

Po 4 rozegranych dotychczas w IV lidze spotkaniach, piłkarze Orla Wałcz zajmują drugie miejsce w tabeli, mając 12 zdobytych punktów (bramki 11:1).
W minionym tygodniu piłkarze Orła rozegrali dwa spotkania. Najpierw środę pojechali do Goleniowa na trudny mecz z tamtejsza Iną. Przed spotkaniem obawiano się wyniku, ponieważ od dawna wiadomo, że gospodarze siebie są zawsze trudnym przeciwnikiem. Sam mecz miał również dwa oblicza. W pierwszej połowie zawodnicy obydwu zespołów grali zupełnie otwarty futbol, stwarzając wiele okazji do zdobycia gola. Jednak zawodziły nerwy, brakowało również skuteczności. Według obserwujących mecz, gdyby po pierwszych 45 minutach był wynik remisowy np. 3:3, to oddawałby on w miarę obiektywnie obraz tego, co działo się boisku. Zupełnie inna, była druga spotkania, w której bardziej skoncentrowani byli piłkarze gości. W 57 minucie pierwszą bramkę dla wałczan zdobył Bartek Pisała, po upływie 240 sekund Orzeł prowadził już 2:0, a zasłużone gratulacje od kolegów, odbierał Grzegorz Muzyka. Te dwie bramki zasadzie „ustawiły” już grę do końca meczu, jednak na trzy minuty przed końcowym gwizdkiem rezultat spotkania na 3 : 0, ustalił Michał Bagiński. Natomiast w sobotę, Orzeł „podbudowany” zwycięstwem w Goleniowie, podejmował na własnym stadionie ekipę Sławy Sławno. Ten mecz miał – nie tylko zresztą dla piłkarzy, ale także dla kierownictwa klubu oraz kibiców znaczenie psychologiczne, ponieważ wałczanie dopiero tego dnia mogli zagrać swój pierwszy mecz w tych rozgrywkach na własnym stadionie. Ponadto obydwa zespoły znają się dobrze już chociażby z poprzednich rozgrywek i nie ma co ukrywać, że waleckiemu zespołowi nie bardzo „pasowała” gra ekipy ze Sławna. Rzeczywiście goście zaczęli dosyć odważnie i bez jakichkolwiek kompleksów, co zresztą uwidoczniło się już w 10 minucie, kiedy po rzucie rożnym zdobyli pierwszego gola i objęli prowadzenie. Wałczanie zdołali się „otrząsnąć” dosyć szybko, bo już w 20 minucie Michał Bagiński doprowadził do remisu. Gospodarze nie „zwalniali” tempa gry, ale brakowało im skuteczności, dlatego też pierwsza połowa, zakończyła się wynikiem 1:1. Z kolei od początku drugiej do ataku przystąpili ponownie goście, którzy kilkakrotnie poważnie zagrozili bramce Wierciocha, ale walecki golkiper był na swoim miejscu. Kiedy wydawało się, że gościom dopisze szczęście, w 64 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki na piątym metrze wyskoczył Grzegorz Świerszcz i celnym strzałem głową, zdobył drugą bramkę dla Orła. Gra się nieco uspokoiła, a wprowadzenie na boisko Bartka Pisały w tym momencie, było doskonałym posunięciem trenera Dariusza Pilipa. Bartek zmienił nieco styl kontrataków gospodarzy, a po jednej z szybkich akcji zdobył trzeciego gola dla wałczan.(71’). Od tej chwili na boisku dominowali już tylko gospodarze, czego efektem był 4 gol dla Orla, zdobyty w 78 minucie przez Roberta Drapińskiego. Do końca spotkania wałecki zespół miał jeszcze kilka okazji, aby podwyższyć wynik. - Nie lubię „rozliczać” zwycięskiego zespołu, tym niemniej – zwłaszcza od 20 minuty widać było wyraźnie, że moi podopieczni grają trzeci mecz w ciągu 7 dni; nie dość, że „wychodziło” z nich zmęczenie, to miało to również wpływ na konstruowanie akcji, dokładność podań i strzałów. Tym niemniej gratuluję im tego, co zrobili, bo jest się z czego cieszyć – powiedział Dariusz Pilip. Aktualnie Orzeł zajmuje w tabeli 2 pozycję, po rozegranych dotychczas 4 spotkaniach ma an swoim „koncie” komplet 12 zdobytych punktów (bramki 11:1). W nadchodzącą sobotę czeka ich kolejny niełatwy mecz w Dobrej z tamtejszym zespołem „Sarmaty”.
