Kategorie newsów
Zdjęcie tygodnia
Reklama
ELMAT Mauxion Wałcz, Piła, Ogłoszenia ZKM Metaltech
Newsy > Sport > Pierwsze niespodzianki i sporo emocji
01:20 - 06 12 2011 ~dady

Pierwsze niespodzianki i sporo emocji

Pierwsze niespodzianki i sporo emocji

Rozegrana w niedzielę III kolejka HLPN przyniosła pierwsze niespodzianki i sporo emocji – w „Meczu Dnia” Farmerzy pokonali Blancos 5:4, Mrówka została pokonana przez ekipę Matela i Przyjaciele 3:0, a faworyzowani Kruk Trans dosyć długo „męczyli się” z zespołem Werft – Techu.

Pierwsze niespodzianki i sporo emocji

Mecz Dnia Farmerzy – Blancos 5 : 4 (2:2) Bramki: Farmerzy – Przemysław Truszkowski – 2, Robert Drapiński, Adrian Kaczanowicz i Tomasz Owczarek – po1; Blancos – Roman Michorek, Łukasz Steciak, Maciej Kunert i Patryk Steciak – po 1. Dosyć spora grupa widzów, która oglądała to spotkanie, nie mogła narzekać, bowiem mecz zawierał bardzo wiele elementów piłkarskiego show – sporo bramek, emocje, wiele dobrych akcji i strzałów, a przede wszystkim dramaturgię godną niejednego finału. Naprzeciwko siebie stanęły ekipy, które po dotychczas rozegranych spotkaniach zajmowały pierwszą i trzecią lokatę w tabeli; a że było to przedostatnie spotkanie kolejki, po wcześniejszych rozstrzygnięciach wiadomo już było, że zwycięzca tej batalii, raczej na pewno będzie liderem. Mecz „z górnego C” zaczęli Farmerzy – już w drugiej minucie Przemek Truszkowski uderzył z 8 metrów „nie do obrony”. Blancosi jakby „smagnięci” tym golem, ruszyli do natarcia. Na efekt nie trzeba było długo czekać, bo już w połowie 5 minuty nieporozumienie obrońców zespołu z Chudego wykorzystał Roman Michorek i było 1:1. Zawodnicy obydwu drużyn przeprowadzali akcję za akcją, było sporo strzałów, podbramkowych „spięć”. Jedni i drudzy nie ustępowali, widać było, że młodość i zadziorność braci Steciaków, Maćka Kunerta, Maćka Czyżewskiego czy Romka Michorka starali się „neutralizować” swoim doświadczeniem Robert Drapiński, Przemek Truszkowski i Tomek Owczarek, którym pomagali Adrian Kaczanowicz, Patryk Polak, Karol Dudziński, Bartek Kurka i Marcin Urbański. Mnóstwo „pracy” (zresztą nie tylko w tym okresie gry), mieli obydwaj bramkarze – Marek Skonieczka i Jarosław Pająk. Szybka dynamiczna gra wszystkich zawodników raz po raz wywoływała oklaski na trybunach. W 11 minucie Farmerzy egzekwowali rzut wolny –piłkę z boku podawał Drapiński i zrobił to na tyle umiejętnie, że na 5 metrze w pozycji „sam na sam” znalazł się Kaczanowicz, który mocnym strzałem nie dał żadnych szans Skonieczce i w ten sposób „rolnicy” objęli po raz drugi prowadzenie. Kiedy wydawało się, że takim rezultatem zakończy się pierwsza połowa, po błędzie obrońców Chudego Maciek Kunert dostał piłkę metr przed bramką i doprowadził ponownie do remisu tym razem 2:2. Początek drugiej połowy, to niemal kopia pierwszych minut tego meczu – kilkadziesiąt sekund po pierwszym gwizdku, na solową akcję zdecydował się