

W minioną sobotę, rozegrana została 9 kolejka wałeckiej „halówki”. Tym samym piłkarska rywalizacja minęła już „półmetek” – w rozegranych dotychczas 79 meczach, padło 500 bramek, a liderem tabeli jest zespół T.S. Kowalczyk.
Sobotnia kolejka przyniosła kilka ciekawych rozstrzygnięć – pierwsze punkty w rozgrywkach, zdobyli piłkarze MBJ, a w najważniejszych meczach dnia, zwycięstwa odnieśli Farmerzy - 6:1 w spotkaniu z Kruk – Trans oraz T.S. Kowalczyk – 5:1 w potyczce z Blancosami. Mecz dnia nr 1 T.S. KOWALCZYK – BLANCOS 5 : 1 (1:0) Bramki: T.S. Kowalczyk – Grzegorz Świerszcz i Daniel Szymański – po 2 oraz Maciej Ossowski – 1; Blancos – Patryk Steciak. Mecz lidera i wicelidera tabeli zapowiadał się jako naprawdę ciekawe widowisko. Obydwie ekipy wyszły na parkiet swoich najsilniejszych zestawieniach. Od pierwszego uderzenia piłki widać było, że zawodnicy zdają sobie sprawę z rangi tego meczu. Przy czym na parkiecie spotkały się drużyny, które w dotychczasowych swoich meczach przyzwyczaiły kibiców do szybkiej gry, podań najczęściej z „pierwszej piłki”, częstej zmiany pozycji, pełnych polotu i często niekonwencjonalnych zagrań, zakończonych strzałami każdej pozycji. Taki był również początek tego meczu – swoje umiejętności raz po raz prezentowali: Maciej Ossowski, Rafał Trzebiatowski, Adam Wijatowski, Grzegorz Świerszcz, których wspierali Adam Jęcz, Daniel Szymański, Arkadiusz Kika i Szymon Bezhubka. A z drugiej strony „swoje” grali bracia Patryk i Łukasz Steciakowie, Maciek Kunert, Romek Michorek, Mateusz Gepert, Andrzej Czyżewski i Kuba Cerazy; vis a vis siebie bramki bronili Marcin Wiercioch i Adam Masłowski. Prowadzona w dosyć szybkim tempie gra, przenosiła się od jednego pola karnego na drugie, ale albo bramkarze bronili skutecznie, albo uderzenia zawodników mijały bramkę rywali. W 7 minucie Łukasz Steciak wybijał piłkę od własnej bramki, uczynił to jednak tak niefortunnie, że trafił nią w głowę stojącego przed nim Grzegorza Świerszcza, a piłka po uderzeniu zawodnika „Kowalczyków” wpadła do bramki i w ten sposób liderzy objęli prowadzenie 1:0. Pomimo wielu prób z obydwu stron, do przerwy wynik nie uległ zmianie, natomiast gra w miarę upływu czasu zaostrzała się. W drugiej połowie niewiele się zmieniło, ale w 18 minucie Daniel Szymański dostał piłkę w środku pola, „podciągnął z nią” kilka metrów i zdecydował się na strzał, po którym padła druga bramka. Od tego momentu na parkiecie zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Piłkarze ekipy T.S. starali się nie dopuszczać rywali do stworzenia sytuacji pod swoją bramką, a w poczynania ich rywali wkradła się nie tylko nerwowość, ale także chaos, którym towarzyszyły nieczyste zagrania i niepotrzebne nikomu przepychanki. Zepsuło to zupełnie widowisko, bo widzowie znający dotychczasowe mecze „białych”, przyzwyczajeni byli do innego stylu, a chyba nie trzeba nikomu przypominać, że poszczególni piłkarze Blancosów – mimo młodego jeszcze wieku, mają dosyć bogate doświadczenie ligowe. Dlatego też ich postawa w tym meczu budziła niesmak. Na ich tle rywale (także przecież nie „amatorzy”) do gry i tego, co działo się w hali, podeszli zdecydowanie bardziej profesjonalnie, a na efekty nie trzeba było długo czekać. Kilka ładnych solowych akcji przeprowadzili Adam Wijatowski i Rafał Trzebiatowski. Kiedy w 