marcin Urbański, Bartosz Kuzka i Adrian Kaczanowicz – po 1; Siódemka – Piotr Kubara i Tomasz Rutka – po 1. Zawodnicy lidera tabeli wygrali kolejny mecz niewielką różnicą bramek, a rywale zmusili ich nie tylko do skutecznej obrony, ale stworzyli także kilka bardzo dobrych okazji do zmiany wyniku. Na początku spotkania sędzia Zbigniew Marynka podyktował rzut karny dla Farmerów za rzekomy faul na Robercie Drapińskim. Sam poszkodowany powiedział, że faulu nie było, ale decyzja sędziego jest nieodwołalna. Robert podszedł do piłki i uderzył ją świadomie obok bramki. Obydwie drużyny starały się doprowadzić do przewagi, ale ani jednym, ani drugim tak na dobrą sprawę ta sztuka nie udała się. W 7 minucie Piotr Kubara zaczął z własnej połowy indywidualną akcję, minął z piłką dwóch rywali, znalazł się w polu karnym i niezbyt mocno strzelił na bramkę. Jak to się stało, że piłka „przeleciała” między nogami broniącego Jarka Pająka i wpadła do siatki, wie tylko golkiper Farmerów. Tym niemniej od tego momentu „rolnicy” jeszcze bardziej zaczęli naciskać, ale i „wojskowi” nie „odpuszczali”, co stworzyło ciekawe widowisko. W 14 minucie Bartek Kuzka zdecydował się na strzał z odległości 12 metrów, a mocno uderzona piłka zatrzepotała w siatce bramki „Siódemki”. W drugiej połowie Farmerzy nadal atakują – swoje okazje mieli Robert Drapiński, Adrian Kaczanowicz, Kuzka, a i powodzenia „z dystansu” próbował Przemek Truszkowski. Kolejne bramki dla ekipy lidera zdobyli Kaczanowicz i Marcin Urbański, a wynik meczu na 2:3 ustalił pod koniec Tomasz Rutka . T.S. KOWALCZYK – KAM – BRUK 12 : 0 (8:0) Bramki: Kowalczyk – Rafał Trzebiatowski – 3, Arkadiusz Kika, Daniel Szymański i Adam Wijatowski – po 2 oraz Szymon Bezhubka, Grzegorz Świerszcz i Kamil Jęcz – po 1. „Ostre strzelanie” T.S. Kowalczyk rozpoczął już pierwszej minucie Grzegorz Świerszcz, który uderzył do pustej bramki, strzelając z woleja z połowy boiska. Do 8 minuty zawodnicy T.S. zdobyli kolejne gole – dwukrotnie Rafał Trzebiatowski, Adam Wijatowski, Kamil Jęcz i Arek Kika. Po pierwszym kwadransie było 8:0 (bramki Wijatowski i Daniel Szymański). W drugich 15 minutach, „kowalczyki” mając taką przewagę, nieco zwolnili tempo gry, tym niemniej nadal stwarzali zagrożenie – w sumie zdobyli jeszcze 4 „oczka” (Trzebiatowski, Szymański, Kika i Bezhubka), a gdyby doliczyć do tego 6 czy 7 sytuacji, kiedy piłka po ich strzałach odbijała się od słupków i poprzeczki, to wynik byłby znacznie wyższy. Zawodnicy z Witankowa starali się bronić, czasami nawet wyprowadzali kontrataki, ale nie przyniosły im one żadnych rezultatów. FURMAN - MATELA 9 : 3 (5:2) Bramki: Furman – Damian Wysocki – 3 oraz Marcin Rosiński, Krzysztof Bakunowicz i Radosław Rosiński – po 2; Matela – Przemysław Rychlik, Wojciech Kowalewski i Piotr Świerad – po 1. Reprezentanci Furmana chcąc utrzymać się w gronie pretendentów do czołówki rozgrywek, nie mogli sobie w tym spotkaniu pozwolić nawet na remis, dlatego też od pierwszej minuty przystąpili do ataku. Ale pierwszą bramkę