

W minionym tygodniu wałecki Orzeł rozegrał dwa mecze – z Regą Trzebiatów (zaległy z I kolejki) oraz z Kluczevią Stargard. Obydwa spotkania odbyły się w Wałczu - pierwsze w środę zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 3:2, natomiast po końcowym gwizdku arbitra sobotniej rywalizacji, na tablicy wyników widniał rezultat 2:2.
Środowe spotkanie miało dosyć ciekawą dramaturgię, nie tylko dlatego, że wałczanie strzelili w nim 4 bramki, ale także dlatego, że pod koniec meczu doszło do nikomu chyba niepotrzebnych starć i przepychanek na boisku, co zakończyło się dwoma czerwonymi kartkami dla najbardziej nerwowych piłkarzy obydwu zespołów. W pierwszej połowie najpierw Bartek Pisała (20’), a następnie Grzegorz Muzyka (43’) zdobyli prowadzenie dla wałczan kiedy wydawało się, że takim wynikiem ta część spotkania zakończy się, tuż przed gwizdkiem na przerwę niefortunnie interweniował Maciej Kunert i piłka znalazła się w siatce bramki Orła. Jak by tego jeszcze było mało, w 49 minucie goście doprowadzili do wyrównania na 2:2. Od tego momentu mecz stał się nerwowy – piłkarze Orła chcieli za wszelką cenę ponownie objąć prowadzenie, natomiast goście bronili się wszystkimi siłami. Przez długi czas jednym się to nie udawało, a drudzy starali się nie dopuścić do utraty gola. Na dwie minuty przed końcem Bartek Pisała egzekwował rzut wolny i ku wielkiej radości kolegów oraz grupy kibiców zdobył trzeciego gola dla Orła. Po jednym nieczystych „wejść” piłkarza z Trzebiatowa zawodnikom „puściły nerwy” i doszło do wzajemnych „przepychanek”; efekt – dwie czerwone kartki. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i tym samym wałczanie mogli się już cieszyć z trzech punktów. Był to dobry prognostyk przez sobotnim spotkaniem. 8 października do Wałcza przyjechała ekipa Kluczevii Stargard. Przed tym meczem obydwa zespoły dzieliły dwa miejsca w tabeli. Gospodarze zmotywowani środowym zwycięstwem rozpoczęli mecz w skupieniu, zwłaszcza, że goście od pierwszej minuty nie zamierzali im „dać pograć”. Piłkarze ze Stargardu grali szybką piłkę, ale gospodarze również nie pozostawali im dłużni, co przyczyniło się do uatrakcyjnienia widowiska. Pierwszego gola zdobył w 28 minucie Bartek Pisała i przyprowadzeniu 1:0 zakończyła się pierwsza odsłona. Od początku drugiej do bardziej zdecydowanych ataków przystąpili wałeccy zawodnicy i należało się spodziewać dalszych bramek. Tymczasem goście dosyć sprytnie wykorzystali moment niezdecydowania w szeregach wałeckiej defensywy i zrobił się remis(52’). Jednak utrata bramki nie zdeprymowała gospodarzy, którzy nadal próbowali znaleźć drogę do bramki rywala, ale wysiłki wałczan były nieskuteczne. W 60 minucie piłkę na 40 metrze przejął Michał Bagiński, który po minięciu dwóch rywali zdecydował się na strzał w kierunku bramki rywali z odległości nieco ponad 30 metrów; to uderzenie nie dość, że było precyzyjne, to jeszcze na tyle mocne, że bramkarz gości nie zdążył odbić lecącej pod poprzeczkę piłki i w ten sposób gospodarze objęli prowadzenie 2:1. Ten gol ich „uskrzydlił” i nie poprzestawali na tym, starając się nadal atakować i stwarzać kolejne okazje do podwyższenia wyniku. Ale i goście nie zamierzali się temu przyglądać, próbując przeprowadzać kontrataki. Przez kolejne 25 minut na boisku można było oglądać szybki futbol, a wałczanie stworzyli kilka kolejnych okazji do podwyższenia rezultatu (min. po jednym z uderzeń Przemka Stolarskiego piłka „zatańczyła” na poprzeczce i wyszła na aut. Kiedy wydawało się, że zawodnikom Orła uda się „dowieźć” korzystny dla nich wynik do końca spotkania, w 88 minucie goście przeprowadzili kontratak. Stojący w bramce Orła Krzysztof Rodzik niepotrzebnie wyszedł do lecącej piłki i w efekcie – interweniując wspólnie z jednym z obrońców, obydwaj rozminęli się z futbolówką, a kiedy opadła ona na boisko, dobiegł do niej jeden z rywali i strzelił do bramki, doprowadzając do remisu. Pomimo rozpaczliwych prób wałczanom nie udało się już zmienić wyniku tego meczu. Szkoda, bo z przebiegu gry całym spotkaniu należały się im trzy punkty. Po 10 dotychczas rozegranych spotkaniach wałecki