Kategorie newsów
Zdjęcie tygodnia
Reklama
ELMAT Mauxion Wałcz, Piła, Ogłoszenia ZKM Metaltech
Newsy > Sport > Niespodziewana porażka Mrówki i 9 goli Maćka Ossowskiego
00:43 - 14 02 2012 ~dady

Niespodziewana porażka Mrówki i 9 goli Maćka Ossowskiego

Niespodziewana porażka Mrówki i 9 goli Maćka Ossowskiego

Podczas rozegranej w sobotę XIV kolejki WHLPN doszło do dwóch niespodzianek - piłkarze Mrówki przegrali z zespołem Dobrzycy 4:5, ekipa Kruk - Trans uległa TMC 2:4. Na pozycję wicelidera tabeli awansował zespół Furman Nieruchomości. Warto także wspomnieć o kolejnym popisie fightera T.S. Kowalczyk - Macieja Ossowskiego, który w jednym meczu strzelił rywalom 9 bramek, a mogło być ich jeszcze więcej.

Niespodziewana porażka Mrówki i 9 goli Maćka Ossowskiego

Mecz Dnia MRÓWKA - DOBRZYCA 4 : 5 (3:2) Bramki: Mrówka - Bartosz Ciechoń i Adrian Pacyk - po 2; Dobrzyca - Marcin Kamiński - 2 oraz Paweł Chrebor, Marcin Cierpicki i Krystian Wróblewski - po 1. Początek meczu, to wzajemne "poznawanie walką" - korzystniej ten fragment rozstrzygnęli piłkarze Dobrzycy, bowiem już w 3 minucie prowadzili 2:0, po bramkach zdobytych przez Marcinów - Cierpickiego i Kamińskiego. W efekcie gra zawodników Mrówki, nie prezentowała się ciekawie, a dla obserwujących to spotkanie było to zaskoczeniem, ponieważ "budowlani" przyzwyczaili już kibiców do tego, że swoje mecze zaczynają dosyć "mocno". Kiedy wydawało się, że piłkarze z Wiesiółki powinni zdobywać kolejne bramki (a mieli okazje), w 7 minucie Bartosz Ciechoń znalazł się na 9 metrze z piłką na wprost bramki i niewiele myśląc zdecydował się na strzał "z dużego palca" - uderzenie było nie tylko zaskakujące, ale przede wszystkim skuteczne. Dobrzyczanie starali się przeszkadzać rywalom w osiąganiu powodzenia, jednak nie na wiele się to zdało - w 9 minucie Adrian Pacyk znalazł drogę do ich bramki i w ten sposób doszło do remisu 2:2. Ale nie był to koniec emocji, ponieważ po kolejnych 120 sekundach ekipa Mrówki objęła prowadzenie 3:2; gratulacje od kolegów zbierał ponownie Pacyk, który wykorzystał błąd grającego w bramce rywali Piotra Kowalskiego. Pomimo wysiłków zawodników obydwu ekip, do przerwy wynik nie uległ zmianie. W 18 minucie Marcin Kamiński doprowadził do rezultatu 3:3. Zawodnicy z Wiesiółki nie rezygnowali, czego efektem były jeszcze dwa "trafienia", uzyskane przez Pawła Chrebora i Krystiana Wróblewskiego. Przy stanie 5:3 dobrzyczanie prowadzili spokojną grę, a ich rywalom (pomimo co najmniej kilku prób), nie dało się już za wiele "powalczyć" - na niecałe 60 sekund przed końcem czwartego gola zdobył ponownie Ciechoń, ale to było wszystko, co on i jego koledzy mogli uzyskać tego dnia. Mecz Dnia nr 2 Kruk - Trans - TMC 2 : 4 (1:1) Bramki: Kruk - Trans - Adrian Popiołek i Wojciech Wesołowski - po 1; TMC - Robert Senator - 2 oraz Krzysztof Kamiński i Adrian Podwysocki - po 1. Przed meczem raczej niewielu obserwatorów mogło pokusić się o wytypowanie zwycięstwa zespołu z Tuczna, głównie dlatego, że "transportowcy" mają cały