

Rozegrana w sobotę 4 kolejka wałeckiej „halówki”, już od pierwszego meczu, obfitowała w ciekawe rozstrzygnięcia. Najpierw Farmerzy niespodziewanie zremisowali 4:4 z Dobrzycą, później drużyna Furman Nieruchomości pokonała 2:1 T.S. Kowalczyk, a piłkarze EnergoInstal - u zremisowali z Kruk – Trans 3:3. Dzięki temu, na czele tabeli 10 zdobytymi punktami, znalazły się ekipy Farmerów Chude i Furman Nieruchomości.
Mecz dnia nr 1 DOBRZYCA - FARMERZY 4 : 4 (1:0) Bramki: Dobrzyca – Krystian Wróblewski, Krystian Grabowski, Marcin Cierpicki i Damian Czerwiński – po 1; Farmerzy – Adrian Kaczanowicz – 2 oraz Bartek Kuzka i Przemysław Truszkowski – po 1. Wydawać by się mogło, że dla Farmerów będzie to „spacerek”; wprawdzie ich przeciwnikami była trzecia drużyna w tabeli, tym niemniej po ubiegłotygodniowym zwycięstwie „rolników” nad ekipą Blancosów, ten mecz sympatyczni piłkarze z Chudego powinni wygrać. Tymczasem na parkiecie obraz gry wyglądał ciekawie. Przez pierwszych 10 minut obydwie drużyny wymieniały się na przemian akcjami, w wyniku których jednak nie padały gole. Było to przede wszystkim zasługą ekipy Dobrzycy, której piłkarze grali bardzo uważnie zarówno w obronie, jak i podczas kontrataków. Być może na taki obraz, a przede wszystkim rezultat wpływ miało także i to, że oglądając grę Truszkowskiego, Drapińskiego, Kaczanowicza & Co, można było odnieść wrażenie, że zawodnicy lidera chyba byli zbyt pewni siebie. W efekcie w tym okresie gry najwięcej pokazywali obydwaj bramkarze – Piotr Kowalski i Jarosław Pająk. Natomiast pozostali piłkarze pomimo wielu podejmowanych prób, nie mogli „odczarować” bramki przeciwnika. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się nieoczekiwanie bezbrakowym remisem, na około 100 sekund przed końcem wspólną akcję przeprowadzili Damian Czerwiński i Krystian Wróblewski – ten ostatni zakończył ją płaskim, skutecznym uderzeniem i w ten sposób Dobrzyca objęła prowadzenie 1:0. „Zapachniało” co najmniej niespodzianką. Początek drugiej części to najpierw dwie niewykorzystane okazje Bartka Kuzka i Adriana Kaczanowicza. Jednak w 18 minucie dobrze dotychczas interweniujący Kowalski zupełnie niepotrzebnie wybił piłkę przed siebie wprost pod nogi Kaczanowicza, a ten nie zastanawiając się wykorzystał „prezent” doprowadzając tym samym do remisu. Minutę później Przemek Truszkowski uderzył z 10 metrów tak, jak lubi – czyli mocno i celnie, dając tym samym prowadzenie Farmerom 2:1. Po kolejnych kilkudziesięciu sekundach Przemek zagrał szybką piłkę do Roberta Drapińskiego, a ten wręcz idealnie „wyłożył” ją Kaczanowiczowi i było już 3:1. Przy tym wyniku wydawało się, że liderzy „pójdą za ciosem” i padną kolejne bramki, zwłaszcza, że Farmerzy grali dwukrotnie w przewadze 1 zawodnika. Tymczasem w 22 minucie na parkiecie pojawił się, tuż po chwilowej „odsiadce” Krystian Grabowski, który podszedł do piłki ustawionej w odległości 10 – 12 metrów od bramki Pająka, aby egzekwować rzut wolny. Po silnym, plasowanym uderzeniu, futbolówka odbiła się od słupka i wpadła do bramki „rolników”, a tym samym stosunkowo pewna dwubramkowa przewaga ekipy „rolników”, zmniejszyła się na 3:2. Ba – w 28 minucie, to ekipa Dobrzycy prowadziła 4:3, po bramkach zdobytych przez Cierpickiego i Czerwińskiego i niespodzianka „wisiała na włosku”. Jednak w ostatnich 120sekundach, piłkarzom z Chudego udało się wyrównać