Kategorie newsów
Zdjęcie tygodnia
Reklama
ELMAT Mauxion Wałcz, Piła, Ogłoszenia ZKM Metaltech
Newsy > Sport > Farmerzy samotnym liderem, Blancos i T.S. Kowalczyk - gonią
21:03 - 13 12 2011 ~dady

Farmerzy samotnym liderem, Blancos i T.S. Kowalczyk - gonią

Farmerzy samotnym liderem,  Blancos i T.S. Kowalczyk - gonią

W niedzielnych spotkaniach „halówki” faworyci poszczególnych spotkań wygrywali swoje mecze – Kruk – Trans pokonali drużynę Furman Nieruchomości, T. S. Kowalczyk odprawili „z kwitkiem” ekipę PKS, a liderujący w tabeli Farmerzy, pokonali drużynę DCM i obecnie samodzielnie prowadzą w rywalizacji.

Farmerzy samotnym liderem,  Blancos i T.S. Kowalczyk - gonią

Mecz Dnia FURMAN – KRUK – TRANS 0 : 2 (0:0) Bramki: Kruk – Trans – Mateusz Trzebiatowski i Wojciech Wesołowski – po 1. Po sobotnich meczach, sytuacja w tabeli była taka – Furman Nieruchomości zajmowali drugą pozycję, natomiast „Kruki” byli na 7 miejscu. Dla obydwu drużyn był to jeden z najważniejszych meczy. Kibice liczyli na dobre spotkanie i piłkarze nie zawiedli tych oczekiwań. Naprzeciwko siebie na parkiet wybiegli zawodnicy, którzy nie tylko grają w klubach piłkarskich, ale też znają się nie „od wczoraj”, a w związku z tym wiedzą, na co ich stać. Nie inaczej było w przypadku tego spotkania - zaczęło się ono od szybkich zagrań, kombinowanych akcji, mniej było strzałów na bramkę, a więcej poszukiwania jak przechytrzyć rywala. Z jednej strony Rodzik, Halicki, Wysocki, bracia Rosińscy, Jaworek, Bakunowicz i Pisała, którym „przeszkadzali”: Gargasz, Wesołowski, Adrian Popiołek, Stolarski i Ogrodnik. Ale wśród tych ostatnich był jeszcze Mateusz Trzebiatowski, który podobnie, jak w przypadku sobotniego meczu, również i tym razem odegrał chyba decydującą rolę. „Matiego” było wszędzie pełno – w obronie rozbijał akcje rywali, wybijał piłki, kiedy tylko mógł włączał się do gry ofensywnej, rozdzielał podania, a gdy nadarzała się okazja uderzał na bramkę przeciwników. Zastanawiającym w tym wszystkim było to, że – w porównaniu do meczu z dnia poprzedniego, piłkarzom Furmana brakowało pewności i dokładności w grze oraz strzeleckiej „swobody”. Cały pierwszy kwadrans przebiegał pod znakiem coraz wyraźniejszej przewagi „Kruków”, jednak również im brakowało nieco szczęścia w poczynaniach strzeleckich. Po bezbramkowym kwadransie, widzowie wprost powiedzieli – w tym meczu o wszystkim może zadecydować jedna, maksimum dwie bramki. W 17 minucie Przemek Stolarski wyprowadził z boku szybką akcję i kiedy znalazł się na 7 metrze, dostrzegł nadbiegającego środkiem Trzebiatowskiego, podał mu piłkę, a Mateusz pewnym strzałem nie dał żadnych szans Rodzikowi na obronę tego uderzenia. Prowadząc 1:0 zawodnicy Kruk – Trans wprawdzie nie cofnęli się do obrony, ale zamknęli dostęp do bramki bronionej przez Gargasza, niemal „na plaster” wzięli zarówno Bakunowicza, jak i Pisałę, a ponadto – starali się nie dopuścić do tego, aby któryś z nich otrzymał podanie na „wolne pole” przed bramką. Nie zawsze im się to udawało, czego dowodem był chociażby słupek po strzale Bakunowicza w 21 minucie. Kiedy wydawało się, że jednak w końcu któremuś z piłkarzy Furmana uda się pokonać „Gargiego”, do pozornie niegroźnej akcji, włączył się nadbiegający z tyłu Wesołowski, który nagle znalazł się „sam na sam” z Rodzikiem. Golkiper Furmana chyba niepotrzebnie zbyt szybko dał się „położyć na