czas aspiracje na wywalczenie "miejsca na pudle" rozgrywek. Jednak po sobotnim meczu, ich szanse nie są już tak bliskie. "Kruki" rozpoczęli spotkanie bez co najmniej dwóch podstawowych zawodników, ale w sobotę na parkiecie wspierał ich trener Dariusz Pilip. Tym niemniej od pierwszego gwizdka grali w swoim stylu - szybkimi atakami, próbowali uzyskać powodzenie i przewagę. Zawodnicy z Tuczna dostosowali się do tego. broniąc się umiejętnie, starali się szukać swoich szans w kontratakach. Po jednym z nich pierwszą bramkę zdobył Robert Senator (5'). Kolejną bramkę widzowie obejrzeli po upływie dalszych 7 minut, a jej autorem był Adrian Popiołek. Do końca pierwszej odsłony wynik nie uległ zmianie, mimo, że co najmniej po kilka razy swojego "szczęścia" szukali Przemek Stolarski, Wojtek Wesołowski oraz wspomniany już jeden z barci Popiołków, a i Darek Pilip zapędził się kilkakrotnie pod bramkę Bartka Sobczaka. Od początku drugiego kwadransa do jeszcze bardziej zawziętych ataków przystąpili "transportowcy", a wśród nich przede wszystkim Przemek Stolarski, który w pierwszych 180 sekundach oddał kilka strzałów na bramkę TMC; po dwóch z nich piłka odbijała się od słupków. Kiedy wydawało się, że "Kruki" osiągną powodzenie, pomiędzy 18 a 20 minutami najpierw Krzysztof Kamiński, a następnie Senator dwukrotnie nie dali szans Gargaszowi i zrobiło się 1:3. W 22 minucie było już 1:4, a gratulacje od kolegów zbierał Adrian Podwysocki. Wprawdzie po dalszych 120 sekundach Wojtek Wesołowski zmniejszył tę różnicę na 2:4, ale było to już wszystko, co mogli tego dnia osiągnąć on i jego koledzy. Natomiast rywale mogli jeszcze co najmniej dwukrotnie zmienić ten rezultat, ale próby Mariusza Kowalskiego, Krzysztofa Wrońskiego, Mariusza Kowalisko oraz Karola Radeckiego, nie przyniosły powodzenia. Tym niemniej wynik ten należy uznać za niespodziankę. Furman - PSP 3:2 (2:2) /mecz zaległy/ Bramki: Furman - Krzysztof Bakunowicz, Marcin Rosiński i Krzysztof Rodzik - po 1; PSP - Tomasz Duda oraz bramka samobójcza. Furman - MBJ 5 : 0 (1:0) Bramki: Furman - Radosław Rosiński, Krzysztof Bakunowicz, Michał Cebula, Marcin Rosiński i Damian Wysocki - po 1. Zespół Furmana w sobotę rozegrał dwa spotkania. Najpierw zmierzyli się w zaległym spotkaniu z ekipą PSP i trzeba uczciwie powiedzieć, że Krzysiek Rodzik i Spółka będą chcieli chyba jak najszybciej o tym meczu zapomnieć, ale trzeba przyznać, że sami są sobie winni, ponieważ "podeszli" do tego meczu chyba zbyt nonszalancko, a rywale postarali się o to, aby nie być zbyt "łatwym kąskiem" dla przeciwników, co w efekcie zakończyło się niewielką porażką "strażaków". Podrażnieni wspomnianym meczem zawodnicy Furmana, przystąpili do drugiego tego dnia meczu z innym nastawieniem. Grali szybciej, ale dosyć długo nie mogli zdobyć gola; ta sztuka udała się dopiero w 7 minucie, kiedy Bakunowicz wręcz idealnie "obsłużył" Marcina Rosińskiego, a ten już bez żadnych problemów umieścił piłkę w bramce rywali. On i jego koledzy starali się uzyskać powodzenie i