Kategorie newsów
Zdjęcie tygodnia
Reklama
ELMAT Mauxion Wałcz, Piła, Ogłoszenia ZKM Metaltech
Newsy > Sport > Pożegnanie piłkarskiej jesieni
22:10 - 15 11 2011 ~dady

Pożegnanie piłkarskiej jesieni

Pożegnanie piłkarskiej  jesieni

W sobotę i niedzielę zakończyły się piłkarskie rozgrywki rundy jesiennej 2011/2012. Swoje mecze zakończyły już zespoły A Klasy i ligi okręgowej, natomiast wałecki Orzeł rozegra za tydzień pierwszy mecz rundy rewanżowej.

Pożegnanie piłkarskiej  jesieni

Ostatnia runda była udana dla wałeckich zespołów – ku zaskoczeniu, ale i radości swoich sympatyków Orzeł wygrał wyjazdowy mecz 1: 0 z będącym do tej kolejki wiceliderem tabeli IV ligi Leśnikiem Rossa Manowo; Korona Człopa pokonała w Bornym Sulinowie 2:0 tamtejszego Pioniera, Mirstal Mirosławiec podejmował na swoim boisku też wicelidera tabeli zespól Orła Łubowo i bez przesady można powiedzieć, że ten mecz zakończył się szczęśliwym dla gości remisem 2:2. Jedynie ekipa Sadu Chwiram, będzie chciała jak najszybciej zapomnieć ostatnią kolejkę, ponieważ po końcowym gwizdku arbitra spotkania rozegranego w Drawsku, był rezultat 9:1 dla gospodarzy. W A klasie mimo wielu oczekiwań w Lubnie, po remisie z Kolejarzem, Kopanik stracił pozycję lidera, a mistrzem jesieni został zespół Jedności Tuczno. IV liga Leśnik Rossa Manowo – Orzeł Wałcz 0 : 1 (0:0) Bramka: Grzegorz Muzyka. Po ubiegłotygodniowej porażce z Energetykiem, w obozie wałeckiego zespołu nie panowały zbyt optymistyczne nastroje, zwłaszcza że był to kolejny przegrany mecz. Trener Dariusz Pilip nie bez obaw wybierał się na piątkowe spotkanie. Jak się jednak okazało, do Kretomina(gdzie je rozgrywano), pojechała w miarę pełna ekipa. Mecz od początku był wyrównany, obydwa zespoły nie zamierzały „tanio sprzedać skóry”, stąd też zarówno jedni, jak i drudzy atakowali na tyle, na ile pozwalał przeciwnik. Wszystko byłoby dobrze, gdyby arbiter spotkania „dostroił” się do zawodników. Niestety „pan sprawiedliwy”, nie do końca był obiektywny w swoich decyzjach, co wypaczyło obraz gry – w sumie podczas całego meczu sięgnął chyba z 10 razy po kartki, najczęściej dopatrując się przewinień u zawodników Orła. Po bezbramkowej pierwszej połowie, w drugiej gra nie uległa zmianie. W 72 minucie Grzegorz Muzyka zdobył jedyną uznaną bramkę tego spotkania; drugą strzelił na 600 sekund przed końcem spotkania, ale „sprawiedliwi” dopatrzyli się spalonego i gola nie uznali. Wałecki fighter chyba zbyt dosadnie i głośno wyraził swoją opinię w tej sprawie, co kosztowało go obejrzenie dwóch kartek w jednej chwili – najpierw żółtej, a w konsekwencji czerwonej i w ten sposób napastnik Orła zmuszony został do opuszczenia placu gry. Swoje zdanie w tej kwestii wyraził – znany skądinąd z wyjątkowo spokojnego (w tym względzie, tzn. opiniowania decyzji sędziów) trener Dariusz Pilip. Również i ta opinia „nie spodobała” się sędziemu głównemu, który wysłał coacha Orłów na ..trybunę, czyli poza boisko. W tej dosyć nerwowej atmosferze, wałczanie postarali się jednak grać w taki