ziemi” obrońcy Kruk – Trans, a Wojtek widząc tę sytuację, po prostu go „przelobował”, zdobywając tym samym drugiego gola dla swojego zespołu (23’). I tak jak przewidywano – było to już w zasadzie „po meczu”. Wprawdzie zawodnicy Furmana próbowali jeszcze zmienić niekorzystny dla nich rezultat, ale jak to najczęściej takich momentach bywa, zawodziła ich skuteczność, a w ich poczynania wkradła się nerwowość. Do końca meczu rezultat nie uległ już zmianie. ENERGOINSTAL – MATELA 6 : 1 (4:1) Bramki: EnergoInstal – Oskar Chudzyński i Damian Krzyżaniak – po2 oraz Mateusz Szulc i Andrzej Strakowski – po 1; Matela – Karol Gala – 1. Ciekawy, szybki mecz. Zawodnicy EnergoInstalu po ostatnich porażkach i remisie, chcieli wygrać, a piłkarze Mateli również wyrażali takie nadzieje. Pierwszą bramkę już w połowie drugiej minuty plasowanym uderzeniem w długi róg, zdobył Andrzej Strakowski. W 3 minucie Oskar Chudzyński dołożył drugie „trafienie”. Kiedy w 7 minucie Damian Krzyżaniak „kropnął” z 10 metrów pod poprzeczkę – mecz był już „ustawiony”. Ale rozochoceni powodzeniem „instalatorzy” poszukiwali dalszych okazji, celowali w tym zwłaszcza Artur Szapowicz i bohater poprzedniego meczu Maciek Michalik. Na pięć minut przed końcem pierwszej odsłony Karol Gala zdobył honorową bramkę dla zespołu Mateli, ale jeszcze przed przerwą Mateusz Szulc „podwyższył” na 4:1 dla EnergoInstalu. Druga połowa przebiegała już pod całkowitą kontrolą „instalatorów”, którzy zdobyli jeszcze dwie bramki, po strzałach Oskara i Damiana, a mecz zakończył się wynikiem 6:1 dla ekipy EnergoInstalu. PKS – T.S. KOWALCZYK 3 : 4 (2:0) Bramki: PKS – Jarosław Haracewiat – 2, Kamil Stanisławczyk – 1; T.S. Kowalczyk – Maciej Ossowski – 3 oraz Rafał Trzebiatowski – 1. Również ciekawe spotkanie i to co najmniej z kilku powodów. Przede wszystkim ekipa T.S. Kowalczyk znając już wynik meczu Furman – Kruk – Trans wiedziała, że w przypadku zwycięstwa awansuje tabeli. Natomiast zawodnicy PKS chcieli „odbić” się nie tylko z niższej pozycji w tabeli, ale także zrewanżować swoim sympatykom za sobotnią porażkę z TMC. Zespół T.S. rozpoczął spotkanie od szybkiej gry, a rywale dostosowali się do tego tempa. W 5 minucie Rafał Trzebiatowski wykorzystał niezdecydowanie defensorów PKS i strzałem z 3 metrów pokonał Darka Michalika; 60 sekund później Maciek Ossowski zdobył drugiego gola z rzutu wolnego. Ale i piłkarze PKS nie ograniczali się do obrony – kilkakrotnie z dystansu strzelał Roma Żerebiło, a Jan Filarowski, Jarosław Haracewiat i Kamil Stanisławczyk starali się znaleźć drogę do bramki Marcina Wierciocha. Pomimo tych wysiłków, wynik nieulegli już zmianie do syreny oznajmującej koniec pierwszego kwadransa. Na początku drugiej połowy zdarzyła się dziwna sytuacja – Wiercioch chciał wybić piłkę spod bramki noga, zrobił to jednak tak niefortunnie, że futbolówka trafiła w nogę Stanisławczyka i zrobiło się 1:2. Jednak już po 30 sekundach popularny „Oska” uderzył technicznie i T.S. miał przewagę dwóch bramek; wzrosła ona do trzech w 22 minucie po kolejnym tego dnia golu Ossowskiego. Przy tej przewadze zawodnicy Kowalczyka nieco zwolnili grę, natomiast „pe - kaesiacy” za wszelką cenę starali się zmniejszyć rozmiary porażki. I trzeba przyznać, że prawie im się to udało, ponieważ w 28 minucie było już tylko 3:4 po dwóch bramkach, zdobytych przez Jarka Haracewiata. Jednak na remis zabrakło