Kaczanowicz, minął jednego z rywali i „ściągnął” na siebie kolejnych dwóch, ale zdołał podać piłkę wychodzącemu na wolne pole Tomkowi Owczarkowi, który płaskim strzałem po raz trzeci pokonał Skonieczkę – było 3:2. Ale chwilę później Blancosi tak „zakręcili” obroną rywali, że Łukasz Steciak doprowadził ponownie do remisu i było 3:3. Przełomowym chyba momentem była 19 minuta, kiedy w niegroźnej z pozoru sytuacji Robert Drapiński w sobie tylko znany sposób, zdecydował się na strzał z ponad 10 metrów, a zasłonięty Skonieczka mógł bezradnie spoglądać na piłkę, która wpadła w róg jego bramki – Farmerzy objęli prowadzenie 4:3. Emocje i stawka meczu doprowadziły do tego, że gra się trochę „zaostrzyła”, pojawiły się nieczyste zagrania i faule (ale i nieco „teatralne” zachowania), co zmuszało sędziego Hajdasza do reagowania, a winni zmuszeni byli „odpoczywać” przy linii bocznej. W 24 minucie Przemek Truszkowski znalazł kawałek wolnego miejsca i strzelił, podwyższając wynik na 5:3 dla Farmerów. Kilkadziesiąt sekund później Patryk Steciak zdobył czwartą bramkę dla swojego zespołu. Ostatnie minuty to nerwowe poczynania Blancosów, którzy za wszelką cenę chcieli doprowadzić do zmiany niekorzystnego dla nich rezultatu, ale ich wysiłki okazały się nieskuteczne, zwłaszcza, że zawodnicy Farmerów starali się nie dopuszczać ich do „czystych” pozycji strzeleckich. Mecz wygrali Farmerzy 5:4. Chcąc krotko go skomentować, można określić to tak – technicznie lepsi Blancosi ulegli grającym z „większym sercem” i poświęceniem piłkarzom Farmerów. Szkoda tylko, że część „kibiców” zespołu w białych strojach nie zawsze obiektywnie „chciała widzieć” to, co działo się na parkiecie i komentowała to „na swój sposób”. Tym niemniej był to naprawdę dobry mecz w wykonaniu obydwu drużyn. MRÓWKA – MATELA i PRZYJACIELE 3 : 0 (0:0) Bramki: Matela – Jakub Kacprzak – 2 oraz Wojciech Kowalewski – 1. W pierwszym meczu tego dnia, doszło do sporej niespodzianki, bowiem naprzeciwko siebie stanęły dwa różne zespoły – Mrówka w dwóch spotkaniach odniosła dwa zwycięstwa (bramki 6:1), natomiast ekipa Matela i Przyjaciele poniosła dwie porażki (bramki 3:13). Wydawało się, że „budowlani” nie powinni mieć większych problemów z rozstrzygnięciem tego pojedynku na swoją korzyść. Od pierwszych minut Marek Hermanowicz, Radek Stefański, Adrian Pacyk i reszta ekipy przystąpili do ataków. Zespól Mateli bronił się jak mógł, z rzadka tylko wykorzystywał okazje do kontrataków. Przez pierwsze 15 minut gra toczyła się pod „dyktando” piłkarzy Mrówki, którzy jednak nie potrafili udokumentować swojej przewagi zdobytą bramką, dlatego też kiedy zakończyła się pierwsza połowa, jej zawodnicy schodzili nieco zdeprymowani, ale nadal spokojni o rezultat. W drugiej części gra niewiele się zmieniła, jednak w 18 minucie Jakub Kacprzak dosyć niespodziewanie zdobył prowadzenie dla Przyjaciół i w tym momencie „zapachniało” niespodzianką. Niezbyt zadowoleni z takiego