dzięki bramce zdobytej przez Bartka Kuzkę; ba – ten zawodnik na kilkanaście sekund przed końcową syreną miał jeszcze wyborną okazję do zdobycia zwycięskiego gola, ale jego strzał minął nieznacznie bramkę Dobrzycy. Ten – mimo wszystko dobry, szybki i ciekawy mecz, zakończył się remisem 4:4. Mecz dnia nr 2 T.S. KOWALCZYK – FURMAN NIERUCHOMOŚCI 1 : 2 (0:0) Bramki: T.S. Kowalczyk – Maciej Ossowski; Furman – Krzysztof Bakunowicz i Bartek Pisała – po 1. W sytuacji, kiedy Farmerzy zremisowali, przed ekipą Kowalczyka pojawiała się szansa „zdetronizowania” ich na pozycji lidera pod warunkiem, że w swoim meczu „transportowcy” pokonają ekipę Furmana. Pierwsze minuty to wzajemne „badanie się” obydwu zespołów – szybkie akcje przenosiły się od jednej bramki do drugiej. Jednak pomimo wielu prób i okazji, w pierwszym kwadransie swoich sytuacji nie wykorzystali: w zespole T.S. - Maciej Ossowski (trzykrotnie), Arkadiusz Kika (dwukrotnie – w tym raz słupek) oraz Daniel Szymański i Rafał Trzebiatowski; natomiast w ekipie Furmana – Bartek Pisała (3 razy), Krzysztof Bakunowicz (2 razy) oraz Damian Wysocki i Jakub Jaworek, zwłaszcza akcje tego ostatniego, podobały się kibicom. Warto wspomnieć o dobrej, a chwilami wręcz bardzo dobrej dyspozycji golkiperów obydwu zespołów – Marcina Wierciocha i Krzysztofa Rodzika. Tym niemniej pierwszy kwadrans, zakończył się bezbramkowym remisem. Od początku drugiej połowy, gra obydwu ekip stała się jeszcze szybsza. Najpierw Mariusz Mucha wypracował sytuację sam na sam z bramkarzem rywali, ale Wiercioch odbił jego strzał w pole, później z kolei „transportowcy” wręcz wyłożyli piłkę Kice na piąty metr, ale strzał Arka trafił w nogi defensorów Furmana. W 18 minucie Maciej Ossowski strzelając z odległości 1,5 metra, trafił słupek bramki rywali; jednak kilkadziesiąt sekund później dostał piłkę na 5 metrze z boku i tym razem strzelił skutecznie, dając swojej drużynie prowadzenie (nie bez winy w tej akcji, byli zarówno Rodzik, jak i Mucha). Po tym golu, gra nabrała jeszcze większych „rumieńców”. W 23 minucie Bakunowicz tak „zakręcił” obrońcami rywali, że udało mu się dojść do strzału i doprowadzić do wyrównania. Zawodnicy Furmana nie zwalniali, nadal atakując, co przyniosło im efekt – w 26 minucie piękną akcję przeprowadził Kuba Jaworek, podał wychodzącemu na pozycję Pisale, a ten nie zmarnował okazji i w taki sposób jego zespół objął prowadzenie 2:1. Do końca obydwie drużyny chciały jeszcze zmienić wynik, ale ich starania nie przyniosły rezultatów. Trudno nazwać to zwycięstwo niespodzianką, wszak grały z sobą druga i czwarta drużyny w tabeli, tym niemniej przed meczem faworytem był zespół T.S. Kowalczyk, a dzięki zwycięstwu, ekipa Furman Nieruchomości zrównała się ilością zdobytych punktów z przewodzącymi w tabeli Farmerami. DCM – MBJ 4 : 1 (2:0) Bramki: DCM – Łukasz Kostrzewa – 2 oraz Tomasz Nowicki i Mateusz Pawlak – po 1; MBJ – Karol Janik. Niezbyt „porywający” mecz. Od początku do gry ofensywnej przystąpili piłkarze DCM, którzy dosyć szybko uzyskali przewagę, czego efektem był gol, zdobyty w 6 minucie przez Tomasza Nowickiego. Po 9 minutach było już 2 : 0, a strzelcem bramki był Łukasz Kostrzewa. Dwie bramki przewagi nie zmieniły wiele z tego, co działo się na parkiecie, ponieważ i jedni i drudzy grali nieco chaotycznie. Może gdyby MBJ grał bardziej zdecydowanie, a jego piłkarze nie bali