na początku trzeciej minuty zdobył piłkarz zespołu Mateli –Wojciech Kowalewski. Jednak po kilkudziesięciu sekundach Marcin Rosiński wyrównał, a następnie dwukrotnie trafiał skutecznie Damian Wysocki. W 10 minucie Piotr Świerad egzekwował rzut wolny z odległości 10 – 12 metrów; mocno uderzona piłka wpadła do bramki Rodzika i było 3:2. Jednak zmotywowani zawodnicy Furmana „nie odpuszczali” i do przerwy jeszcze dwukrotnie pokonali bramkarza przeciwników po strzałach ponownie Wysockiego i Rosińskiego. Na początku drugiej połowy Krzysztof Bakunowicz dwukrotnie pokonał golkipera przeciwników, a ósmą bramkę zdobył Radosław Rosiński (22’) i w zasadzie było już „po meczu”. Wprawdzie na trzy minuty przed końcem Przemysław Rychlik zdobył jeszcze gola dla swojej drużyny, ale było to wszystko, co mogli on i jego koledzy wywalczyć tego dnia. Wynik spotkania na 9:3 dla Furmana ustalił na 120 sekund przed syreną końcową Radosław Rosiński. ENERGOINSTAL – PSP 7 : 1 (3:1) Bramki: EnergoInstal – Artur Szapowicz, Dariusz Chudzyński i Mateusz Szulc – po 2 oraz Damian Krzyżaniak – 1; PSP – Maciej Jóźwik – 1. W pierwszej połowie „strażacy” jeszcze jako tako dorównywali w grze zawodnikom EnergoInstalu. Do 11 minuty był remis 1:1 po bramkach Artura Szapowicza (2’) i Macieja Jóźwika (4’). W tym okresie dwóch dobrych okazji nie wykorzystał „fighter” PSP Darek Szymański, którego strzały skutecznie obronił bramkarz EnergoInstalu Dawid Morawski. Natomiast swoje szanse na podwyższenie prowadzenia do przerwy na bramki zamienili Damian Krzyżaniak i Mateusz Szulc. Od początku drugiego kwadransa do ataku przystąpili „strażacy”, jednak swojej przewagi nie mogli udokumentować bramką; kiedy wydawało się, że już, już ją zdobędą, wystarczył jeden wypad duetu „piłkarskich profesorów” Chudzyński – Szapowicz, by ten drugi ponownie wpisał się na listę strzelców. Później na parkiecie dominowali już tylko „energetycy”, a wśród nich prym wiódł Darek Chudzyński, po którego dwóch akcjach padły bramki na 5:1 i 6:1; zwłaszcza ten drugi gol wart jest podkreślenia – Darek przebiegł z piłką niemal całe boisko, mijając przy tym rywali niczym narciarz na stoku pomiędzy tyczkami i skutecznie strzelając do bramki. Wynik spotkania na 7:1 ustalił popularny „Szlapek” (27’); ten sam zawodnik mógł jeszcze podwyższyć rezultat, ale piłką po jego uderzeniu odbiła się od słupka. Warto nadmienić, że kontuzji w tym spotkaniu nabawił się najlepszy jak do tej pory strzelec EnergoInstalu – Oskar Chudzyński. BLANCOS – DCM 5 : 1 (1:1) Bramki: Blancos – Łukasz Steciak – 2 oraz Andrzej Czyżewski, Roman Michorek i Patryk Steciak – po 1; DCM – Tomasz Nowicki. Faworyzowani „Biali” od pierwszego gwizdka ruszyli do natarcia, ale piłkarze DCM nie przestraszyli się ich i sami także atakowali. Dwie pierwsze bramki tego meczu padły w przeciągu kilkudziesięciu sekund – najpierw ładnym i skutecznym uderzeniem z ponad 10 metrów popisał się Tomasz Nowicki, a wyrównanie uzyskał Łukasz Steciak, który bramkę zdobył strzałem niemal z „zerowego