sposób, aby nie dać przeciwnikom możliwości wyrównania stanu meczu i w efekcie „dowieźli” jednobramkową przewagę do końcowego gwizdka. - Nie oceniam i nie komentuję żadnej z decyzji sędziego, bo nie widzę sensu tłumaczenia się. Dla mnie znacznie ważniejsze jest to, że moi zawodnicy zagrali na takim poziomie, który pozwolił nam wygrać to spotkanie – powiedział Dariusz Pilip. – Natomiast jeśli pytasz o podsumowanie rundy, powiem tak: w 15 spotkaniach, zdobyliśmy 21 punktów; złożyło się na to 6 zwycięstw, 3 remisy i 6 porażek. Bilans bramkowy 23:28. Wiem, że podobnie jak ja, żałujesz przynajmniej trzech meczy, których wyniki, traktować można jako porażki. Tak, to prawda, żałuję straconych punktów w meczach z Gryfem (1:1 w Wałczu), Kluczevią (2:2 w Wałczu), bezbramkowego rozstrzygnięcia w Czaplinku, czy niezrozumiałej porażki u siebie z Astrą 1:2. Szkoda, bo przynajmniej w dwóch przypadkach, nie tylko mogliśmy, ale wręcz powinniśmy wygrać. Zwłaszcza, jeżeli przypomnimy sobie tę niemal euforię po pierwszych 5 meczach, kiedy mieliśmy już 12 punktów. Później przyszedł mecz w Dobrej i „zimny tusz” – przegrana 4:1. Gdzieś to się „rozjechało”, w drużynie nagle zabrakło siły, pewności w grze, pojawiły się oznaki pretensji, wzajemnego obwiniania. Zapomnieliśmy wszyscy o tym, że ten zespół jest młody, że jego konstruowanie i „układanie się” trwa, że czasami zdarzają się kontuzje, że są kartki, wreszcie – że ci młodzi ludzie też miewają chwile zwątpienia, że mają „huśtawki” nastrojów, a to wszystko razem ma swój wpływ na predyspozycję, na zaangażowanie i chęć do gry. Tym niemniej chcę podziękować wszystkim zawodnikom za tę rundę, bo w aspekcie tego, co powiedziałem przed chwilą – wynik, a także zajmowana przez nas obecnie 9 pozycja w tabeli, oddają rzeczywiście nasze aktualne możliwości. Do zajmującej 6 lokatę Iny Goleniów, brakuje nam raptem 2 punkty. Myślę, że jeżeli wiosną powtórzymy ten wynik, powinniśmy zapewnić sobie spokojny byt w IV lidze. Wiem, że oczekiwania są większe, ale nie chcę teraz niczego obiecywać. Na pewno będziemy walczyć, postaramy się o więcej, a jak to będzie – pokaże życie i to, co będzie po końcowych gwizdkach wiosennych spotkań. Liga Okręgowa Mirstal Mirosławiec – Orzeł Łubowo 2 : 2 (0:2) Bramki: Tomasz Pietrus i Piotr Suchojad. Gdyby wynik meczu był rezultatem stworzonych okazji do zdobycia gola, Mirstal wygrałby to spotkanie w stosunku przynajmniej 7:2. Jednak w piłce liczą się tylko prawidłowo zdobyte bramki. Ale po kolei. Przede wszystkim – do Mirosławca przyjechał zespół, który przed pierwszym gwizdkiem ostatniej kolejki, zajmował drugą pozycję w tabeli, obydwie drużyny dzieliło 8 punktów różnicy, a gospodarze jeszcze czuli się „pobici” po przegranym meczu z Sadem Chwiram 1:3. Można się było spodziewać, że ekipa z Łubowa powinna ten mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść. Tymczasem od początku spotkania, zawodnicy gospodarzy narzucili swój styl gry i uzyskali przewagę w polu, stwarzając już w pierwszych 10 minutach dwie groźne sytuacje pod bramką rywali, jednak strzały Wojtka Lewandowskiego nie były skuteczne. Za to w14 minucie goście egzekwowali rzut wolny i do „wrzuconej” na piąty metr piłki, dobiegł jeden z ich zawodników i pewnym strzałem głową pokonał Rafała Laskowskiego, dając Orłowi prowadzenie. 