się strzelać na bramkę rywali, gra byłaby inna. Jedynym, który chciał do tej gry wnieść „coś innego”, był bramkarz MBJ Radosław Simiński, który widząc niemrawość w grze swoich kolegów, kilkakrotnie decydował się na indywidualne rajdy z piłką od swojej bramki – udawało mu się minąć 2 czy 3 rywali, ale tym poczynaniom także brakowało „kropki nad i”. Bramkę kontaktową dla MBJ zdobył w 21 minucie Karol Janik. Jednak odpowiedź przeciwników była dosyć szybka, bo kilkadziesiąt sekund później Łukasz Kostrzewa dostrzegł, że bramkarz rywali jest zbyt wysunięty i strzałem spoza połowy boiska „wrzucił za kołnierz” Simińskiemu trzeciego gola. W 24 minucie Mateusz Pawlak „wyłuskał” piłkę w środku pola, minął jednego z rywali i uderzył z ponad 10 metrów mocno, a strzelona przez niego piłka, w drodze do siatki odbiła się jeszcze od słupka i w ten sposób został ustalony wynik tego spotkania na 4:1 dla DCM. SIÓDEMKA – KAM – BRUK 9 : 2 (3:1) Bramki: Siódemka – Jarosław Kaszuba, Tomasz Rutka, Jarosław Pokorski i Ryszard Pawełkiewicz – po 2 oraz Mariusz Rybicki – 1; Kam – Bruk – Michał Mazur i Mariusz Rolka – po 1. „Wojskowi” od pierwszego gwizdka postanowili narzucić rywalom swój ofensywny styl gry, co im się dosyć szybko udało. Pierwszą bramkę zdobył już w 3 minucie Ryszard Pawełkiewicz, ale już po kolejnych 60 sekundach był remis, a naprawdę zasłużone gratulacje od kolegów z zespołu Kam – Bruku odbierał Michał Mazur, który zdobył bramkę uderzeniem z połowy boiska. Jednak w dalszej części gry, okazało się, że to Siódemka będzie tryumfatorem tego spotkania. Do przerwy jej zawodnicy jeszcze dwukrotnie pokonali bramkarza ekipy z Witankowa – Mariusz Rybicki (7’ na2:1) i Jarosław Kaszuba (14’ – 3:1). Wprawdzie w 20 minucie Mariusz Rolka skutecznie wymanewrował defensywę „wojskowych” i zdobył bramkę kontaktową na 2:3, ale było to wszystko, co mogli tego dnia uzyskać on i jego koledzy w tym meczu. W ciągu dosłownie trzech minut najpierw Tomasz Rutka, a później ponownie Kaszuba i Pawełkiewicz doprowadzili do cztero bramkowej różnicy. Ostatnie 5 minut to okres, w którym „wojskowi” zaprezentowali kilka zupełnie niespodziewanych (zwłaszcza dla rywali) zagrań w obrębie swojego przedpola, jednak piłkarze Kam – Bruku byli w tych sytuacjach zbyt zaskoczeni, aby je wykorzystać. Wynik meczu, rozstrzygnął się wciągu ostatnich 90 sekund, kiedy najpierw Rutka, a następnie dwukrotnie Pokorski strzelili gole, a na tablicy wyników widniał rezultat 9:2 dla Siódemki. TMC – PKS 2 : 0 (1:0) Bramki: TMC – Mariusz Wypych i Krzysztof Wroński – po 1. Piłkarze z Tuczna zagrali dobry mecz i odnieśli trochę niespodziewane, ale zasłużone zwycięstwo. Od początku spotkania zarówno jedni, jak i drudzy przystąpili do ataków, co urozmaiciło widowisko. W pierwszej połowie więcej akcji i sytuacji „wypracowali” zawodnicy PKS – u, ale Kamil Stanisławczyk, Szymon Trzebiatowski czy Jarosław Haracewiat nie byli w stanie pokonać dobrze spisującego się w bramce „słodkich” Bartka Sobczaka. Również piłkarze TMC starali się „nie być dłużnymi” rywalom i stworzyli kilka okazji, jednak na swoim „posterunku” dzielnie spisywał się Darek Michalik. Golkiper PKS był jednak bezradny w 14 minucie, kiedy Mariusz Wypych uderzył z 4 metrów dosyć niespodziewanie, ale „diablo skutecznie” – piłka „przeleciała” Darkowi dosłownie koło uszu. Trzy minuty po rozpoczęciu drugiej połowy, TMC