Kategorie newsów
Zdjęcie tygodnia
Reklama
ELMAT Mauxion Wałcz, Piła, Ogłoszenia ZKM Metaltech
Newsy > Sport > Start i co dalej?
23:56 - 27 07 2011 ~dady

Start i co dalej?

Start i co dalej?

Wprawdzie awans wałeckiego Orła, stał się faktem. Wiele osób – kibiców i sympatyków wałeckiej piłki cieszy się z tego sukcesu. Nie milkną jednak dyskusje o przyszłości (tej bliższej, ale i dalszej) wałeckiego klubu. Wiele spraw jest nie do końca załatwionych, nie wyjaśnionych, a konkretne decyzje, choć powinny, nie zostały jeszcze podjęte. Niezależnie od tych „przeszkód”, w minionym tygodniu trener i piłkarze rozpoczęli już przygotowania do pierwszego występu w IV lidze.

Jak kibice oceniają tę sytuację? Czy widzą jej rozwiązanie? Czego oczekują od zawodników, a jakie wymagania chcieliby postawić ludziom z piłką związanym? O odpowiedzi na te pytania poprosiliśmy kilku sympatyków wałeckiego Orła. Michał Cebula. - Po awansie do IV Ligi Zachodniopomorskiej, wywalczonym w sposób nie podlegający dyskusji pojawiło się wiele pytań oraz - jak się teraz okazuje, ogromnych problemów, które w końcu ujrzały światło dzienne. Na dzień dzisiejszy obecny prezes złożył rezygnację z pełnionej funkcji, następców nie widać, atmosfera wokół klubu jest delikatnie rzecz ujmując „ciężka”, a start w rozgrywkach ligowych drużyny seniorów stanął pod dużym znakiem zapytania! Jestem po wielu rozmowach z zawodnikami oraz trenerem i jako były wieloletni zawodnik doskonale rozumiem ich pogląd na zaistniałą sytuację w klubie. Do rozpoczęcia rozgrywek pozostał miesiąc czasu, a piłkarze nie wiedzą na czym stoją, klub ma wobec nich zobowiązania, ale nie to jest największym problemem. Chcą jasnej odpowiedzi na pytanie, czy klub będzie w stanie zapewnić im rzeczy niezbędne, takie jak sprzęt sportowy na odpowiednim poziomie, zadbać o należytą organizację meczów wyjazdowych, a także zapewnić skromne wynagrodzenia za grę. IV liga stawia całkiem inne, zdecydowanie wyższe wymagania! Dlatego nie dziwmy się piłkarzom, iż kładą sprawę „na ostrzu noża” i mówią jednym głosem cyt: „Albo gramy na normalnych zasadach organizacyjnych, panujących w pozostałych klubach IV – ligowych, albo dajmy sobie spokój, skoro nas na to nie stać!”. Zawodnicy mają przecież reprezentować nie tylko siebie, ale przede wszystkim cały Wałcz i co zrozumiałe, chcą to robić jak najlepiej, do czego trzeba im stworzyć odpowiednie warunki! Uważam, iż w miastach o takim zaludnieniu i wielkości jak Wałcz, kluby piłkarskie nie są w stanie należycie funkcjonować bez wydatnej pomocy władz miejskich. Czasy hojnych sponsorów strategicznych odeszły w niepamięć i dziś znacznie trudniej pozyskać jest jakiekolwiek środki od pojedynczych firm i przedsiębiorców. Na dzień dzisiejszy pomoc władz miejskich ogranicza się do minimum i nie bójmy się tego powiedzieć, że Burmistrz Miasta Wałcz nieprzychylnie spogląda w stronę klubu, który co dwa tygodnie mógłby przyciągnąć na trybuny wałeckiego stadionu miejskiego kilkuset wałczan. Tłumaczenia, iż Miasto utrzymuje tenże stadion (jego stan pozostawiam każdemu do własnej oceny), zupełnie mnie nie przekonują. Obiekt jest miejski i każdy ma prawo z niego korzystać, nie tylko piłkarze, a to, że w zasadzie nikt inny (poza nimi) nie wyraża takiej woli, nie jest winą zawodników wałeckiego Orła! (nie dziwmy się np. lekkoatletom, że nie chcą korzystać z bieżni porośniętej trawą!) I tu nasuwa się propozycja. Jeszcze urzędujące władze klubu twierdzą, iż dysponując kwotą jaką rocznie Miasto poprzez MOSiR przekazuje na utrzymanie obiektu miejskiego, byłyby w stanie utrzymywać stadion na tym samym, jak nie lepszym poziomie, zaoszczędzając