23 minucie, Maciek Ossowski wykorzystał sprytne podanie tego pierwszego i podwyższył wynik na 3:0 dla „Kowalczyków”, było już jasne, że Blancosi nie są w stanie pokonać tego dnia jego kolegów. W 25 minucie Grzesiek Świerszcz uderzył mocno z rzutu wolnego i Masłowskiemu nie pozostało nic innego, jak tylko wyciągnąć z bramki piłkę. Honorowe trafienie dla „białych” zdobył na120 sekund przed końcem Patryk Steciak, a wynik meczu na 5:1dla T.S. Kowalczyk ustalił na kilkanaście sekund przed syreną końcową Daniel Szymański. Mecz dnia nr 2 FARMERZY – KRUK – TRANS 6 : 1 (1:1) Bramki: Farmerzy – Marcin Urbański – 3 oraz Przemysław Truszkowski, Bartosz Kuzka i Robert Drapiński – po 1; Kruk – Trans – Przemysław Stolarski – 1. Ten mecz odbywał się tuż przed opisanym powyżej, dlatego też jego atmosfera była inna. Na parkiet wyszły dwa zespoły, mające po 19 zdobytych punktów (3 i 4 lokaty w tabeli) oraz aspiracje „na więcej”. Już w pierwszej minucie groźną akcję przeprowadził Przemek Stolarski, ale piłka po jego uderzeniu odbiła się od słupka bramki Jarka Pająka. Kilkadziesiąt sekund później ten sam reprezentant „Kruków” znalazł jednak sposób, aby pokonać golkipera Farmerów, a swoim kolegom dać prowadzenie 1:0. Ten gol niewiele zmienił w grze, ponieważ obydwie ekipy preferują dosyć otwarty styl, w którym przede wszystkim chodzi o skuteczność, co zresztą nieraz już pokazali ich zawodnicy – Mateusz Trzebiatowski, bracia Daniel i Adrian Popiołkowie, Wojtek Wesołowski i Damian Ogrodnik z jednej strony. Z kolei z drugiej – doświadczenie Roberta Drapińskiego, Przemysława Truszkowskiego i Tomka Owczarka, bardzo dobrze uzupełniają Adrian Kaczanowicz, Marcin Urbański i Bartek Kuzka; a „swoje” w obydwu drużynach, dobrze i skutecznie wykonują wspomniany już wcześniej Pająk oraz Andrzej Gargasz. W 6 minucie do piłki na 12 metrze dobiegł Przemek Truszkowski i w ulubiony dla siebie sposób „łupnął” tak mocno i celnie, że popularny „Gargi” musiał wyciągnąć piłkę z bramki i był remis 1:1. W dalszej części gry, zawodnicy obydwu ekip starali się zmienić ten rezultat, ale zarówno wysiłki Mateusza Trzebiatowskiego, Daniela Popiołka, Stolarskiego i Damiana Ogrodnika oraz Truszkowskiego, Roberta Drapińskiego i Adriana Kaczanowicza nie przyniosły efektów, a pierwszy kwadrans zakończył się wynikiem 1:1. Początek drugiej połowy – to okres zdecydowanej przewagi „Kruków” – między innymi dwukrotnie Trzebiatowski, ale Wojtek Wesołowski mieli okazje do zdobycia gola, które były nieskuteczne. Losy meczu, rozstrzygnęły się w przeciągu niecałych 120 sekund, kiedy „superskutecznością” strzelecką wykazał się Marcin Urbański, zdobywając pomiędzy 24 a 26 minutami kolejno 3 bramki. Zawodnicy Kruk – Trans jeszcze dobrze nie otrząsnęli się z tej sytuacji, kiedy Robert Drapiński zdobył piątego gola dla Farmerów (27’). Ten wynik tak rozkojarzył piłkarzy „transportowców”, że pogubili się zupełnie, a w dodatku Mati Trzebiatowski zaczął grać niezbyt czysto, co zepsuło dobre widowisko. Wynik spotkania na 6:1 dla Farmerów, ustalił na początku 29 minuty Bartek Kuzka. FURMAN – WERFT – TECH 1 : 0 (0:0) Bramka – Krzysztof Bakunowicz. Przed tą potyczką, dla zawodników zespołu Furman Nieruchomości jasnym było tylko to, że jeśli nie rozstrzygną jej na swoją korzyść, mogą raczej „zapomnieć” o czołówce tabeli. Dlatego