

Drużyny piłkarskie naszego powiatu minionego weekendu na pewno nie zaliczą do udanych. Orzeł przegrał 1:4 mecz wyjazdowy w Szczecinie, tracąc trzy bramki w ostatnich 6 minutach; porażki zanotowali także zawodnicy Mirstalu i Sadu, jedynie Korona wywalczyła „u siebie” remis.
Pogoń II Szczecin – Orzeł Wałcz 4 : 1 (0:0) Bramka: Oskar Chudzyński. Przed tym spotkaniem zastanawiano się, czy ubiegłotygodniowa porażka Orła to tylko „wypadek przy pracy”, czy też zapowiedź jakiejś zmiany dotychczasowej dobrej passy gry wałczan. Nikt nie ukrywał, że wyjazd i mecz w Szczecinie nie będą należały do łatwych, a jedną spośród niewiadomych była obawa o to, czy kierownictwo Pogoni nie „wesprze” drugiej drużyny kilkoma zawodnikami pierwszego „garnituru” szczecinian. W sumie mecz prowadzony był w szybkim tempie, ale w grze nie widać było zbyt wielkiej różnicy – obydwa zespoły przeprowadzały ataki i kontry, ale pamiętały również o obronie własnego przedpola. Po wyrównanej pierwszej połowie, zawodnicy obu drużyn schodzili do szatni bez bramek. Także druga połowa przebiegała w podobnym stylu, wprawdzie gospodarzom udało się strzelić pierwszego gola (59’), ale jeszcze wtedy nic nie zapowiadało końcowego rezultatu. Zwłaszcza, że w 82 minucie Oskar Chudzyński zdobył wyrównująca bramkę. Kiedy do końca meczu pozostawały minuty, rozpoczął się horror. - Dać sobie strzelić trzy gole w ciągu 6 minut, to trzeba po prostu nie wiedzieć, czego się chce – powiedział zdenerwowany trener Dariusz Pilip. – Cały mecz grali naprawdę dobrze, nie byli gorsi. Ostatnie 6 minut będę pamiętał długo, bo te bramki padły po ewidentnych błędach moich zawodników, którzy w niewytłumaczalny sposób zaczęli popełniać kardynalne błędy. Przez ponad 80 minut na boisku był inny Orzeł, a w ostatnich – nie wiem kto? Szkoda, po prostu szkoda, bo z przebiegu całego meczu remis nie krzywdziłby żadnej drużyn. Po tym spotkaniu Orzeł spadł na 7 pozycję w tabeli; po rozegranych siedmiu meczach wałczanie mają 12 punktów (bramki 14:11). Najbliższy mecz odbędzie się w Wałczu 1 października, gdzie przyjedzie zespół Gryfa Kamień Pomorski. Liga Okręgowa Spójnia Świdwin – Mirstal Mirosławiec 2 : 0 Chcąc w kilku słowach napisać o tym spotkaniu, można powiedzieć tak – jedni i drudzy na boisku grali na wysokich „obrotach”, ale bardziej skuteczni okazali się gospodarze, którzy byli w tym lepsi „per saldo” o dwie bramki. Według opinii trenera Wojciecha Chromińskiego, jego podopiecznym zabrakło przede wszystkim wiary i skuteczności, a poza tym – trochę szczęścia. Po tym meczu. Mirstal zajmuje 6 lokatę w tabeli, ma 9 punktów zdobytych (bramki 16:11); a najbliższe spotkanie piłkarze z Mirosławca rozegrają w Bornym Sulinowie tamtejszym Pionierem 1995. Sad Chwiram – Orzeł Łubowo 1 : 2 Bramka: Konrad Zawadzki. Lider przyjechał do Chwiramu z zamiarem wysokiej wygranej, zresztą podobno takim komentarzem zawodnicy z Łubowa wysiadali z autobusu. Tymczasem na boisku ich gra wcale nie zachwycała, a gospodarze też nie grali „jak kelnerzy”. Było to wyrównane widowisko i gdyby zawodnicy Chwiramu byli bardziej pewni siebie, mogli spokojnie zakończyć ten mecz remisem. Po 6 rozegranych dotychczas spotkaniach Sad z 6 zdobytymi punktami, zajmuje w tabeli 11 pozycję (bramki 7:7); w nadchodzącej kolejce zawodnicy Sadu jadą do Świerczyny na mecz z Drzewiarzem. Korona Człopa – Drzewiarz Świerczyna 1 : 1 Bramka: Dawid Rybacki. Mecz, który Korona powinna wygrać, a omal nie przegrała. Pomimo przewagi, piłkarze gospodarzy nie potrafili wykorzystać kilku naprawdę dobrych okazji, a zdenerwowani niepowodzeniami, zapominali o obronie własnego pola karnego. Po 