już czasu, a mecz wygrała ekipa T.S. Kowalczyk. KAM - BRUK - TMC 2 : 5 (1:2) Bramki: Kam – Bruk – Mariusz Rolka i Dominik Ozóg – po 1; TMC – Krzysztof Wroński – 2 oraz Robert Senator, Mariusz Wypych i Mariusz Kowalski – po 1. Pierwszego gola w tym meczu zdobył w 2 minucie Mariusz Rolka, ale „kamieniarze” nie cieszyli się zbyt długo prowadzeniem, ponieważ już po kilkudziesięciu sekundach Krzysztof Wroński doprowadził do remisu 1:1. W grze obydwu ekip sporo było przypadkowości, co wprowadzało spory zamęt na parkiecie. Ale piłkarze z Tuczna szybciej postarali się o uporządkowanie swoich poczynań, co zaowocowało między innymi składnymi akcjami i strzałami Mariusza Wypycha – trafił w poprzeczkę, czy Roberta Senatora, który w 10 minucie zdobył drugiego gola dla TMC. W drugiej połowie trzecią bramkę dla „słodkich” ciekawie zdobył Wypych, który zapędził się z piłką niemal pod linię końcową i kiedy defensorzy Kam – Bruku myśleli, że już nic nie zrobi, on przymierzył i niemal z „zerowego” kąta strzelił do bramki. W 22 minucie po jednej z kontr „kamieniarzy” Dominik Ozóg zdobył kontaktowego gola. Jednak po 150 sekundach TMC znowu miało dwubramkową przewagę – tym razem zasłużone gratulacje odbierał Mariusz Kowalski za naprawdę mocny i skuteczny strzał z ponad 15 metrów, przy którym Mateusz Lisowski nawet nie zdążył wyciągnąć rąk w kierunku piłki. Wynik meczu na 5:2 dla TMC, ustalił w 26 minucie Wroński. SIÓDEMKA – MBJ 4 : 3 (2:1) Bramki: Siódemka – Tomasz Rutka – 2 oraz Mariusz Rybicki i Jarosław Kaszuba – po 1; MBJ – Wojciech Wanat – 2 oraz Tomasz Morawski – 1. „Wojskowi” od początku zepchnęli rywali do obrony, próbując jak najszybciej zdobyć przewagę. Jednak pierwszą brankę zdobyli zawodnicy MBJ – Tomasz Morawski wszedł na plac gry po odbyciu kary, dostał piłkę w obrębie 7 metrów i niewiele myśląc skutecznie strzelił na bramkę Siódemki. Ale tym prowadzeniem nie cieszyli się zbyt długo, bo po 30 sekundach wyrównał Mariusz Rybicki. Na 2:1 dla „wojskowych” podwyższył w 10 minucie Tomasz Rutka itakim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. W 18 minucie defensorzy Siódemki tak wybili piłkę, że trafiła pod nogi Wojciecha Wanata, który tym samym doprowadził do remisu. Ale po krótkim czasie ponownie Rutka wpisał się na listę strzelców, dając żołnierzom prowadzenie 3:2. Broniący bramki MBJ Radosław Simiński, to „dusza niepokorna”; zawodnik ten często lubi wyprowadzać piłkę sam w pole, zostawiając przestrzeń między słupkami wolną. W 21 minucie podczas kolejnej takiej próby wybił piłkę w ten sposób, że trafił nią stojącego obok Jarosława Kaszubę, a odbita futbolówka wpadła do pustej bramki. Wynik meczu na 3:4 ustalił w 24 minucie Wanat. DCM – FARMERZY 2 : 3 (13) Bramki: DCM – Łukasz Kostrzewa i Jarosław Kostrzewa – po 1; Farmerzy – Adrian Kaczanowicz, Przemysław Truszkowski i Karol Dudziński – po 1. Liderzy rozpoczęli mecz dosyć mocnym stylu, ponieważ już w 3 minucie prowadzili 2:0 po bramkach Kaczanowicza i Truszkowskiego. Ich grę cechował spokój, piłka „chodziła od nogi do nogi” tak, że rywale niewiele mogli zdziałać. W 8 minucie Dudziński zdobył trzeciego gola i wydawało się, że kolejne bramki to tylko kwestia czasu. Tymczasem 120 sekund później Łukasz Kostrzewa strzelił celnie i było 1:3; takim też wynikiem zakończył się pierwszy kwadrans. W drugiej połowie „rolnicy” mieli widoczną przewagę, ale nie