też Michał Cebula, Jacek Halicki, Krzysztof Bakunowicz, Damian Wysocki, bracia Marcin i Radek Rosińscy oraz Maciej Szyliniec, kierowani jak zawsze „z tyłu” przez Krzyśka Rodzika, od pierwszego gwizdka przystąpili do gry skoncentrowani na jednym – wygrać. Ale spotkała ich spora niespodzianka, ponieważ rywale także nie chcieli „skóry” tanio sprzedać, dlatego po pierwszej połowie, mimo kilku okazji, jakie miały obydwie strony, na tablicy widniał bezbramkowy remis. Pierwszą – i jak się później okazało, jedyną bramkę w tym spotkaniu, strzelił w 19 minucie Krzysztof Bakunowicz. Wprawdzie później piłkarze wypracowali jeszcze kilka ciekawych sytuacji, które mogły zakończyć się golem, ale zabrakło trochę szczęścia. Warto jeszcze wspomnieć o jednym – pomiędzy 28 a 30 minutą, zawodnicy Furmana widząc, że kiedy oni atakują, rywale wyprowadzają dosyć groźne kontry, postanowili „wciągnąć” na swoją połowę przeciwników, grając w trójkącie – bramkarz i dwaj obrońcy. Być może nie był to widowiskowy futbol, ale przyniósł efekt, ponieważ rywale znając siłę szybkość Bakunowicza, Wysockiego i Rosińskiego, nie podejmowali walki. W sumie taka taktyka opłaciła się piłkarzom Furman Nieruchomości, którzy w efekcie schodzili z parkietu „bogatsi” o trzy punkty. KAM – BRUK – PSP 1 : 0 (1:0) Bramka – Dominik Ozóg. Dosyć spora niespodzianka. „Strażacy” w tym meczu postrzegani byli jako faworyci; zresztą od początku ruszyli dosyć „ostro” do ataku – tutaj akcję za akcją przeprowadzali Dariusz i Tomasz Szymańscy, Tomasz Duda i Grzegorz Kiliańczyk. Ale rywale nie przestraszyli się tym zbytnio i również starali się stwarzać zagrożenie pod bramką PSP – robili to Krzyszotof Rolka, Sebastian Mierzwa, bracia Karol i Mikołaj Pastusiakowie. Ta swoista „wymiana ciosów” trwała do 13 minuty, kiedy w zupełnie niegroźnej sytuacji, Dominik Ozóg zdecydował się na strzał z ponad 14 metrów, a uderzona przez niego piłka wpadła do bramki zaskoczonego golkipera „strażaków”. W drugiej połowie zawodnicy PSP rzucili się do jeszcze bardziej zaciekłych ataków, które nie przynosiły im powodzenia. Inna sprawa, że bardzo dobrze dysponowany był tego dnia bramkarz Kam – Bruku Dariusz Bierbasz, który co najmniej 4 – krotnie uratował swój zespół przed utratą bramki. Im bliżej było końca tego spotkania, tym bardziej ze spokojem grali „drogowcy”, a w poczynania zawodników PSP wkradła się coraz bardziej widoczna nerwowość. W sumie mecz zakończył się skromnym, ale cennym zwycięstwem reprezentantów Kam – Bruk – u 1:0. MBJ – MATELA 5 : 2 (2:2) Bramki: MBJ – Bartek i Radek Siemińscy – po 2 oraz Rafał Siurnicki – 1; Matela – Karol Gala i Marek Matela – po 1. W dotychczas rozegranych 7 meczach, piłkarzom MBJ – u nie udało się zdobyć żadnego punktu; ich rywale, swoim dorobku mieli już jedno zwycięstwo i remis. Od początku obydwie drużyny chciały narzucić rywalom swój pomysł na grę. W ekipie Mateli, starali się to przede wszystkim uczynić Piotr Świerad, Karol Gala, Tomasz Syroka oraz bracia Marek i Marcin Matela, natomiast w MBJ – cie, tę samą rolę spełniali: bracia Radek i Bartek Siemińscy, Piotr Repow i Rafał Siurnicki. Tak na dobrą sprawę, widzowie do 9 minuty nie obejrzeli zbyt wielu „fajerwerków”, a większość akcji obydwu drużyn rozbijała się w środkowej części placu gry; jednak sytuacja zaczęła zmieniać się, kiedy