przy tym jej znaczną część, którą można by przekazać np. na szkolenie młodzieży. Osobiście myślę, iż kwota 100 tyś. zł w skali roku przekazywana ze środków miejskich na klub nie jest wygórowana, oczywiście przy założeniu, że zwiększona zostanie znacznie ogólna pula środków w kolejnym budżecie Miasta Wałcz na sport, na czym skorzystałyby w końcu wszystkie kluby i stowarzyszenia funkcjonujące w obrębie naszego miasta! Na funkcjonowanie klubu w IV lidze potrzebny jest budżet w kwocie 200 tyś. zł rocznie, a więc widać, iż kolejne 100 tyś. zł. nowe władze klubu musiałyby szukać u sponsorów. Klub to nie tylko seniorzy, to przede wszystkim młodzież i dzieci! Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że drużyna seniorów składa się praktycznie z samych wałczan co znacznie obniża koszty funkcjonowania klubu. Jestem pewien, że sponsorzy, widząc w końcu dobrą wolę władz miejskich, również przychylniej spojrzą na klub i zechcą wspomóc wałecki klub i wspólnie przyczynić się do oczyszczenia atmosfery panującej wokół wałeckiej piłki. A jest to sprawa niezwykle istotna. Wałcz ma wspaniałych kibiców, którzy zasługują na IV ligę. Było to doskonale widoczne po znakomitych wynikach w rozgrywkach V – ligowych, gdzie liczba widzów na meczach sięgała kilkuset osób! Naszym wspólnym obowiązkiem, jest nie dopuścić do tego, aby ten awans okazał się przysłowiowym gwoździem do trumny wałeckiej piłki nożnej! Marek Pawłowski. - Co dalej z Orłem? Odpowiedź na to pytanie rozpocznę od stwierdzenia, że od kibica piłki nożnej takiego jak ja, trudno oczekiwać obiektywnego spojrzenia na kwestie funkcjonowania drużyny seniorów Orła. Jest to raczej „egoistyczne podejście” wyrażające oczekiwania tego, co by się „bardzo chciało”. Nie dopuszczam w ogóle możliwości zaprzepaszczenia wysiłku piłkarzy, trenera i działaczy, który włożono w celu osiągnięcia sukcesu, jakim bez wątpienia jest awans do IV ligi. Ja wierzę, że w Wałczu są chętni kierować klubem w taki sposób, żeby drużyna grała z powodzeniem w IV lidze. Nie ukrywam poglądu, że może już czas na byłych piłkarzy, chociażby tych urodzonych w latach siedemdziesiątych, mądrych, wykształconych, ale ciągle jeszcze młodych mężczyzn, znających piłkę jako piłkarze, czy też trenerzy. Jeżeli jeden z nich podjąłby się takiego wyzwania, to kierując klubem z ludźmi doświadczonymi, na przykład z kimś z obecnych działaczy, oraz przede wszystkim z ludźmi mogącymi udzielić wsparcia finansowego (przecież taka osoba już się ujawniła), na pewno uzyskałby zamierzony cel. Taki prezes z pozostałym składem zarządu, uzupełnionym o ludzi zajmujących się piłką młodzieżową, uporałby się z zagrożeniami takimi, jak chociażby nie realizowanie złożonych obietnic finansowych przez sponsorów i reklamodawców. Drużyna jest młoda, odważna, głodna sukcesów. To atuty, których nie można zmarnować. Jeżeli piłkarzy traktuje się poważnie, nie karmi się ich obietnicami bez pokrycia, realizuje zobowiązania, to oni też poważnie podchodzą do treningów, do meczów, do tego czego się od nich oczekuje. Obecny stadion co prawda nie jest obiektem którym powinno się chwalić, ale stan boiska nie uniemożliwia na nim grę w IV lidze. Zatem co dalej? Odbyć walne zebranie członków, unormować sprawę zarządu, przedstawić koncepcję funkcjonowania klubu, w tym drużyny seniorów burmistrzowi, administratorowi stadionu, sponsorom, reklamodawcom, trenerom, piłkarzom, kibicom i zwyciężać w IV lidze. Henryk Kacprzak. - Awans Orła do IV ligi to jeden z największych sukcesów wałeckiej piłki. Jest się z czego cieszyć, ale tę radość „mąci” kilka spraw. Przede wszystkim finanse, a w zasadzie ich brak. We