8 minut później było już 0:2, tym razem bramka padła po błędzie defensorów Mirstalu. Wydawało się, że wszystko idzie „po myśli” drużyny gości. Warto jednak zaznaczyć, że tak na dobrą sprawę do końca pierwszej połowy, oddali oni jeszcze jeden strzał w światło bramki Mirstalu, a po dwóch kolejnych próbach, piłka lądowała daleko od „świątyni” bramkarza gospodarzy. Zawodnicy Mirstalu starali się za wszelką cenę zmienić niekorzystny dla nich rezultat i mimo przewagi w grze, do przerwy ta sztuka im się nie udała. Od początku drugiej odsłony, zawodnicy gospodarzy ruszyli do jeszcze bardziej zdecydowanych ataków. W 56 minucie Tomek Pietrus dostał piłkę na 16 – tym metrze i uderzył ją w ten sposób, że wpadła do bramki rywali –popularnie takiego gola określa się „wrzucił bramkarzowi za kołnierz”. W 65 minucie na boisku pojawił się trener mirosławiaków Wojciech Chromiński i gra nabrała „jeszcze większych rumieńców”. Gospodarze stwarzali okazje jedna po drugiej, ich wysiłki pozostawały bezowocne, ale blisko „szczęścia” byli w tym okresie ponownie Lewandowski, Pietrus i Piotr Suchojad. Ten ostatni, w 74 minucie dostał bardzo dobre podanie od Chromińskiego, minął jednego z obrońców i z kilku metrów nie dał żadnych szans bramkarzowi gości, doprowadzając tym samym do remisu 2:2. Zawodnicy Mirstalu naciskali z każdej strony, mieli kolejne okazje – Bartosz Malinowski, Lewandowski, Pietrus; fantastycznym uderzeniem z woleja spoza pola karnego, popisał się Wojtek Chromiński, jednak piłka po jego strzale odbiła się od spojenia słupka z poprzeczką. Pomimo kilku jeszcze innych okazji, zawodnikom Mirstalu nie udało się zmienić już wyniku tego meczu i po końcowym gwizdku arbitra, zakończył się on remisem 2:2. Miarą przewagi gospodarzy niech będzie i taki fakt, że tylko w drugiej połowie napastnicy zostali 10 razy złapani przez sędziów na pozycji „spalonej”. Szkoda, bo tego dnia Mirstalowi naprawdę należały się trzy punkty. Ostatecznie po 13 rozegranych w rundzie jesiennej spotkaniach Mirstal z dorobkiem 19 punktów, plasuje się na 5 pozycji w tabeli (5 zwycięstw, 4 remisy i 4 porażki; bramki 30:22). - Szkoda, że dzisiaj zremisowaliśmy, bo 4 pozycja w lidze po rundzie jesiennej była w naszym zasięgu, cóż – zabrakło trochę szczęścia – powiedział po meczu trener Mirstalu Wojciech Chromiński. – Rundę i nasze wyniki oceniam na „3+”. Dlaczego ? Ciągle powtarzam moim zawodnikom, że mecz nie może być treningiem, że trzeba pojawiać się na zajęciach w tygodniu regularnie, że to właśnie tam, na boisku można coś poprawić, przećwiczyć, zobaczyć. Tymczasem wielu z nich, nie zawsze traktuje moje słowa ze zrozumieniem. Gdybym miał stabilny skład, gdybym dysponował pewną, liczącą 13 -15 osób grupą, pewnie moglibyśmy