6 rozegranych spotkaniach, Korona ma 7 punktów i zajmuje 8 lokatę w tabeli (bramki7:9); najbliższy mecz piłkarze z Człopy rozegrają w Żółtnicy z tamtejszym Wiarusem. A Klasa Kopanik Lubno – Grom Szwecja 4 : 3 Bramki: Kopanik – Emanuel Kacprzak – 2 oraz Kamil Szulc i Damian Jasiński – po 1; Grom – Marek Jatczak – 2 i Kamil Kalina – 1. „Mecz na szczycie” nie zawiódł oczekiwań dosyć sporej grupy kibiców, która Przybyla na stadion w Lubnie. Już przed pierwszym gwizdkiem gospodarze zaskoczyli rywali i kibiców – oto po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, przy linii bocznej boiska nie stał Eugeniusz „Papa” Michorek, a zespół prowadził jego syn – Radosław. Gieniu postanowił zasiąść na ławce wśród kibiców. – Nie będzie mnie przez najbliższy miesiąc i trzeba było podjąć decyzję – kto poprowadzi drużynę. Zdecydowaliśmy, że będzie to Radek, ale przyznam się szczerze, że bardzo dziwnie czuję się „po tej stronie” boiska – powiedział później Eugeniusz Michorek. Sam mecz był szybki, obfitował w wiele sytuacji pod jedną i drugą bramką, no a przede wszystkim padło 7 goli. Prowadzenie zdobył już 8 minucie Marek Jatczak, ale po 60 sekundach wyrównał Kamil Szulc. W 20 minucie Emanuel Kacprzak podwyższył na 2:1 dla gospodarzy i takim rezultatem zakończyła się pierwsza połowa. Na początku drugiej połowy, goście za sprawą Kamila Kaliny wyrównali, a następnie objęli prowadzenie 3:2 po bramce Jatczaka. Od 60 minuty na boisku był remis, a gratulacje od kolegów zbierał tym razem Damian Jasiński. Decydującą bramkę na 4:3 zdobył w 75 minucie ponownie popularny „Manu” Kacprzak. Pomimo wielu prób, jakie czynili piłkarze obydwu zespołów, rezultat mecz udo końca nie uległ już zmianie. Warto tylko dodać, że w 83 minucie kontuzji barku uległ bramkarz Kopanika Marek Orlikowski i trener Radosław Michorek był zmuszony do zastąpienia go zawodnikiem rezerwowym Wojciechem Wawrzynowiczem. Aktualnie Kopanik po 6 rozegranych meczach ma 15 punktów i zajmuje w tabeli drugą pozycję (bramki19:12); najbliższy mecz wicelider rozegra w Wiesiółce z Dobrzycą. Natomiast Grom ma 12 zdobytych punktów (bramki 21:8) i zajmuje tabeli trzecią lokatę; kolejny mecz rozegra ze Zniczem Dzikowo. Wspólni Różewo – Znicz Dzikowo 3 : 0 Gdyby nie to, że defensywą Znicza bardzo dobrze kieruje doświadczony Marcin Brzykcy, wynik tego spotkania mógłby być znacznie bardziej niekorzystny dla dzikowian. Jednak trzeba przyznać również i to, że skuteczność napastników Wspólnych także pozostawiała wiele do życzenia. Pierwszy gol padł po samobójczym uderzeniu jednego z obrońców Znicza (19’). Wprawdzie nadal przewagę mieli zawodnicy z Różewa, ale do końca meczu udało im się zdobyć jeszcze tylko dwie bramki. Po tej kolejce Wspólni mają 10 punktów (po 5 rozegranych meczach; bramki 16:11) i zajmują 4 lokatę w tabeli A Klasy; najbliższy mecz rozegrają Kłębowcu z tamtejszym Santosem. Natomiast Znicz po 5 meczach nie ma jeszcze zdobytych punktów (bramki 5:19), a kolejne spotkanie zawodnicy z Dzikowa rozegrają z zespołem Jedności Tuczno. Legion Strączno – Bytyń Nakielno 5 : 1 Bramki: Legion – Marcin Ptak i Tomasz Stefański – po 2 oraz Radosław Stefański – 1; Bytyń – Piotr Świerad. Legion po 6 meczach ma 10 punktów (bramki 19:13) i zajmuje 5 lokatę w tabeli. Kolejny mecz zawodnicy ze Strączna rozegrają z LKS Karsibór. Z kolei Bytyń z dorobkiem 6 punktów (po 5 spotkaniach, bramki 9:16), zajmuje 9 pozycję w tabeli; w najbliższej kolejce podejmuje u siebie zespół Błękitnych Pomierzyn. Błękitni Pomierzyn – Dobrzyca Wiesiółka 2 : 3 Kolejarz Wierzchowo – Jedność Tuczno 1 : 1 Santos Kłębowiec – Korona II Człopa 3 : 6