współczesnej piłce, chyba nikt sobie nie wyobraża gry bez pieniędzy, które potrzebne są na wszystko: sprzęt, sędziów, przejazdy, treningi, podstawową opiekę lekarską, utrzymanie stadionu, napoje. Tę wyliczankę można kontynuować dalej, tylko po co? Oczywiście trzeba także uwzględniać jakieś fundusze dla trenerów czy zawodników, bo przecież ludzie ci nie tylko poświęcają swoje zdrowie, ale też zabierają czas swoim bliskim. Można powiedzieć, że wszystko to jest realne w przypadku, kiedy dana drużyna ma sponsora czy też grupę sponsorów. A kiedy – z różnych zresztą powodów, takich życzliwych ludzi czy firm nie ma, trzeba poszukiwać finansów w samorządach. Z tej formy pomocy korzysta wiele klubów, zwłaszcza gminnych czy powiatowych, dla których jest to zwykle podstawa funkcjonowania. Trzeba jednak w tym miejscu zaznaczyć, iż najczęściej dzieje się tak w społecznościach, gdzie piłkarski klub sportowy jest często najważniejszym (jeśli nie jedynym) ośrodkiem sportu. Nieco inaczej jest w naszym mieście, bowiem od wielu już lat w Wałczu działa kilkanaście klubów lub stowarzyszeń sportowych. Każdy z nich odnosi swoje sukcesy, a w związku z tym każdy ubiega się o dotację/dofinansowanie z miejskiej kasy. Jest to zrozumiałe, ale…No właśnie. Tradycje piłkarskie w Wałczu mają już 65 lat, chcę przypomnieć, że sekcja piłkarska Orła była chyba pierwszą zorganizowaną działalnością sportową w naszym mieście po II wojnie światowej. Poza tym trudno jest nie doceniać skali popularności futbolu wśród ludzi, a co za tym idzie jego wręcz powszechnej dostępności, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży. W tym momencie posłużę się znowu przykładem Wałcza, gdzie w ciągu ostatnich dwóch, może trzech lat powstało w sumie 6 różnych boisk do piłki nożnej. Gdzie w okolicy powiedzmy 100 kilometrów, znajdziemy takie nasycenie miejscami do gry w piłkę w liczącej niecałe 30 tysięcy mieszkańców społeczności? Tylko w Wałczu!. Dlatego dziwi mnie swoista „ignorancja” nie tylko symbolicznego przecież znaczenia awansu seniorów Orła, jaką prezentują władze miasta. Przecież ci zawodnicy, którzy mają grać w IV lidze, są żywą, darmową reklamą i jednocześnie wizytówką Wałcza. Zdaję sobie sprawę z wielu niezbyt korzystnych uwarunkowań, mitów, a nawet swoistych niechęci wobec samego klubu, ale dotyczą one chyba bardziej niektórych ludzi, a nie piłkarzy i piłki nożnej jako dyscypliny. O tym, że czas zmienić ten niesprzyjający klimat, wie dosyć sporo osób, które chcą to naprawić. Ale to jedna sprawa. Druga to zapewnienie piłkarzom „jutra”. Myślę tu nie o pieniądzach dla nich bezpośrednio, tylko o finansach, które pozwolą im nie myśleć o wielu, często bardzo przyziemnych problemach, a umożliwią skupienie się na dobrej grze. Grze, która w przypadku powodzenia w IV lidze, przyciągnie bardzo szybko na stadion nie 100 – 200, ale około tysiąca kibiców. To jest realne i możliwe do osiągnięcia. Tymczasem zawodnicy nadal nie wiedzą, jak będzie wyglądał ich ligowy byt, który już za niecałe 4 tygodnie stanie się faktem. Wiem, że są ludzie, którzy chcą sami pomóc klubowi, ale nie będzie to w pełni zabezpieczało jego potrzeb. Ludzie ci oczekują jasnej deklaracji współudziału miasta w tym, co chcą zrobić. Niemal wprost powtarza się dwie tezy – cyt: „Dołożymy połowę do tego, co da miasto” oraz „Chcemy pracować przy akceptacji wszystkich, a nie tylko niektórych. Dajcie nam możliwości oraz trochę czasu.”. Jeżeli w krótkim czasie nie uda się znaleźć jakiegoś sensownego rozwiązania tych spraw, obawiam się, że cały wysiłek, upór i mnóstwo zdrowia, jakie w swój awans włożyli piłkarze wałeckiego Orła, pójdą po prostu na marne.