egzekwowali rzut wolny – piłkę na 7 metrze z boku dostał Krzysztof Wroński i zdecydował się na strzał w kierunku bramki rywali; uderzenie w długi róg, było skuteczne, a zasłonięty Michalik nie miał praktycznie szans na skuteczną obronę. W ciągu kolejnych minut zarówno Wypych, jak również Mariusz Kowalski mieli okazję podwyższenia wyniku, ale piłka po ich uderzeniach odbiła się dwukrotnie do poprzeczki bramki PKS; ponadto w 24 minucie zespół TMC reklamował u arbitra zagranie ręką w polu karnym, ale Zbigniew Marynka nie podzielał tej opinii. Natomiast na trzy minuty przed końcem podyktował karnego dla drużyny PKS za faul na Emmanuelu Kacprzaku. Do piłki podszedł Kamil Stanisławczyk, jednak jego strzał był zbyt prosty i Sobczak zdołał wybić piłkę na aut. Do końca meczu nic się już nie zmieniło i w taki sposób TMC zwyciężył 2:0. KRUK – TRANS – ENERGOINSTAL 3 : 3 (0:0) Bramki: Kruk – Trans – Daniel Popiołek, Adrian Popiołek i Mateusz Trzebiatowski – po 1; EnergoInstal – Maciej Michalik – 2 oraz Oskar Chudzyński – 1. Także i to spotkanie można by określić mianem „Meczu Dnia nr 3”. O ile bowiem „energetycy” plasują się w środku tabeli, to po tym, co wydarzyło się wcześniej – w przypadku zwycięstwa, Kruk – Trans miał szansę na „wskoczenie” na co najmniej trzecie, nawet drugie miejsce w tabeli. Od pierwszego gwizdka „do szturmu” ruszyli Przemek Stolarski, bracia Popiołkowie, Wojtek Wesołowski i Damian Ogrodnik, których wspierał Mateusz Trzebiatowski. Zawodnicy ci wręcz zmusili do obrony ekipę EnergoInstalu, a na ich bramkę Dawida Morawskiego spadł „grad” strzałów i uderzeń, które albo wybijał bądź wyłapywał Dawid, albo piłka odbijała się od słupków i poprzeczki jego bramki. Ale i jego koledzy stworzyli również kilka okazji do zdobycia gola. W sumie pierwszy kwadrans upłynął pod znakiem obustronnych ataków, przewagę mieli „transportowcy”, ale bramki nie padały. Na początku drugiej połowy Mateusz Trzebiatowski „wyłożył” piłkę na 6 metr Danielowi Popiołkowi, a ten mocnym strzałem otworzył wynik meczu. W kolejnych akcjach najpierw Wesołowski, a później Trzebiatowski trafiają w słupek. W 20 minucie popularny „Mati” ponownie dokładnie podaje tym razem do Adriana Popiołka i w ten sposób Kruk – Trans prowadził już 2:0. Również rywale nie pozostają „im dłużni” –swoje okazje mają Artur Szapowicz, Oskar Chudzyński, Andrzej Strakowski i Damian Krzyżaniak; jednak co nie udało się im, zrobił skutecznie w 23 minucie Maciej Michalik, zdobywając bramkę kontaktową dla EnergoInstalu. Dwie minuty później dosyć niespodziewanym, ale ładnym i skutecznym uderzeniem piłki z powietrza popisał się Oskar Chudzyński – po jego strzale Andrzej Gargasz zmuszony był sięgnąć po piłkę do siatki swojej bramki. Ale to nie koniec emocji, bowiem jeśli ma się w drużynie Mateusza Trzebiatowskiego, to zawsze można spodziewać się efektownej gry. Nie dość, że „Mati” dwoił się i troił w obronie, to „szarpał” także w atakach, „zaliczył” w tym meczu już dwie asysty, a na 240 sekund przed syreną końcową popisał się chytrym i celnym uderzeniem, wyprowadzając ekipę Krut – Trans na prowadzenie 3:2. Kiedy wydawało się, że takim wynikiem zakończy się to spotkanie, w ostatniej minucie piłkę na 10 metrze z lewej strony dostał Maciek Michalik i „huknął” mocno na bramkę rywali, a popularny „Gargi” musiał po raz trzeci tego dnia wyjmować piłkę z własnej