kolejne bramki, ale brakowało precyzji. Inna sprawa, że i przeciwnicy starali się jak mogli przeszkadzać, a gdyby mieli trochę więcej szczęścia, wynik pierwszej połowy mógłby wyglądać inaczej. W sumie kolejne bramki dla Frumana, padały dopiero po 20 minucie - najpierw Wysocki niespodziewanie strzelił z 12 metrów, następnie drugi z braci Rosińskich, otrzymał bardzo dobrą pikę od Rodzika i strzelił skutecznie, po kolejnych 120 sekundach Bakunowicz "huknął" po swojemu z ponad 10 metrów "nie do obrony", a wynik na 5:0, ustalił w 27 minucie Maciek Cebula, przeprowadzając indywidualną i skuteczną kontrę. PKS - Kam - Bruk 2 : 1 (1:1) Bramki: PKS - Hubert Pietrzak i Kamil Stanisławczyk - po 1; Kam - Bruk - Kamil Ochnio. Piłkarze Kam - Bruku byli o krok od sprawienia rywalom niemiłej "niespodzianki". Od początku spotkania nie dali zepchnąć się do defensywy i na każdy atak zawodników PKS - u, starali się odpowiedzieć kontrą, co w znacznej mierze dodało "smaczku" temu spotkaniu. Pierwszą bramkę zdobył Hubert Pietrzak (4'), a jego koledzy chcieli za wszelką cenę szybko zdobyć kolejne bramki, ale brakowało im skuteczności. Z kolei ich rywale nie zrażeni tą przewagą, próbowali zmienić ten rezultat i gdyby ich "celowniki" były bardziej precyzyjne, byłoby na pewno ciekawiej. Wyrównanie (ku radości oglądających to spotkanie), uzyskał w 12 minucie Kamil Ochnio i takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. W drugiej stroną przeważającą, byli "kamieniarze" ale jakoś nie mogli znaleźć drogi do bramki rywali. Natomiast w grę zawodników PKS - u wkradła się nerwowość, co nie pozostawało bez wpływu na skuteczność ich poczynań. W 24 minucie spotkania doszło do niecodziennej sytuacji - z futbolówki "zeszło powietrze" i trzeba ją było "reanimować". Kiedy wszyscy z sympatią dopingowali zawodników Kam - Bruku, życząc im co najmniej remisu w tym meczu, w 29 minucie Kamil Stanisławczyk znalazł się na 5 metrze sam z piłką przed bramką rywali i nie dał szans Bierbaszowi, ustalając wynik tego meczu na 2:1 dla PKS. Farmerzy - EnergoInstal 9 : 5 (4:1) Bramki: Farmerzy - Przemysław Truszkowski - 4, Kamil Dudziński - 2 oraz Robert Drapiński, Tomasz Owczarek i Patryk Polak - po 1; EnergoInstal - Maciej Michalik i Mateusz Szulc - po 2 oraz Dawid Morawski - 1. Jedno z kolejnych w tych rozgrywkach spotkań, kiedy na parkiecie musiało występować po 4 zawodników. Nie czas i miejsce na komentowanie takich sytuacji, ale absencje piłkarzy niektórych zespołów, są swoistym lekceważeniem nie tylko innych rywali (no bo w imię koleżeńskości i zasad dobrego wychowania, zespół przeciwników zostaje "zmuszony" do ograniczania swoich możliwości, ale to temat na inne rozważania - dop. red). Tym niemniej mecz był ciekawy także z innego powodu, gdyż tak na dobrą sprawę miał nie dwie połowy, ale trzy fazy, które umownie można zobrazować rezultatami - 4:1 - 1:4 - 4:0. Najpierw przewagę mieli "rolnicy", którzy w pierwszym kwadransie prowadzili 4:1 po bramkach - dwukrotnie Dudzińskiego oraz Truszkowskiego