najpierw gola zdobył Radek Simiński, a po 30 sekundach wyrównał na 1:1 Marek Matela. W 12 minucie MBJ ponownie obejmuje prowadzenie po bramce Siurnickiego, ale po kolejnych 60 sekundach Karol Gala doprowadza do remisu 2:2 i takim też wynikiem kończy się pierwszy kwadrans. Od początku drugiej „odsłony” zawodnicy obydwu zespołów za wszelką cenę starają się zmienić rezultat spotkania. W 20 minucie Bartek Simiński zdobywa trzecią bramkę dla MBJ i od tej chwili to jego zespół zaczyna mieć przewagę. W sumie do końca spotkania, bracia Simińscy zdobywają jeszcze dwa gole, a mecz kończy się zwycięstwem ekipy MBJ 5:2. DOBRZYCA – TMC 4 : 4 (2:2) Bramki: Dobrzyca – Piotr Kowalski i Krystian Wróblewski – po 2; TMC – Mariusz Kowalski – 2 oraz Krzysztof Wroński i Marcin Kamiński – po 1. Ciekawe i nie pozbawione swoistej dramaturgii spotkanie, ponieważ obydwa zespoły od początku grały ofensywnie i szybko, a taki styl zawsze wymusza „odkrycie się”, a w konsekwencji niebezpieczeństwo kontry rywali. Tak też wyglądało to spotkanie, co mogło się tylko spodobać obserwującym je widzom. W ekipie Dobrzycy jak zawsze większość akcji inicjowali i przeprowadzali: Paweł Chrebor, Piotr Kowalski, Krystian Wróblewski i Marcin Cierpicki; natomiast w drużynie TMC, „pierwsze skrzypce” grali: Mariusz Kowalski, Mariusz Wypych, Piotr Kowalisko i Robert Senator, których wspierali Karol Radecki i Krzysztof Wroński. Prowadzenie dla TMC zdobył w 5 minucie Mariusz Kowalski, jednak zawodnicy z Tuczna nie cieszyli się tą przewagą zbyt długo, bo już w 7 był remis 1:1 dzięki bramce Krystiana Wróblewskiego. Po kolejnych 120 sekundach TMC dzięki bramce Kamińskiego znowu obejmuje prowadzenie, ale jeszcze przed przerwą Paweł Chrebor wyprowadza ze swojej połowy akcję i wykłada piłkę Piotrowi Kowalskiemu, którego skuteczny strzał daje drugi remis. Początek drugiej połowy, to okres przewagi ekipy z Wiesiółki, czego efektem były dwa gole, zdobyte przez P. Kowalskiego i Wróblewskiego. Jednak w 20 minucie Mariusz Wypych idealnie „wykłada” piłkę swojemu imiennikowi z drużyny i TMC uzyskuje bramkę kontaktową 4:3. Wyrównanie (trzecie w tym meczu) uzyskuje w24 minucie Krzysztof Wroński i od tego momentu gra się staje nieco nerwowa, ponieważ obydwa zespoły chcą rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść. Ta sztuka nie udaje się żadnemu z piłkarzy i spotkanie kończy się remisem 4:4. DCM – SIÓDEMKA 3 : 3 (2:2) Bramki: DCM – Jarosław Kostrzewa – 2 oraz Maciej Żubrecki – 1; Siódemka – Artur Osmyk, Jarosław Pokorski i Jarosław Kaszuba – po 1. Ten mecz miał swoich bohaterów z obydwu drużyn. Pierwszym był Mateusz Pawlak, który najpierw trafił w poprzeczkę, a po chwili miał okazję zdobyć gola, egzekwując rzut karny, ale jego strzał minął bramkę „wojskowych”. To, czego nie osiągnął Mateusz „naprawił” w 5 minucie Jarek Kostrzewa, zdobywając pierwszego gola dla DCM. Jednak „wojskowi” także „nie spali” i już w7 minucie był remis 1:1 po golu Artura Osmyka z rzutu wolnego. Obydwie drużyny grały dosyć otwarty i szybki futbol, stąd trudno się spodziewać, że poprzestały tylko na tych golach – najpierw Kaszuba po akcji Rybickiego zdobył drugą bramkę dla „Siódemki”(10’), a po kolejnych 60 sekundach piękną dwójkową kontrę przeprowadzili bracia Łukasz i Jarek Kostrzewa, a ten ostatni strzelił drugą tego dnia