potrafili zdobyć kolejnych bramek. Wręcz samo narzucało się skojarzenie z soboty, kiedy również prowadzili 3:1, by w efekcie zremisować nie bez problemów. Także i w tym meczu ich sympatycy mogli się obawiać o końcowy wynik, zwłaszcza, że w 26 minucie Jarek Kostrzewa zdobył bramkę kontaktową na 2:3. Jednak Farmerzy nie dali sobie wydrzeć trzech punktów i wygrali mecz. BLANCOS – DOBRZYCA 6 : 2 (2:0) Bramki: Blancos – Roman Michorek – 3, Patryk Steciak – 2 oraz Łukasz Steciak – 1; Dobrzyca – Paweł Chrebor i Marcin Cierpicki – po 1. Do 7 minuty bardzo wyrównane spotkanie; obydwie drużyny atakują nawzajem, ale też bronią się i odpierają kontry rywala. Kiedy zaczęto zastanawiać się, czy Dobrzyca nie postara się o kolejną niespodziankę (vide – sobotni remis z Faremarami), w 7 minucie Roma Michorek strzelił skutecznie na 1:0. Nie zrażeni tym zawodnicy Wiesiółki nadal poszukiwali swojego powodzenia. W 12 minucie Maciek Kunert podał piłkę przez całe boisko, a w polu karnym wyskoczył do niej Michorek i strzałem głową zdobył drugiego gola. W drugiej połowie w ciągu dwóch minut o losach meczu przesądzili bracia Steciakowie – najpierw Patryk uderzył potężnie z kilkunastu metrów, a później Łukasz egzekwował skutecznie rzut wolny i było 4:0. W 23 minucie po błędzie broniącego bramki Blancosów Masłowskiego Marcin Cierpicki zdobył honorowe trafienie dla Dobrzycy. Dwie minuty potniej przepiękną indywidualną akcję przeprowadził Łukasz Steciak i oczywiście zakończył ją piątą bramką dla swojego zespołu. Trzy minuty przed końcem Paweł Cherbor w zamieszaniu pod bramką rywali zdobył drugiego gola dla Dobrzycy, a wynik meczu ustalił w 29 minucie Patryk Steciak kończąc skutecznie także swoją indywidualną akcję. MRÓWKA – ELMES 4 : 0 (1:0) Bramki: Mrówka – Adrian Pacyk, Radosław Stefański, Marek Hermanowicz i Marcin Michalczak – po 1. Do 13 minuty był w tym meczu bezbrakowy remis, a obydwa zespoły nie pozwalały rywalom na zbyt częste stwarzanie zagrożenia swoich bramek. W tym wszystkim dały o sobie znać nerwy, zwłaszcza ekipie „budowlanych”, co skutkowało między innymi tym, że pewnej chwili Elmes grał z przewagą dwóch zawodników w polu, ale nie potrafił tego wykorzystać. Dopiero w13 minucie Marek Hermanowicz znalazł się w obrębie 7 metrów i uderzył nie do obrony, dając tym samym prowadzenie swoim kolegom 1:0. W 18 minucie bardzo ładną akcję indywidualną przeprowadził Radek Stefański, który – gry znalazł się w odległości 12 metrów od bramki Elmesu strzelił technicznie, podwyższając wynik na 2:0. Kolejną bramkę zdobył Michalczak (23’), wynik meczu na 4:0 dla Mrówki, ustalił na 60 sekund przed końcem Adrian Pacyk. WERFT – TECH – PSP 4 : 1 Bramki: Werft – Tech- Łukasz Wos – 3 oraz samobójcza: PSP – Dariusz Szymański. Tabela HLPN po 5 kolejce 1. Farmerzy 5 13 30 : 11 2. Blancos 5 12 32 : 12 3. T.S. Kowalczyk 5 12 17 : 7 4. Mrówka Wałcz 5 12 14 : 5 5. Kruk – Trans 5 10 23 : 9 6. Furman 5 10 12 : 9 7. Werft – Tech Wałcz 5 9 12 : 11 8. TMC Tuczno 5 9 10 : 10 9. Dobrzyca 5 8 29 : 18 10. EnergoInstal 5 7 20 : 13 11. Siódemka Wałcz 5 7 17 : 12 12. DCM 5 6 18 : 19 13. PKS Wałcz 5 4 9 : 10 14. PSP Wałcz 5 4 6 : 17 15. Matela i Przyjaciele 5 3 7 : 22 16. Elmes Wałcz 4 1 4 : 31 17. MBJ 4 0 8 : 21 18. Kam – Bruk Witankowo 5 0 10 : 41 Najlepsi strzelcy: Patryk Steciak (Blancos) – 10 Łukasz Steciak (Blancos) - 9 Oskar Chudzyński (EnergoInstal) – 9