mieć tych punktów nie 19, ale np. 29 i być na drugim miejscu, ale gra się tymi, którzy są i mogą grać (tu myślę jeszcze o kartkach, kontuzjach czy niespodziewanych absencjach).Nie chcę się rozwodzić nad tym, że z tych 8 meczy, które przegraliśmy lub zremisowaliśmy, po co najmniej 4 powinniśmy schodzić do szatni jako zwycięzcy; my zresztą często podczas meczu mamy przewagę, dużo strzelamy, ale brakuje wykończenia, czasami tej odrobiny „piłkarskiego szczęścia”. Cieszy mnie to, że do pierwszej drużyny wchodzą młodzi zawodnicy, bo mają czas na „oswojenie” się rywalizacją w okręgówce. Tym niemniej dziękuję wszystkim za wysiłek, jaki ponieśli w ciągu minionych prawie 3 miesięcy, nie był on taki znowu „mały” i trzeba docenić poświęcenie i zaangażowanie całego składu. Co dalej ? Na pewno zawodnicy będą chcieli wziąć udział w rozgrywkach „halówki”, bo to pozwoli im utrzymać w miarę ustabilizowany kontakt z piłką. Będę dążył do tego, aby pomiędzy 20 stycznia a 20 lutego(jeżeli pozwolą na to warunki atmosferyczne), poćwiczyć na boisku i w terenie w celu poprawy motoryki, zresztą w tym względzie planuję także trochę zajęć w siłowni. Jeżeli będzie możliwość, to chciałbym też poćwiczyć taktykę, a to można „szlifować” na Orliku. Mam nadzieję, że wiosną będzie nieco lepiej, czego życzę sobie, moim zawodnikom, a przede wszystkim naszym kibicom i sympatykom. Pionier 95 Borne Sulinowo – Korona Człopa 0 : 2 (0:2) Bramki: Tomasz Kamiński i Maciej Mleczko. Zwycięstwo człopian na koniec rundy, jest swoistym ukoronowaniem 13 dotychczas rozegranych meczy. Mecz w Bornym Sulinowie, zaczął się dla nich bardzo dobrze, ponieważ goście zdobyli pierwszą bramkę kilkadziesiąt sekund po pierwszym gwizdku - w czasie pierwszej akcji, na czystej pozycji znalazł się Tomasz Kamiński i pewnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy. Po zdobyciu bramki, piłkarze Korony skupili się na umiejętnym „przeszkadzaniu” w akcjach zaczepnych zawodników z Bornego, a sami poszukiwali swoich szans w kontratakach. W 34 minucie Maciej Mleczko, zdobył drugą bramkę dla Człopy i to niejako „ustawiło” już mecz, ponieważ w dalszej jego części goście usatysfakcjonowani prowadzeniem, grali ze spokojem, natomiast gospodarzom brakowało pomysłu na znalezienie drogi do ich bramki. Po 13 rozegranych w tej rundzie spotkaniach, zespół Korony, mając 19 zdobytych punktów, zajmuje w tabeli 6 miejsce (5 zwycięstw, 4 remisy i 4 porażki; bramki 17:17). - Odkąd pamiętam grę Korony w lidze okręgowej, nie przypominam sobie takiego sezonu, kiedy po rundzie jesiennej mieliśmy 19 zdobytych punktów – mówi Zbigniew Kucharski, prezes MGKLS Korona Człopa. – Jest to tym bardziej satysfakcjonujące, że przecież zaczynaliśmy te rozgrywki w niezbyt sprzyjającej atmosferze, ale nie będę już do niej teraz wracał. Myślę, że niewątpliwa w tym zasługa dwóch osób – Andrzeja Mączyńskiego i Marcina Krużyckiego, którzy na swój sposób prowadzą zespół, jak widać z dosyć dobrymi rezultatami. A jest to jedna z najmłodszych wiekiem i doświadczeniem