bramkę dla swoich kolegów i po raz kolejny stan tego meczu był remisowy. Do przerwy jeszcze Rybicki miał okazję, ale piłka po jego strzale odbiła się od słupka. W drugiej połowie kilka ciekawych zagrań i akcji pokazał (nie po raz pierwszy zresztą) Andrzej Wiśniewski – zawodnik DCM starał się bardziej „wypracowywać” szanse kolegom, niż być egzekutorem. Ale prowadzenie w tej części gry uzyskali wojskowi – najpierw Jarosław Pokorski skutecznie zakończył akcję zespołu, dając tym samym prowadzenie Siódemce 3:2. W 24 minucie ten sam zawodnik egzekwował rzut wolny i piłka po jego strzale wypadła z rąk Sniecikowskiego; bramkarz DCM „rzucił” się na nią w bezpośrednim sąsiedztwie linii bramkowej. Zawodnicy Siódemki reklamowali, że piłka przekroczyła ją całym obwodem, ale sędzia Hajdasz – po konsultacjach w obserwatorami, bramki nie uznał. Kiedy wydawało się, że wojskowi odniosą zwycięstwo, na kilkadziesiąt sekund przez syreną końcową, ponownie dobrą akcję zainicjował i przeprowadził A. Wiśniewski, a zakończył ją skutecznym uderzeniem na 3:3 Maciej Żubrecki. MRÓWKA – PKS 3 : 0 (1:0) Bramki: Mrówka – Bartosz Ciechoń, Tomasz Górski i Marcin Konarski – po 1. Ambitnie grający piłkarze PKS – u nie dotrzymali „kroku” rywalom i po ciekawym, szybkim spotkaniu, ulegli „budowlanym” 0:3. Najpierw w 3 minucie Marcin Konarski mocno strzelił zrzutu wolnego i Darek Pisała musiał wyjąć piłkę z siatki. Dalsza część tej połowy, to okres przewagi zespołu Mrówki – ale Adrianowi Pacykowi i jego kolegom nie udało się więcej „przechytrzyć” dobrze broniącego golkipera PKS – u. W drugiej połowie sytuacja nie uległa jakieś poważnej zmianie – nadal więcej atakowali „budowlani”, co miało wymierne efekty w postaci jeszcze dwóch bramek, strzelonych przez Tomasza Górskiego i Bartka Ciechonia. Mimo wielu podejmowanych prób i wysiłków - między innymi Filarowski trafił w słupek, dwukrotnie był „sam na sam”, podobne okazje, mieli także Emmanuel Kacprzak i Kamil Stanisławczyk, zawodnikom PKS – u nie udało się pokonać dobrze broniącego Rafała Skrętowicza i mecz zakończył się zwycięstwem 3:0 dla Mrówki. ENERGOINSTAL – ELMES 5 : 1 (3:0) Bramki: EnergoInstal – Damian Krzyżaniak – 3 oraz Oskar Chudzyński – 2; Elmes – Marek Pasierbski – 1. Już samo wyjście na parkiet obydwu ekip, zaskoczyło nieco widzów, ponieważ bramce „energetycznych” stanął Dariusz Chudzyński. Jednak niewiele to zmieniło, ponieważ lider tego zespołu nie tylko co najmniej dobrze „sprawdził się” jako bramkarz, ale bardzo często wychodził z piłką w pole, aby rozgrywać akcje; dość powiedzieć, że „zaliczył” trzy asysty przy bramkach, zdobytych przez jego kolegów. Pierwszą bramkę zdobył Damian Krzyżaniak (3’), na 2:0 podwyższył w10 minucie Oskar Chudzyński (obydwie akcje wypracowane przez Darka), a wynik pierwszego kwadransa na 3:0 dla EnergoInstalu, ustalił na kilkanaście sekund przed syreną kończącą tę część gry ponownie Krzyżaniak.; Damian strzelił także czwartą bramkę (19’). Przez cały mecz każdą dobrą akcję ekipy Elmesu żywiołowo i głośno dopingowały dziewczęta ich „Fan Klubu”, które od kilku już spotkań wspierają w ten sposób poczynania swoich kolegów. W 25 minucie na listę strzelców wpisał się ponownie Oskar i było już 5:0. Honorową bramkę dla Elmesu strzelił w27 minucie Marek Pasierbski. Tabela po 9 kolejkach 1. T.S. Kowalczyk 