przebiegu meczu zawodnicy Mrówki chcieli jak najszybciej doprowadzić do remisu, ale w ich poczynania „wkradły się” już nerwy. Natomiast piłkarze Mateli bronili się skutecznie; ba – w 23 minucie Wojtek Kowalewski zdecydował się na kontratak, minął dwóch rywali i płaskim strzałem z 8 metrów pokonał po raz drugi Skrętowicza. To już była niespodzianka. Ostatnie 7 minut, to wręcz rozpaczliwe próby zmiany rezultatu, jakie podejmowali „budowlani” - nie przyniosły one im powodzenia, a „kropkę nad i” postawił na 120 sekund przed końcem Kacprzak, który zdobył swoją drugą bramkę, ustalając rezultat tego meczu na 3:0 dla swojego zespołu. WERFT – TECH – KRUK – TRANS 1 : 6 (0:2) Bramki: Werft – Tech – Krzysztof Kraszkiewicz; Kruk – Trans – Damian Ogrodnik i Daniel Popiołek – po 2 oraz Przemysław Stolarski i Adrian Popiołek – po 1. Również i ten mecz, przynajmniej jego pierwszej fazie mógł zakończyć się niespodzianką. Faworytami byli „transportowcy”, którzy już pierwszych 15 sekundach groźnie zaatakowali, a kończący tę próbę mocny strzał Przemka Stolarskiego, był minimalnie niecelny. Zawodnicy „Kruka” nadal atakowali, ale zarówno wspomnianemu już stolarskiemu, jak i Damianowi Ogrodnikowi oraz braciom Popiołek brakowało skuteczności, a kierujący ich defensywą Wojtek Wesołowski, popełnił kilka pomyłek, co mogło się skończyć utratą bramki – swoich okazji pod bramką „transportowców” nie wykorzystali Łukasz Wos i Kacper Kaliszczak. W 9 minucie Przemek Stolarski egzekwował rzut wolny – piłka po jego strzale odbiła się od wewnętrznej strony słupka i wyszła na przedpole, gdzie dobiegł do niej Ogrodnik i mocnym uderzeniem pokonał Kamila Cegielskiego, dając „Krukom” prowadzenie 1:0. „Technicy” nie rezygnowali i nadal poszukiwali swoich szans w kontratakach na bramkę Gargasza – między innymi po jednej z takich akcji, piłkę tuż sprzed linii pustej bramki wybił Ogrodnik, a po dalekim i mocnym strzale w 13 minucie Krzysztofa Kraszkiewicza, piłka minimalnie minęła bramkę „Kruków”. Niecałe 120 sekund przed zakończeniem pierwszej odsłony, Ogrodnik zdecydował się na indywidualną akcję, którą zakończył skutecznym uderzeniem, wyprowadzać swój zespół na prowadzenie 2:0 i takim wynikiem zakończyła się ta część meczu. W 16 minucie w polu karnym „techników” znalazł się Stolarski – minął obrońcę, „położył” Cegielskiego na ziemi i ładnym technicznym „lobem” strzelił w samo „okienko” bramki Werft – Techu, podwyższając wynik na 3:0 dla Kruk – Trans. Trzy minuty później Wojtek Wesołowski „obsłużył” idealnym podaniem na 8 metr Daniela Popiołka, który strzelił skutecznie i było już 4:0; po kolejnych 180 sekundach ten sam zawodnik odbierał od kolegów ponowne gratulacje po zdobyciu gola; asystę w tym momencie „zaliczył” Stolarski. Chwilę po tym „dwójkową” akcję przeprowadzili Wos i Michał Romanowski; ten ostatni dostał półgórną piłkę, którą uderzył głową, ale futbolówka odbiła się od słupka bramki Gargasza i wyszła na