Orzeł zajmuje tabeli 6 lokatę, mając 17 punktów (bramki 20:16). W tym tygodniu „Orły” grają wyjazdowy mecz w Czaplinku z tamtejszym Lechem. A przy okazji – piłkarzom i sympatykom Orla winien jestem przeprosiny za tytuł poprzedniej relacji z ich meczu – to nie była „Porażka Orła”, ponieważ nasi piłkarze zremisowali w meczu z Gryfem 1:1. Liga Okręgowa Korona Człopa - Graf Bukówko 3 : 0 (2:0) Bramki: Łukasz Sawczyszyn – 2 oraz Wojciech Roguszewski. Piłkarze Korony od pierwszego gwizdka ruszy lido ataku i uzyskali tym samym przewagę w grze. Prowadzenie objęli już w 15 minucie, kiedy Łukasz Sawczyszyn popisał się ładnym, plasowanym strzałem w długi róg. Po kolejnym kwadransie było już2:0, a gratulacje zbierał tym razem Wojciech Roguszewski. Wydawało się, że tych bramek powinno paść więcej, ale przede wszystkim gospodarzom brakowało skuteczności, a i goście – pomimo niekorzystnego wyniku, nie zamierzali „tanio skóry” sprzedać. W efekcie rezultat meczu ustalił na 3:0 Łukasz Sawczyszyn (80’). Po 8 rozegranych spotkaniach Korona z dorobkiem 13 punktów zajmuje tabeli 5 lokatę (bramki 13:11); w najbliższej kolejce zawodnicy z Człopy wyjeżdżają do Kalisza Pomorskiego na mecz z tamtejszą Calisią. Sad Chwiram – Wiarus Żółtnica 2 : 4 (2:2) Bramki: Jakub Kacprzak i Dominik Chabera. Trudno powiedzieć dlaczego Sad przegrał to spotkanie – piłkarze gospodarzy mieli więcej akcji, więcej sytuacji i okazji, byli optycznie lepsi na boisku. Jednak nawet najlepsze „wrażenie” nie wygrywa meczu; liczy się przede wszystkim skuteczność i per saldo więcej zdobytych goli. Po 8 rozegranych dotychczas lidze spotkań, Sad z dorobkiem 6 punktów, zajmuje tabeli 11 lokatę (bramki 9:14). W tym tygodniu piłkarze z Chwiramu jadą do Bukówka na mecz z tamtejszym Grafem. Pionier 95 Borne Sulinowo – Mirstal Mirosławiec 0 : 2 (0:1). Bramki Piotr Jaworski i Rafał Skonieczka. Kopanik Lubno – Bytyń Nakielno 5 : 0 (2:0) Bramki: Emmanuel Kacprzak – 2, Victor Kacprzak, Łukasz Szulc i Damian Jasiński. Zawodnicy z Lubna nie „zwalniają tempa” i w kolejnym meczu odnoszą zwycięstwo. Piłkarze z Nakielna po ubiegłotygodniowej wygranej, mieli zapewne ochotę na „powtórkę rozrywki”, jednak już od pierwszych minut niedzielnej potyczki w Lubnie, wiadomo było, kto będzie dominował na boisku. Gospodarze nie dali zbytnio „pograć” rywalom i po 45 minutach prowadzili już 2:0 dzięki skutecznej grze braci Emmanuela Victora Kacprzaków, prowadzili już 2:0. Po przerwie zawodnicy Kopanika jeszcze bardziej „podkręcili” tempo gry, a na listę strzelców wpisali się jeszcze: ponownie popularny „Manu” Kacprzak (bardzo ładny gol, zdobyty strzałem lewą nogą z podna20 metrów), Łukasz Szulc i Damian Jasiński. Jednak trzeba przyznać, że drużyna z Nakielna także stworzyła kilka okazji do zmiany wyniku, ale golkiper Kopanika Darek Michalik nie pozwolił się im pokonać. Po 8 rozegranych spotkaniach Kopanik dorobkiem 21 punktów jest liderem tabeli A Klasy (bramki 27:13). Najbliższy mecz lider rozegra z zespołem LKS Karsibór. Natomiast Bytyń mana swoim koncie po 7 meczach 9 zdobytych punktów i jest na 9 miejscu w tabeli. Najbliższy mecz zawodnicy Bytynia rozegrają u siebie, podejmując Kolejarza Wierzchowo. Znicz Dzikowo – Grom Szwecja 1 : 3 (0:1) Bramki: Kamil Zarzycki, Piotr Malec i Sebastian Kościuk – po1; Ireneusz Szatkowski –samobójcza. Od początku spotkania przewaga Gromu praktycznie nie była zagrożona. Goście z kolei atakowali wielokrotnie i tak na dobrą sprawę, gdyby byli bardziej skuteczni, mogliby ten mecz rozstrzygnąć znacznie korzystniej. Tym niemniej zwycięstwo zasłużone, dobrej grze nie przeszkodziła nawet przypadkowa bramka samobójcza. Po 8 meczach Grom ma 15 punktów zajmuje 4 lokatę w tabeli A klasy (bramki 26:12). Najbliższy mecz zawodnicy ze Szwecji rozegrają u siebie z Santosem Kłębowiec. Natomiast Znicz w 7 dotychczas rozegranych meczach nie zdobył jeszcze punktu (bramki 8:29), a w nadchodzącym tygodniu zawodników z Dzikowa czeka trudne spotkanie w Wiesiółce tamtejszą Dobrzycą. Kolejarz Wierzchowo – Dobrzyca Wiesiółka 8 : 1 Santos Kłębowiec – Jedność Tuczno 2 : 2 Korona II Człopa – Wspólni Różewo 1 : 0