bramki. Na zmianę wyniku zabrakło już po prostu czasu i spotkanie zakończyło się remisem 3:3. MATELA – WERFT – TECH - 0 : 3 (0:1) Bramki: Werft – Tech – Dominik Rynkiewicz, Piotr Skuza i Łukasz Wos – po 1. Mecz w zasadzie bez historii – od pierwszego uderzenia piłki przewagę uzyskali „technicy”, co zaowocowało bramką, zdobytą w 5 minucie przez Dominika Rynkiewicza. Jednak na kolejne, trzeba było czekać dosyć długo – w 22 drugiego gola zdobył Piotr Skuza, a trzeciego Łukasz Wos (24’). PSP – MRÓWKA 1 : 4 (1:1) Bramki: PSP – Maciej Jóźwik-1; Mrówka – Marcin Michalczak – 2 oraz Adrian Pacyk i Marcin Konarski – po 1. Ciekawy mecz – od pierwszej minuty do ataku przystąpili „budowlani”, ale i zawodnicy PSP także starali się grać ambitnie. W 4 minucie Adrian Pacyk trafił w poprzeczkę, zaś kilkadziesiąt sekund później Marcin Konarski zdobył pierwszego gola dla Mrówki. W 12 minucie bramkarz „budowlanych” Rafał Skrętowicz dosyć niefortunnie wybił piłkę na 6 metr wprost pod nogi niepilnowanego Macieja Jóźwika, a ten mocnym strzałem doprowadził do remisu i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. W zasadzie mecz rozstrzygnął się na początku drugiej, kiedy w ciągu niecałych 180 sekund padły trzy gole – dwa z nich zdobył Marcin Michalczak (zwłaszcza drugi gol był przedniej marki – piłka po uderzenie z wolnego z pełną siłą odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki), a autorem trzeciego był Pacyk (18’). Wprawdzie do końca zarówno jedni, jak drudzy starali się zmienić jeszcze ten wynik, ale ich działania nie przyniosły rezultatów i mecz zakończył się zwycięstwem zespołu Mrówki 4:1. BLANCOS – ELMES 13 : 2 (4:0) Bramki: Blancos – Patryk Steciak – 6, Łukasz Steciak – 5 oraz Roman Michorek i Maciej Kunert – po 1; Elmes – Michał Łukasiewicz i Łukasz Góralski – po 1. Do 6 minuty był remis i widzowie zastanawiali się, czy czasami nie będzie jakiejś niespodzianki, zwłaszcza, że „skazani” na porażkę piłkarze Elmesu, starali się toczyć równorzędny bój z rywalami. Festiwal bramek rozpoczął Patryk, który strzelił dwa gole, a kolejne, zdobywali Maciek Kunert i Romek Michorek. Wynikiem 4:0 zakończyła się pierwsza połowa. Druga – to już „strzelecki koncert” braci Steciaków, którzy w sumie pokonali bramkarza Elmesu 9 – krotnie. Dwa gole dla „elektrycznych” zdobyli Łukasz Góralski i Michał Łukasiewicz, ale warty odnotowania jest jeszcze jeden akcent tego spotkania – otóż w 13 minucie Michał Łukasiewicz zdecydował się na strzał w kierunku bramki Blancosów z odległości 25 metrów – potężnie bita piłka z dużym odgłosem odbiła się od słupka „świątyni” Masłowskiego i wyszła w pole; gdyby ten strzał był celny, byłaby to niewątpliwie jedna z bramek, kandydujących do miana „Gola Rozgrywek”. Tabela HLPN po czwartej kolejce. Tabela 1. Farmerzy 4 10 27 : 9 2. Furman 4 10 12 : 7 3. Blancos 4 9 26 : 10 4. T.S. Kowalczyk 4 9 13 : 4 5. Mrówka Wałcz 4 9 10 : 5 6. Dobrzyca 4 8 27 : 12 7. Kruk – Trans 4 7 21 : 9 8. DCM 4 6 16 : 16 9. Werft – Tech Wałcz 4 6 8 : 10 10. TMC Tuczno 4 6 5 : 8 11. Siódemka Wałcz 4 4 13 : 9 12. EnergoInstal 4 4 14 : 12 13. PKS Wałcz 4 4 6 : 6 14. PSP Wałcz 4 4 5 : 13 15. Matela i Przyjaciele 4 3 6 : 16 16. Elmes Wałcz 3 1 4 : 27 17. MBJ 3 0 5 : 21 18. Kam – Bruk Witankowo 3 0 8 : 36 Najlepsi strzelcy: Daniel Popiołek (Kruk – Trans) – 8 Patryk Steciak (Blancos) – 8 Łukasz Steciak (Blancos) - 8