aut. W 25 minucie Kraszkiewicz minął jednego z rywali i zdecydował się na strzał z odległości 12 metrów, a popularnemu „Gragiemu” pozostało tylko wyciągnąć piłkę z siatki. Wynik spotkania na 6:1 ustalił w 28 minucie Adrian Popiołek, który pokonał Cegielskiego ładnym plasowanym uderzeniem w róg. T.S. KOWALCZYK – ENERGOINSTAL 3 : 1 (2:0) Bramki: Kowalczyk – Maciej Ossowski – 2 oraz Daniel Szymański; EnergoInstal – Artur Szapowicz. Ciekawe spotkanie dwóch zespołów, mających w swoich składach zawodników grających w piłkę od „niedawna” – Andrzeja Strakowskiego, Arkadiusza Kikę, Oskara Chudzyńskiego czy Maćka Michalika, jak i „trochę dłużej” – Artura Szapowicza, Darka Chudzyńskiego, Grzegorz Świerszcza. Generalnie jednak młoda ekipa „transportowców” ma w swoim składzie jeszcze Maćka Ossowskiego, Rafała Trzebiatowskiego, Adama Wijatowskiego, Daniela Szymańskiego, Szymona Bezhubkę i Kamila Jęcza, których „wspiera i broni” Marcin Wiercioch; natomiast w drużynie „elektroinstalatorów”, są jeszcze: Damian Krzyżaniak, Mariusz Szulc, Adrian Iwan i Mateusz Bąk, a w bramce „swoje robi” Dawid Morawski. Do 7 minuty obydwie ekipy „próbowały się” kontratakami kończonymi strzałami min. Strakowskiego, Krzyżaniaka, Świerszcza i Ossowskiego, ale obydwaj golkiperzy byli „na posterunkach”. Morawski skapitulował dopiero po strzale Szymańskiego, który znalazł się przed nim w odległości 5 metrów, uderzył mocno i skutecznie. Chwilę później Maciek Ossowski egzekwował rzut wolny z boku boiska(odległość ok.12 metrów) – potężna „bomba” popularnego „Oski” była nie do obrony i w ten sposób „transportowcy” w 8 minucie prowadzili już 2:0 i takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. W drugiej zdecydowanie „do przodu” poszli zawodnicy EnergoInstalu, poszukujący swoich szans w ataku; ich poczynaniami umiejętnie kierowali „profesorowie” Chudzyński i Szapowicz, ale na efekty trzeba było czekać do 22 minuty – wówczas popularny „Szlapek” uderzył z 9 metrów nie „do obrony”, a piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki Wierciocha. Chwilę później Szulc mógł wyrównać, ale zabrakło mu precyzji i Marcin wybił piłkę na aut. Z kolei w 23 minucie Kamil Jęcz, będąc około półtora metra przed pustą bramką rywali, minął się z piłką. Wynik tego spotkania na 3:1 ustalił na niecałe 120 sekund przed końcem Ossowski i w ten sposób drużyna T.S. Kowalczyk jako pierwsza wygrała trzeci mecz, stając się w tym momencie samotnym liderem tabeli. FURMAN NIERUCHOMOŚCI – TMC TUCZNO 3 : 0 (1:0) Bramki: Marcin Rosiński, Bartek Pisała i Krzysztof Rodzik. Do 5 minuty na parkiecie nie działo się nic ciekawego, ponieważ obydwa zespoły „badały swoje słabe strony”, ale bez efektów. W 6 minucie niegroźny z pozoru strzał na bramkę TMC oddał Maciej Szymaniak – piłka po jego uderzeniu odbiła się od słupka, dopadł do niej Marcin Rosiński i mocnym strzałem pokonał Bartka Sobczaka, dając tym samym prowadzenie 1:0 ekipie Furman