9 24 47 : 13 2. Farmerzy 9 22 44 : 20 3. Blancos 9 21 45 : 23 4. Mrówka Wałcz 9 21 26 : 14 5. Kruk – Trans 9 19 41 : 16 6. Furman 8 19 25 : 12 7. Dobrzyca 9 15 47 : 27 8. EnergoInstal 9 14 36 : 20 9. DCM 9 13 30 : 29 10. TMC Tuczno 9 13 21 : 22 11. Werft – Tech Wałcz 9 13 19 : 20 12. Siódemka Wałcz 9 8 25 : 27 13. PKS Wałcz 9 7 22 : 23 14. PSP Wałcz 8 7 9 : 26 15. Matela i Przyjaciele 9 4 18 : 49 16. Kam – Bruk Witankowo 9 4 17 : 62 17. MBJ 8 3 19 : 41 18. Elmes Wałcz 8 1 8 : 50 Najlepsi strzelcy: Patryk Steciak (Blancos) - 16 Maciej Ossowski (T.S. Kowalczyk) - 16 Łukasz Steciak (Blancos) - 13 Daniel Popiołek (Kruk – Trans) - 13 Krystian Wróblewski (Dobrzyca) - 13 Trochę statystyki W dotychczas rozegranych 79 spotkaniach strzelono 500 bramek, co daje średnią 6,33 gola na jeden mecz. Najbardziej „obfita” pod tym względem była VI kolejka, kiedy w 9 meczach padło 75 goli (śr. 8,33), natomiast zdecydowanie najmniej bramek strzelono w sobotę – w 9 potyczkach, piłkę z bramki wyciągano tylko 45 razy (śr. 5,00). Najwyższe zwycięstwa: 14 : 3 w spotkaniu Dobrzyca – Kam – Bruk, 13:2 w meczu Blancos – Elmes; w tym zestawieniu trzeba też wspomnieć o dwukrotnie osiągniętym wyniku 12:0 w spotkaniach: Farmerzy – Elmes i T.S. Kowalczyk – Kam – Bruk. W 79 meczach, odniesiono 70 zwycięstw(w tym 1 walkower) i 9 remisów; z tych ostatnich – tylko jedno spotkanie, rozegrane 4 grudnia pomiędzy PKS - em a Siódemką, zakończyło się bez bramek, ciekawostką była także „poświąteczna” potyczka Mateli z ekipą Kam – Bruk – u, ponieważ po 30 minutach na tablicy widniał wynik 6:6. Najwięcej bramek - 6 w jednym spotkaniu, zdobył Patryk Steciak; 5 „trafień” w tym samym meczu, uzyskał jego brat – Łukasz. Po 4 gole w ciągu 30 minut zdobyli: Krystian Wróblewski (dwukrotnie), Oskar Chudzyński, Daniel Popiołek, Maciej Ossowski i Wojciech Kowalewski. Zdobywcą klasycznego „hat – tricka” (trzy bramki po kolei w trakcie jednej połowy) jest jak na razie Marcin Urbański, ale po trzy gole w jednym meczu, strzelili także: Damian Krzyżaniak (dwa razy), Roman Michorek (również dwukrotnie), Damian Czerwiński, Tomasz Owczarek, Maciej Ossowski, Przemysław Stolarski, Piotr Kowalski, Bartosz Wiercioch, Daniel Popiołek, Łukasz Wos, Rafał Trzebiatowski, Damian Wysocki, Jan Filarowski, Daniel Szymański i Karol Pastusiak. Wśród drużyn – najwięcej bramek, strzeliły rywalom ekipy T.S. Kowalczyk i Dobrzycy – po 47, Blancos – 45 oraz Farmerów – 44. W porównaniu bilansów „per saldo”, prowadzi zespół lidera – T. S. Kowalczyk 47:13, wyprzedając teamy:Farmerów 44:20 i Blancos 45:23. Oceniając skuteczność, nie sposób pominąć najlepszych bramkarzy – tutaj, jak dotychczas najbardziej skuteczny jest Krzysztof Rodzik, któremu rywale zdołali strzelić tylko 12 goli, ale niewiele ustępują mu: Marcin Wiercioch(13 bramek) i Rafał Skrętowicz (14). Na przeciwległym „biegunie” takiego podsumowania, znajdują się golkiperzy Kam – Bruku (62 puszczone bramki), Elmesu (50 ) oraz ekipy Mateli (49). W dotychczasowych meczach, sędziowie Zbigniew Marynka i Roman Hajdasz, nie byli zmuszeni sięgnąć po czerwony „kartonik”, ale dosyć często zawodnicy swoim zachowaniem zmuszają ich do odsyłania tych najbardziej porywczych na 60 sekundowy odpoczynek – w 79 meczach, było już ponad 120 takich przypadków. Ponadto podyktowano 17 rzutów karnych.