i Polaka, a jedynego w tym okresie (pierwszy kwadrans) gola dla "elektryków", zdobył w 13 minucie Maciek Michalik. Na początku drugiej odsłony ten sam zawodnik strzelił drugą bramkę dla EnergoInstalu (17'), ale już po chwili bardzo szybką kontrę przeprowadzili Dudziński z Truszkowskim, i ten ostatni podwyższył na 5:2 dla Farmerów. Kiedy wydawało się, że w zasadzie jest już "posprzątane", w ciągu niecałych 180 sekund, najpierw dwukrotnie Szulc, a następnie Morawski doprowadzili do remisu 5:5. W tym momencie widzowie zastanawiali się - co będzie dalej ? Warto nadmienić, że praktycznie od początku drugiej odsłony, "na ławce" siedział Robert Drapiński, który uskarżał się na ból podudzia. Widząc jednak co się dzieje, wszedł w 24 minucie na parkiet, by dosłownie po 40 sekundach idealnie "wystawić" Truszkowskiemu, po kolejnych 30 samemu pokonać Morawskiego, a w 26 minucie przeprowadzić z Dudzińskim "podręcznikową" akcję dwójkową, po której ten ostatni podwyższył wynik na 8:5. Rezultat spotkania na 9:5 dla Farmerów, ustalił w 29 minucie Przemek Truszkowski, a zrobił to w sposób taki, jaki najbardziej lubi - jego potężna "bomba" z ponad 12 metrów, wylądowała pod poprzeczką bramki Morawskiego, który nawet nie zdążył zareagować. Blancos - Werft - Tech 3 : 3 (2:1) Bramki: Blancos - Roman Michorek, Patryk Steciak i Maciej Januchowski - po 1; Werf - Tech - Jakub Wos, Maciej Kowalewski i Krzysztof Kraszkiewicz - po 1. Kolejny ciekawy mecz, rozegrany w sobotę, zaczął się "dosyć szybko" - już w 40 sekundzie Blancosi prowadzili 1:0 po bramce Januchowskiego. W 6 minucie, widzowie mieli okazję zobaczyć rzadkiej urody gola - będący na 11 metrze Michorek, zdecydował się na strzał z pierwszej piłki, a po jego uderzeniu piłka odbiła się od obydwu słupków i wpadła do bramki. Gola "kontaktowego" dla ekipy Werft - Techu zdobył w 10 minucie Kowalewski i takim też wynikiem zakończył się pierwszy kwadrans. W drugiej połowie zarówno "biali", jak i "technicy" starali się rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść. Na 2:2 wyrównał w 22 minucie Jakub Wos, na 3:2 prowadzenie dla Werft - Techu uzyskał Kraszkiewicz i kiedy wydawało się, że on i jego koledzy zdobędą kolejne bramki, w 27 minucie wyrównał Steciak. Inna sprawa, że i Blancosi bardzo chcieli rozstrzygnąć to spotkanie na swoją korzyść, ale w efekcie mecz zakończył się rezultatem 3:3. PSP - DCM 6 : 5 (1:2) Bramki: PSP - Tomasz Szymański i Marcin Prażmo - po 2, Grzegorz Kilańczyk - 1 oraz bramka samobójcza; DCM - Maciej Żubrecki - 2, Łukasz Kostrzewa, Grzegorz Krzyżewski i Jarosław Kostrzewa - po 1. Także ciekawe spotkanie. Zespół DCM, "uskrzydlony" ubiegło tygodniowym zwycięstwem, odniesionym w naprawdę imponującym stylu, chciał od początku uzyskać przewagę. Strażacy z kolei grając w nieco innym, niż wcześniej zestawieniu, postanowili także "tanio skóry" nie sprzedać. Pierwszego gola zdobył w 3 minucie Szymański, w 7 wyrównał Żubrecki, a na kilkadziesiąt sekund przed końcem pierwszej połowy, drugą bramkę dla