Nieruhcomości. Piłkarze TMC atakowali zawzięcie, ale nieskutecznie – dość powiedzieć, że gdyby Mariusz Kowalski wykorzystał chociaż połowę swoich okazji, jakie miał w pierwszym kwadransie, jego zespół mógł prowadzić (tych „setek” Mariusz zmarnował w tym okresie cztery). Druga połowa wyglądała podobnie do pierwszej – obydwie drużyny przeprowadziły wprawdzie dużo akcji i miały okazje do zmiany wyniku, ale zawsze „czegoś” brakowało. W 25 minucie po kolejnym ataku zawodników Furmana na 8 –mym metrze piłkę dostał Bartek Pisała i strzelił płasko, ale skutecznie, dając prowadzenie 2:0 swojej drużynie. Chwilę później groźną akcję przeprowadzili piłkarze TMC – Mariusz Wypych „wyciągnął” z bramki Rodzika i strzelił mocno, ale po uderzeniu piłka odbiła się od słupka bramki i wyszła na aut. Wynik meczu na 3:0 ustalił w 28 minucie Krzysztof Rodzik – bramkarz Frumana wyprowadził piłkę spod swojej „świątyni”, podał do Pisały, a sam wyszedł na „czystą pozycję” w odległości 11 metrów i po otrzymaniu piłki uderzył mocno i skutecznie, zapewniając tym samym zwycięstwo swojej drużynie. PKS - SIÓDEMKA 0 : 0 Nerwowy i pełen niewykorzystanych przez zawodników obydwu zespołów mecz, który zakończył się pierwszym bezbramkowym wynikiem w tych rozgrywkach. Piłkarze obydwu ekip stworzyli naprawdę sporo okazji do uzyskania powodzenia, ale zawodziła skuteczność, a poza tym naprawdę dobre spotkanie rozegrali bramkarze – Darek Michalik i Piotr Krygiel; zwłaszcza ten pierwszy uratował co najmniej dwukrotnie swoich kolegów przed utratą gola, a to, jak nieprawdopodobnie obronił strzał Trockiego w ostatnich sekundach meczu, pozostanie już tylko jego tajemnicą. KAM – BRUK – DCM 2 : 7 (0:2) Bramki: Kam – Bruk – Mariusz Rolka i Ariel Kalka – po 1; DCM – Jarosław Kostrzewa i Mateusz Pawlak – po 2 oraz Maciej Żubrecki, Łukasz Kostrzewa Andrzej Wiśniewski – po 1. Mecz w zasadzie „bez historii” – od początku piłkarze DCM uzyskali przewagę, dosyć szybko objęli prowadzenie 2:0 po bramkach Mateusza Pawlaka i Jarka Kostrzewy (5’). W drugiej połowie kolejne dwa celne uderzenia „zaliczyli” Maciej Żubrecki i Andrzej Wiśniewski i w 18 minucie było już 4:0 dla DCM. W 20 minucie Ariel Kalka zdobył gola dla Kam – Bruku, ale już po upływie 120 sekund DCM prowadzili 6:1; tym razem gratulacje odbierali Łukasz Kostrzewa i ponownie Mateusz Pawlak. Odpowiedzią był gol Rolki, ale było to wszystko, co mogli tego dnia „kamieniarze” wywalczyć. Wynik meczu mógł natomiast zmienić Andrzej Wiśniewski, który pod koniec przeprowadził dwie wspaniałe indywidualne akcje, jednak za pierwszym razem po minięciu w „hokejowym stylu” trzech rywali i uderzeniu w kierunku bramki, piłka minimalnie minęła słupek, zaś drugim – Jarek Kostrzewa po otrzymaniu podania, przestrzelił. Jednak na minutę przed końcem „poprawił” się i uderzył pewnie i celnie z 10 metrów, ustalając wynik spotkania na 7:2 dla swojej drużyny. MBJ – DOBRZYCA 2 : 6 (0:2) Bramki: MBJ – Wojciech