kąta”. Pomimo starań (zwłaszcza Blancosów), aby zmienić wynik, remis 1:1 utrzymywał się do 20 minuty, kiedy po akcji Patryka Steciaka i Andrzeja Czyżewskiego, ten drugi pokonał dobrze broniącego Śniecikowskiego. Mimo naprawdę ambitnej gry i wielu prób ze strony zawodników DCM – u, kolejne bramki w tym meczu zdobywali już tylko piłkarze wicelidera tabeli – Łukasz Steciak (23’), jego brat – Patryk (24’) oraz Roman Michorek (30’). Z parkietu „bardzo niezadowolony” schodził Maciej Kunert, który w ciągu całego spotkania co najmniej 7 - krotnie próbował pokonać golkipera DCM, ale wysiłki ofensywnego obrońcy Blancosów nie przyniosły rezultatu. MRÓWKA – WERFT – TECH 5 : 3 (2:1) Bramki: Mrówka – Marcin Michalczak – 2 oraz Tomasz Górski, Radosław Stefański i Marek Hermanowicz – po 1; Werft – Tech – Jakub Wos, Kacper Kaliszczak i Maciej Kowalewski – po 1. W pierwszej połowie mecz był w miarę wyrównany, a bramki zdobywali dwukrotnie Marcin Michalczak (3’ i 14’) oraz Maciej Kowalewski (15’). Drugi kwadrans, to naprawdę „wymiana ciosów” – obydwa zespoły grały akcję za akcją, dużo było strzałów. W 21 minucie Kacper Kaliszczak doprowadził do remisu 2:2, jednak 120 sekund później zespół Mrówki prowadził ponownie, tym razem 4:2 po bramkach Tomka Górskiego i Marka Hermanowicza. Wprawdzie na trzy minuty przed końcem Jakub Wos zmniejszył tę przewagę do jednaj bramki (3:4), ale odpowiedź „budowlanych” była dosyć szybka i 28 minucie Radek Stefański ustalił wynik meczu na 5:3 dla zespołu Mrówki. Ambitnie grającym piłkarzom Werft – Techu nie udało się już do końca spotkania pokonać dobrze broniącego Rafała Skrętowicza. DOBRZYCA – ELMES 7 : 0 (3:0) Bramki: Dobrzyca – Krystian Wróblewski – 4, Marcin Gruszczyński – 2 oraz Damian Czerwiński – 1. Piłkarze Elmesu starali się jak mogli, aby nie przegrać wysoko tego meczu, ale ich rywale z Wiesiółki byli „bezlitośni”. W pierwszej połowie dwukrotnie bramkarza „elektrycznych” pokonał Krystian Wróblewski (4’ i 10’), a tuż przed przerwą swoje „trafienie” dorzucił Marcin Gruszczyński. W drugiej, podwójną skutecznością ponownie popisał się Wróblewski, a po jednym golu zdobyli jeszcze Gruszczyński i Damian Czerwiński. TMC – MBJ 3 : 1 Bramki: TMC – Karol Radecki – 2 oraz Mariusz Kowalski – 1; MBJ – Rafał Siurnicki – 1. Tabela HLPN po 6 kolejce 1. Farmerzy 6 16 33 : 13 2. Blancos 6 15 37 : 13 3. T.S. Kowalczyk 6 15 29 : 7 4. Mrówka Wałcz 6 15 19 : 8 5. Kruk – Trans 6 13 31 : 14 6. Furman 6 13 21 : 12 7. TMC Tuczno 6 12 13 : 11 8. Dobrzyca 6 11 36 : 18 9. EnergoInstal 6 10 27 : 14 10. Werft – Tech Wałcz 6 9 15 : 16 11. Siódemka Wałcz 6 7 19 : 15 12. DCM 6 6 19 : 24 13. PKS Wałcz 6 4 14 : 18 14. PSP Wałcz 6 4 7 : 24 15. Matela i Przyjaciele 6 3 10 : 31 16. Elmes 5 1 4 : 38 17. MBJ 5 0 9 : 24 18. Kam – Bruk Witankowo 6 0 10 : 53 Najlepsi strzelcy: Patryk Steciak (Blancos) – 11 Roman Michorek (Blancos) - 11 Łukasz Steciak (Blancos) - 11 Daniel Popiołek (Kruk – Trans) – 9 Oskar Chudzyński (EnergoInstal) – 9 Maciej Ossowski (T.S. Kowalczyk) - 9