DCM zdobył Krzyżewski. W 17 minucie Jarek Kostrzewa "podwyższył" na 3:1. Po kolejnych 240 sekundach Szymański zmniejszył tę przewagę na 2:3, ale już po chwili Żubrecki zdobył drugą swoją, a czwartą dla zespołu bramkę. Wynik tego meczu, rozstrzygnął się pomiędzy 24 a 27 minutami - najpierw dosyć niespodziewanie "strażacy" w ciągu 180 sekund "wyprowadzili" stan meczu z 2:4 na 6:4 po trafieniach dwukrotnie Prażmy, Kilańczyka oraz niefortunnej interwencji jednego z zawodników DCM. Bramkę na 6:5 zdobył w 27 minucie Łukasz Kostrzewa. On i jego koledzy chcieli wszelkimi sposobami doprowadzić do remisu, jednak ambitnie grający zawodnicy PSP nie pozwolili już sobie wydrzeć zwycięstwa. Siódemka - Matela 6 : 1 (1:0) Bramki: Siódemka - Jarosław Kaszuba - 3, Ryszard Pawełkiewicz - 2 oraz Marcin Turowski - 1; Matela - Przemysław Rychlik - 1. Jednostronny, chwilami wręcz nieciekawy mecz, w którym dominowali "wojskowi", zwłaszcza w drugiej połowie; zresztą po raz kolejny na parkiecie grały 4 - osobowe składy. Pierwszą bramkę dla Siódemki zdobył w 10 minucie Turowski i takim wynikiem, zakończyła się pierwsza połowa. W drugiej - "wojskowi" tylko potwierdzili swoją dominację, "aplikując" rywalom kolejnych 5 goli (trzykrotnie Kaszuba oraz dwukrotnie Pawełkiewicz), tracąc przy tym tylko jedną bramkę (Rychlik). T. S. Kowalczyk - Elmes 11 : 3 (4:2) Bramki: T.S. Kowalczyk - Maciej Ossowski - 9 oraz Michał Bagiński i Kamil Jęcz - po 1; Elmes - Szymon Danilewicz, Marek Pasierbski i Góralski - po 1. Mecz jednego piłkarza. Maciej Ossowski już przed rozpoczęciem mówił, że będzie chciał odzyskać miano "Króla Strzelców" rozgrywek (przed spotkaniem, tracił do prowadzącego w tym rankingu Patryka Steciaka 3 "oczka"). W sumie pierwsza połowa nie zapowiadała jeszcze tak dotkliwej porażki "elektryków", ponieważ zakończyła się prowadzeniem ekipy lidera 4:2 po bramkach dwukrotnie Ossowskiego, Jęcza i Bagińskiego oraz Pasierbskiego i Góralskiego. W drugiej "koncert" dal już Maciej, który w 16 minucie podwyższył na 5:2. Po chwili Danilewicz wprawdzie zmniejszył tę różnicę na 3:5, ale od 21 do 29 minuty, na parkiecie istniał już tylko Ossowski, który zdobył kolejnych 6 bramek dla swoich kolegów, a sam "ustrzelił" przy tej okazji nie tylko dwa hat - tricki, ale też odzyskał miano najlepszego strzelca rozgrywek; obecnie Maciej ma 35 "trafień" i wyprzedza drugiego na tej liście Patryka Steciaka o 6 bramek. Tabela po XIV kolejkach 1. TS. Kowalczyk 14 39 79-26 2. Furman Nieruchomości 14 37 48-16 3. Farmerzy Chude 14 34 67-32 4. Blancos 14 32 67-33 5.Mrówka Wałcz 14 31 47-27 6. Kruk Trans 14 26 56-33 7. EnergoInstal 14 23 60-37 8. Dobrzyca Wiesiółka 14 22 63-43 9. TMC Tuczno 14 22 35-39 10. Werft-Tech 14 20 40-35 10. DCM 14 19 53-48 11. PSP Wałcz 14 16 23-47 12. PKS Wałcz 14 16 41-35 14. Siódemka 14 14 41-44 15. Matela i Przyjaciele 14 4 28-80 16. Elmes 14 4 24-85 17. Kam Bruk Witankowo 14 4 20-91 18.MBJ 14 3 23-65 Najlepsi strzelcy: Maciej Ossowski - 35 Patryk Steciak - 29 Damian Krzyżaniak - 18