ekip w „okręgówce”, tym niemniej to, co ci młodzieńcy już osiągnęli, pozwala z nadzieją spoglądać w przyszłość. Nie chcę w tym momencie czegoś obiecywać czy fantazjować, ale z doświadczenia wiem, że „wiosnę” zawsze mieliśmy lepszą; zobaczymy, jak to będzie w roku przyszłym. Na razie skupimy się na treningach w hali(2x w tygodniu), chcemy także, aby nasi zawodnicy uczestniczyli w rozgrywkach halowej piłki nożnej. Drawa II Drawsko Pomorskie – Sad Chwiram 9 : 1 (2:1) Bramka: Grzegorz Glinka. Zarówno zawodnicy, jak i prezes Mirosław Wiercioch będą chcieli chyba jak najszybciej zapomnieć o sobotnim spotkaniu z liderem „okręgówki”. Trudno się temu dziwić, wszak jeszcze do 84 minuty gospodarze prowadzili „tylko” 4:1, a w ciągu 360 sekund powiększyli tę różnicę o kolejnych 5 trafień. Mecz w pierwszej połowie, nie zapowiadał się jeszcze tak źle – informuje prezes Sad-u Mirosław Wiercioch. – W tym okresie staraliśmy się nawiązywać walkę z doświadczonymi zawodnikami lidera ligi i po pierwszych 45 minutach, przegrywaliśmy jedną bramką. W drugiej, rywale mieli przewagę, ale można było się z tym liczyć. W 80 minucie kontuzja jednego z moich graczy spowodowała, że musieliśmy grać w dziesięciu (limit zmian był w tym momencie wyczerpany). I stało się to, co się stało, nie chcę tego omawiać ani też oceniać. Jeżeli chodzi o całość rundy – zdobyliśmy 16 punktów(4 zwycięstwa, 4 remisy, 5 porażek; bramki 22:25), zajmujemy obecnie 10 miejsce w tabeli. Powiem tak – do 8 miejsca, brakuje nam 2 punktów, natomiast 11 zespół w klasyfikacji, traci ich do nas 5. Jestem naprawdę zadowolony z tych wyników – proszę pamiętać, że jesteśmy debiutantem w tym gronie i sami także uczymy się gry na tym poziomie. Jak pokazuje runda, nie jesteśmy „dostarczycielem punktów”, a w miarę równorzędnym przeciwnikiem. Przyznam, że przed sezonem nie liczyłem na taką ilość punktów. Dziękuję całemu zespołowi za wolę walki, bezkompromisowe podejście do każdego rywala. Cieszy mnie to, że w drużynie umiejętnie wspierają się zawodnicy starsi wiekiem i boiskowym doświadczeniem – Paweł Dąbrowski, Grzegorz Glinka, Piotr Kubara, Artur Osmyk; oni pomagają młodszym – Jarkowi Kostrzewie, Piotrowi Chruszczowi, Mateuszowi Pawlakowi, Wojtkowi Zielińskiemu czy Wojtkowi Goszczyńskiemu; szybko i bardzo dobrze do drużyny „przyjął się” młody bramkarz Przemek Śniecikowski. W sumie ta układanka sprawdza się i mam nadzieję, że wiosną będzie co najmniej tak dobrze, jak obecnie. Korzystając z tej okazji, pragnę w imieniu swoim i zawodników, podziękować za pomoc i wsparcie Starostwu Powiatowemu w Wałczu i Urzędowi Gminy Wałcz oraz panom: Andrzejowi Gostołkowi, Janowi Antkowiakowi i Marianowi Michalskiemu. A Klasa Dobrzyca Wiesiółka – Jedność Tuczno 0 : 3 Kopanik Lubno – Kolejarz Wierzchowo 2 : 2 Legion Strączno – Santos Kłębowiec 4 : 4 LKS Karsibór – Korona II Człopa 0 : 10 Błękitni Pomierzyn – Znicz Dzikowo 3 : 1 Omówienie spotkań ostatniej kolejki A Klasy oraz podsumowanie rundy jesiennej zaprezentujemy w przyszłym tygodniu.