Wanat i Tomasz Morawski – po 1; Dobrzyca – Damian Czerwiński – 2 oraz Marcin Kamiński, Mariusz Kowalski, Bartosz Wiercioch i Krystian Grabowski – po 1. Nie dość, że zawodnicy MBJ spóźnili się 10 minut na swój mecz, to jeszcze wyszli do niego w 4 – osobowym składzie. Niewiele też mogli „zdziałać” na parkiecie, a piłkarze z Wiesiółki widząc, co się dzieje – grali na zupełnym „luzie”, niemal jak na treningu. Pozwolili zawodnikom MBJ „wybiegać” się do woli, sami ograniczając się tylko do rozbijania ich niemrawych ataków i kontratakując. W 8 minucie Dobrzyca prowadziła już 2:0 po bramkach Mariusza Kowalskiego i Damiana Czerwińskiego i takim też wynikiem kończy się pierwsza połowa. W drugiej dalsze bramki dla Dobrzycy, zdobywali kolejno: Marcin Kamiński (16’); Damian Czerwiński (22’) i Krystian Grabowski (24’). Dwa gole dla MBJ w odstępie 60 sekund, strzelili Tomasz Morawski i Wojciech Wanat, a rezultat tego meczu na 6:2 dla Dobrzycy, ustalił w 28 minucie Bartosz Wiercioch. Tak na dobrą sprawę, gdyby „Chrebor, Cierpicki, Kowalski & spółka” grali „na full”, wynik z pewnością byłby dwucyfrowy; inna sprawa, że i tak Tomasz Morawski swoimi interwencjami, uchronił co najmniej 5 - 6 razy swój zespół przed utratą kolejnej bramki. ELMES – PSP 2 : 2 (1:2) Bramki: Elmes – Michał Łukasiewicz i Marek Pasierbski – po 1; PSP – Maciej Jóźwik – 2 . Mecz, który „strażacy” powinni wygrać. W 4 minucie Maciej Jóźwik skutecznie zakończył akcję kolegów i było 1:0 dla PSP. Jednak kilkadziesiąt sekund później kapitalnym uderzeniem z 12 metrów popisał się Michał Łukasiewicz, doprowadzać do remisu. Ale po kolejnej minucie Jóźwik celnym strzałem ponownie wyprowadził PSP na prowadzenie; w tej ekipie aktywni byli zwłaszcza bracia Tomasz i Dariusz Szymańscy, jednak pomimo stworzonych okazji, nie udało im się zdobyć gola. Również i w tym meczu, dobrą i skuteczną grą popisali się bramkarze obydwu ekip – Kamil Skorupa (PSP) i Krzysztof Gosławski (Elmes); zwłaszcza ten ostatni niejednokrotnie interweniował skutecznie na tyle, że nie pozwolił strzelić sobie trzeciej bramki. Kiedy wydawało się, że „strażacy” wygrają ten mecz i zdobędą 3 punkty, na kilkadziesiąt sekund przed końcową syreną w zamieszaniu pod bramką PSP Marek Pasierbski dostał piłkę i mocnym strzałem doprowadził do remisu 2:2 i takim też rezultatem zakończyło się to spotkanie. Tabela HLPN Tabela 1. Farmerzy 3 9 23 : 5 2. T.S. Kowalczyk 3 9 12 : 2 3. Dobrzyca 3 7 23 : 8 4. Furman 3 7 10 : 6 5. Kruk – Trans 3 6 18 : 6 6. Blancos 3 6 13 : 8 7. Mrówka Wałcz 3 6 6 : 4 8. PKS Wałcz 3 4 6 : 4 9. PSP Wałcz 3 4 4 : 9 10. EnergoInstal 3 3 11 : 9 11. DCM 3 3 12 : 15 12. Werft – Tech Wałcz 3 3 5 : 10 13. TMC Tuczno 3 3 3 : 8 14. Matela i Przyjaciele 3 3 6 : 13 15. Siódemka Wałcz 3 1 4 : 7 16. Elmes Wałcz 2 1 2 : 14 17. MBJ 2 0 4 : 13 18. Kam – Bruk Witankowo 2 0 6 : 27 Najlepsi strzelcy: Daniel Popiołek (Kruk – Trans) – 7 Oskar Chudzyński (EnergoInstal) - 6